Ciepło pod tyłkami
Po raz pierwszy w historii Sośnicy w Orlen Superlidze jej domem będzie gliwicka PreZero Arena! W niej rozegrane zostaną drugie po 17 latach Wielkie Derby Śląska.
W listopadowym starciu walczono zacięcie i dziś na pewno będzie tak samo. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus
Pierwsze śląskie derby wzbudziły spore zainteresowanie w Chorzowie i trzeba powiedzieć, że mecz nie zawiódł oczekiwań kibiców, zwłaszcza w sferze emocjonalnej. Kibice stworzyli atmosferę, jakiej w hali przy Dąbrowskiego dawno nie było. Oba zespoły zagrały na 100 procent ambicji i możliwości, ale 3 punkty powędrowały na konto drużyny, która mieszka w Jarosławiu, trenuje w Przeworsku, a tylko na mecze przyjeżdża na Śląsk, do Gliwic.
Ciasno na dole
Od tamtego spotkania - wygranego przez Sośnicę 23:21 - niewiele się zmieniło, poza tym, że obie ekipy straciły już nadzieje na awans do czołowej szóstki, utrzymanej w Orlen Superlidze, a właściwie bijącej się o mistrzostwo Polski. Natomiast śląskie teamy walczą między innymi ze sobą o uniknięcie degradacji. - Szkoda, że ten mecz nie toczy się na górze tabeli, bo przegrany zespół może mieć ciepło pod tyłkiem. Na dole zrobiło się ciasno. Kto wygra, będzie mógł wziąć głębszy oddech przed play outem - zapowiada trener Sośnicy Michał Kubisztal, który nie uważa, że jesienne derby wygrane w Chorzowie mogą być małym handicapem dla jego podopiecznych, chociaż... - Ruch na pewno będzie pałał żądzą rewanżu i to może być jego atut, ale też zguba. Jak „Niebieskie” podejdą do meczu zbyt spięte, to zadziała to na plus dla nas. Jeśli zachowamy przytomność umysłu, chłodne głowy, to powinniśmy sobie poradzić. Brakuje nam jeszcze stabilności, stąd granie falami. To właśnie sprawka młodości, a mamy w składzie kilka młodych zawodniczek. Kiedy starsze idą odpoczywać, to młodość czasami nas porwie, a czasami zgubi. To nasz największy mankament, nad którym cały czas pracujemy. Myślę jednak, że mamy odrobinę lepszy zespół, ale między wyobrażeniem a parkietem jest spora różnica.
Światła i kamery
Spotkanie zapowiada się na tyle ciekawie, że na transmisję z jego przebiegu zdecydował się Polsat Sport 3 (początek o 20.30). Jeszcze większym zaskoczeniem jest natomiast fakt, że po raz pierwszy w historii Sośnicy w Orlen Superlidze jej domem stanie się gliwicka PreZero Arena! - Dzieje się coś nowego, coś pozytywnego - przekonuje trener Kubisztal. - Zrobił się duży hałas wokół tego meczu, ale to dobrze, że ludzie przyjdą i zobaczą kobiecy handball. Dyscyplina potrzebuje tego zainteresowania. Im więcej takich meczów, które przyciągną kibiców na trybuny, tym lepiej. Dopiero co przyzwyczailiśmy się do naszej hali w Sośnicy, a musimy „uczyć się” nowej, ale już oswoiliśmy się z tą myślą. Wyjdziemy na boisko i będziemy walczyć, a hala ma najmniejsze znaczenie. Ciężko coś nowego zaprezentować, gdy sezon zasadniczy dobiega końca. Większość rzeczy widzieliśmy, większość znamy, trudno wymyślić zagranie, które zaskoczy przeciwnika. Zadecyduje więc dyspozycja dnia, ale powtórzę się - w przypadku kobiet największym atutem może być głowa. Kto wytrzyma ciśnienie, kto nie da się ponieść emocjom, ten spokojnie wygra mecz. Inaczej zacznie się matematyka.
Być albo nie być
Wie o tym doskonale trener chorzowskiego beniaminka, Ivo Vavra. - Jeżeli wygramy w środę, to nie będziemy mieli żadnego problemu z utrzymaniem w lidze i będzie fajnie. Jeśli nie, to będziemy mieli duży kłopot i czekać nas będą bardzo ciężkie chwile - szczerze wyznaje czeski szkoleniowiec „Niebieskich”. - Ufam jednak w naszą pracę. Trenowaliśmy teraz bardzo ciężko. W sobotę, niedzielę i poniedziałek po dwa razy. Praktycznie całe dnie spędzaliśmy w hali, dlatego do Gliwic ruszymy z podniesionymi głowami.
