Sport

Cuda na kiju

W dzisiejszym hicie defensywa Realu Madryt będzie wyglądała dziwacznie, bo w dużej mierze składać się będzie z… pomocników.

Aurelien Tchouameni (z lewej) i Raul Asencio we wtorek będą tworzyć trzon defensywy Realu. Fot. pressinphoto/SIPA USA/PressFocus

LIGA MISTRZÓW

Problemy trenera Realu Carlo Ancelottiego się nie rozwiązują, a mnożą. Podkreślmy – po raz kolejny w trakcie ostatnich dni  szkoleniowiec nie może skorzystać z żadnego z podstawowych środkowych obrońców. Kontuzjowani są David Alaba, Eder Militao oraz Antonio Ruediger. Przez to prawie pewne miejsce w składzie ma Raul Asencio, który dopiero w tym sezonie zadebiutował w pierwszej drużynie „Królewskich”. Stan defensywy jest opłakany, w dodatku po weekendowym meczu z Atletico okazało się, że z urazem rywalizację zakończył Lucas Vazquez, pod nieobecność Daniego Carvajala - który rehabilituje się po zerwaniu więzadeł krzyżowych - podstawowy prawy obrońca. Vazquez doznał urazu mięśnia dwugłowego i został skreślony z listy piłkarzy powołanych na mecz z Manchesterem City.

Ancelotti ma więc spory problem, jak zatrzymać „The Citizens” we wtorkowy wieczór. W środku obrony zapewne zagrają Asencio oraz przesunięty z linii pomocy Aurelien Tchouameni. Z kolei Vazqueza będzie musiał zastąpić Fede Valverde, nominalny środkowy pomocnik, który w tym sezonie już kilka razy musiał wyjątkowo znaleźć się na prawej stronie defensywy. Sytuacja jest alarmowa i sprawia również problemy w innych formacjach. Skoro dwóch pomocników przesuniętych zostanie do obrony, ktoś musi zastąpić ich w środku pola. Zapewne wystąpią Eduardo Camavinga, Jude Bellingham oraz Dani Ceballos, który w ostatnich tygodniach zyskuje na kontuzjach kolegów i dostaje coraz więcej szans. Co jednak ważniejsze, prezentuje się nie najgorzej. – Z Atletico zagrał dobrze, jak zwykle – chwalił 28-latka Carlo Ancelotti.

„A przecież już było tak pięknie” – mógłby powiedzieć trener Realu. Już po derbach Madrytu był zadowolony z pracy zespołu. – Graliśmy dwoma liniami z czterema piłkarzami, z Bellinghamem bliżej skrzydła. Myślę, że wyszło to dobrze – stwierdził włoski szkoleniowiec. Cóż jednak z tego, skoro układanka znów mu się posypała. Znów musi tworzyć cuda na kiju, zmagając się z pechem.

Skorzystać może na tym Manchester City. Drużyna Pepa Guardioli w miniony weekend pokonała 2:1 w FA Cup zespół Leyton Orient z trzeciego szczebla rozgrywkowego. Zagrała w rezerwowym ustawieniu, przez co męczyła się ze słabszym rywalem. Z drugiej strony podstawowi gracze będą bardziej wypoczęci od jedenastki wystawionej przez Ancelottiego. Co ważniejsze, szkoleniowiec Manchesteru City najprawdopodobniej będzie mógł w starciu z „Los Blancos” skorzystać z bramkarza Edersona, który z powodu urazu musiał pauzować od początku lutego. Wiele (a przede wszystkim problemy kadrowe Realu) wskazuje więc, że to „Obywatele” są faworytami. I to pomimo tego, że nieco ponad tydzień temu przegrali 1:5 z Arsenalem. Porażka nie zmienia faktu, że ekipa z błękitnej części Manchesteru wyszła już z kryzysu, który ogarnął ją pod koniec 2024 roku. Zmiennicy Realu muszą zagrać bezbłędnie, żeby myśleć o wygranej w Anglii.

Kacper Janoszka

Baraże o udział w 1/8 finału Ligi Mistrzów

Wtorek: Brest – PSG (18.45), Sporting – BVB, Juventus – PSV, Manchester City – Real M. (wszystkie mecze o godz. 21.00); środa: Brugge – Atalanta (18.45), Celtic – Bayern, Monaco – Benfica, Feyenoord – Milan (wszystkie mecze o godz. 21.00).