Sport

Coś specjalnego

Rozmowa z Angelem Rodado, strzelcem trzech goli dla Wisły

Angel Rodado pokazał się w Chorzowie z najlepszej strony. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

Czy to był pana najlepszy występ w krakowskiej drużynie?

- Chyba drugi najlepszy, po tym na Stadionie Narodowym.

W maju strzelił pan jednego gola, tutaj trzy i dołożył asystę. Jest pan pewien?

- Wtedy jednak zdobyliśmy Puchar Polski. Teraz trzy punkty po zdecydowanym zwycięstwie i oczywiście był to bardzo dobry mecz. Nie tylko mój, ale całego zespołu. Jesteśmy więcej niż szczęśliwi, ponieważ potrzebowaliśmy tych punktów.

Zagraliście perfekcyjnie, zupełnie inaczej niż ze Zniczem Pruszków. Skąd taka różnica w waszej postawie w ciągu tygodnia?

- Kiedy rywal stoi w dziesięciu w polu karnym, jest trudniej. Ważny jest też początek. W sobotę zaczęliśmy naprawdę dobrze i być może to doda nam pewności, by kontynuować passę. Musimy być skupieni, szczególnie na początku, bo gdy dobrze zaczynasz, a najlepiej strzelasz gola, to jest łatwiej.

Zdobywcy hat tricka przysługuje prawo zabrania piłki do domu. Zebrał pan już podpisy kolegów. Komu dedykuje pan gole?

- Synowi Janowi, który niedawno się urodził, i naszej rzeczniczce Karolinie Kawuli, bo bardzo nam pomogła w sprawach urzędowych, gdy powiększyła się nasza rodzina.

W sparingach strzelił pan tylko jednego gola z rzutu karnego, za to świetnie spisywał się Łukasz Zwoliński. Był pan zaniepokojony niską skutecznością?

- W okresie przygotowawczym skupiłem się na dobrej pracy. To był dla mnie trochę dziwny czas, ponieważ przed obozem w Turcji dużo czasu spędzałem z żoną w szpitalu, a potem musiałem wcześniej wrócić, więc był to inny rodzaj treningu. Uważam jednak, że wszyscy dobrze pracowaliśmy i jesteśmy gotowi do drugiej rundy.

W spotkaniu z Ruchem zastępował pan kapitana Alana Urygę. Opaska jest dla pana ważna?

- Oczywiście. Podejmując taką decyzję, trener dodaje mi pewności siebie. Pełnienie tej roli na takim stadionie, w wielkim klubie to dla mnie coś specjalnego.

Rozmawiał  Michał Knura