Sport

Cieszmy się chwilą

Rozmowa z Rafałem Janickim, obrońcą Górnika Zabrze

Rafał Janicki Legionistom nie odpuszczał. PAP

Jak zwycięstwo 3:1 z Legią ocenia pan jako lider formacji defensywnej?

- Możemy powiedzieć, że byliśmy lepsi od Legii, więc zwycięstwo jest zasłużone. Legia może trzymała piłkę, ale niewiele była w stanie zdziałać, nie potrafiła nas zaskoczyć. To była dobra robota z naszej strony, choć szkoda bramki straconej w ostatniej minucie. Po tej stracie widziałem reakcję trenera, był zdenerwowany. Dobrze byłoby zagrać na zero z tyłu, ale z drugiej strony akurat w tej sytuacji rywale zrobili dobrą akcję, a nam zabrakło doskoku. Najważniejsze, że cieszymy się z trzech bardzo ważnych punktów.

Legia zagroziła dopiero w końcówce pierwszej połowy, kiedy Jarosław Kubicki wybijał piłkę sprzed linii bramkowej...

- To też nie była sytuacja stworzona przez przeciwnika, ale po błędzie naszego bramkarza. Nie pozwoliliśmy im za wiele w ofensywie.

Pierwsze 45 minut z Legią były w waszym wykonaniu najlepsze w tym sezonie?

- Czy ja wiem? Chyba nie, na pewno były mądre. Myślę, że trener oczekiwał, że tak to będzie wyglądało. Legia przyjechała do nas trochę z nożem na gardle. Wiemy co było w czwartek, kiedy w Lidze Konferencji wymieniła cały zespół i wiemy jaka jest sytuacja w tabeli. Warszawianie mieli presję, my nie. Mogliśmy tym meczem tylko coś zyskać i tak się stało.

A po przerwie?

- Może zabrakło utrzymania się dłużej przy piłce. Na pewno trener Gasparik na to będzie zwracał uwagę. Pytanie czy mogliśmy tak grać, czy Legia nam na to nie pozwoliła. Legia ma jakość, każdy z jej zawodników jest dobry, choć może nie tworzą jeszcze zespołu... 

Jak ocenić pana pojedynki z wysokim Miletą Rajoviciem?

- Silny, niezły zawodnik. Wolę typ takiego gracza niż przykładowo Kacpra Urbańskiego, który z piłką pląta się gdzieś pod nogami. Wolę walczyć z takimi graczami niż z mniejszymi i szybkimi.

Wielu już pyta o co gra Górnik, który otwiera ligową tabelę?

- Górnik gra z meczu na mecz. W następnej kolejce pojedziemy na mecz z Koroną i na tym teraz będziemy się skupiać. Cieszymy się, że dobrze punktujemy; nasza średnia to dwa punkty na mecz. Wiadomo jednak że trzeba być przygotowanym, iż przyjdą gorsze momenty, bo rozgrywki są długie. Cieszmy się chwilę, pracujmy, a co czas przyniesie, zobaczymy.

Może reprezentacyjna przerwa nie przychodzi w dobrym momencie…

- Jak jest się na fali to fajnie byłoby grać. Po poprzedniej przerwie we wrześniu pokazaliśmy jednak, że można wrócić do dobrego grania, że dobre wyniki można podtrzymać. Trener u nas też przełamał swoją klątwę z Trnawy, że jak wznawiał rozgrywki po przerwie na kadrę to przegrywał. Na pewno jednak w Kielcach czeka nas trudne spotkanie.

W czwartek mecz Polski z Nową Zelandią na Stadionie Śląskim. Z dwójką synów wybiera się pan na to spotkanie?

- Aura akurat nie sprzyja, a my mamy w tym czasie kilka dni wolnego, więc planuję z rodziną gdzieś odpocząć.

A jakie są oczekiwania Rafała Janickiego wobec kadry, zwłaszcza w bardzo ważnym spotkaniem o punkty w eliminacjach z Litwą w niedzielę?

- Trzymamy kciuki za trenera Jana Urbana. Dobrze zaczął i wszyscy mamy nadzieję, że dobrą serię będzie kontynuował.

Rozmawiał Michał Zichlarz

390 MECZÓW w rozgrywkach ekstraklasy ma 33-letni Rafał Janicki i jest na 11. miejscu w liczbie rozegranych meczów w najwyższej klasie rozgrywkowej. Wyprzedził Pawła Janika, legendę Polonii, a potem Szombierek Bytom, który w latach 1965-82 rozegrał 389 spotkań. Przed Janickim teraz pierwsza dziesiątka, którą z dorobkiem 395 spotkań zamyka złoty medalista olimpijski z Monachium w 1972 roku, Zygfryd Szołtysik. Na czele z liczbą 559 gier od 2017 roku jest Łukasz Surma.   

Rafał Janicki. Fot. gornikzabrze.pl