Trener Vavra zdaje sobie sprawę, że jego podopieczne wchodzą teraz w najważniejszą fazę sezonu. Ona zadecyduje o być albo nie być w krajowej elicie. - No tak, to najcięższy etap w tym sezonie - potwierdza Czech. - Jeszcze osiem ważnych meczów przed nami, osiem finałów, jak na mistrzostwach świata. Każdy będzie ważny, ale te dwa kończące rundę zasadniczą w Gliwicach i z Kaliszem w Chorzowie są w tej chwili najważniejsze. Z Sośnicą przegraliśmy u siebie przez fatalną dyspozycję rzutową. Ze skutecznością 19 procent nie można wygrać z nikim. Nikt nie lubi przegrywać, nikt nie chce przegrywać, więc my też chcielibyśmy dzisiaj udowodnić, sobie, naszym kibicom i przeciwniczkom, że w Chorzowie potrafimy grać w piłkę ręczną. Teraz pozostaje nam to udowodnić w spotkaniu o życie - kończy Ivo Vavra.
Dobre relacje
Na koniec oddajmy raz jeszcze głos trenerowi gospodyń, który w najlepszy z możliwych sposobów podsumowuje obecne relacje między śląskimi klubami. - Mimo wszystko - z kilku powodów - chciałbym, żeby Ruch razem z Sośnicą utrzymał się w lidze. Piłka ręczna ma na Śląsku długoletnie tradycje. Ten zasłużony region potrzebuje żeńskiego handballu na najwyższym poziomie - podkreśla z przekonaniem Michał Kubisztal, mający śląską przeszłość jako zawodnik. W latach 2013-15 był zawodnikiem Górnika Zabrze, a w sezonie 2013/14 sięgnął po jedną z czterech koron króla strzelców; jako lewy rozgrywający zdobył 194 bramki.
Zbigniew Cieńciała
To sprawka Polsatu
Cztery pytania do Adama Mrowca, prezesa i współwłaściciela Sośnicy Gliwice, klubu z ponad 75-letnią tradycją
1. Po raz pierwszy w historii ligowe spotkanie Sośnicy odbędzie się nie w jej hali przy Sikorskiego 130, tylko w gościnnych progach PreZero Areny. Jak do tego doszło?
- Za sprawą telewizji. Nasza stara hala nie nadaje się do przeprowadzenia transmisji. Z jednej strony jest tylko ściana, nie ma tam trybun, więc obiekt ten nie nadaje się do pokazywania telewizyjnych relacji z meczów. Chcąc pokazać derby w telewizji, musieliśmy coś wymyślić. Nie było innej możliwości.
2. Hala była przygotowana na przyjęcie piłkarek ręcznych?
- Nie. Standardowo jest tam twardsza nawierzchnia, pod koszykówkę i futsal. Szczypiorniak natomiast - zgodnie z regulaminem na transmisje z meczów - potrzebuje specjalnej wykładziny teraflex, która dotarła na miejsce z Mielca już w piątek i ze względu na mrozy wymagała sensownej dla „siebie” temperatury, czyli dogrzewania, by dało się na niej bezpiecznie i komfortowo zagrać.
3. Da się w tej sytuacji zarobić na transmisji?
- Zagramy w PreZero Arenie, ale w mniejszej hali, o pojemności 1092 miejsc. Zainteresowanie meczem jest spore, jednak trudno się spodziewać kompletu na widowni. Gdyby był, to wyszlibyśmy na zero. Zwykle dokładamy do każdego meczu. Kibice z Chorzowa awizowali autokary, ale na zapowiedziach się skończyło. Mam nadzieję, że derby przebiegną w sportowej atmosferze i oczywiście liczę na zwycięstwo naszych dziewcząt. Dla nas to będzie ostatnia okazja na zdobycie punktów przed play outem, ponieważ rundę zasadniczą kończymy spotkaniem z mistrzyniami Polski, a wiadomo jak ciężko o punkty jest w Lubinie.
4. Sami wynajmujecie obiekt czy miasto wam refunduje wynajem?
- Z racji tego, że jesteśmy klubem sportowym, mamy 10 procent zniżki za wynajem, ale płacić musimy.
Rozmawiał Zbigniew Cieńciała
Środa, 19 lutego
◼ GNIEZNO, 18.00: MKS Urbis - KGHM MKS Zagłębie Lubin◼ GLIWICE, 20.30: SPR Sośnica - KPR Ruch Chorzów
1. Zagłębie |
16 |
45 |
486:312 |
2. Kobierzyce |
16 |
42 |
477:407 |
3. Lublin |
16 |
39 |
495:386 |
4. Start |
16 |
27 |
440:471 |
5. Gniezno |
16 |
26 |
477:454 |
6. Piotrcovia |
16 |
23 |
431:430 |
7. Sośnica |
16 |
13 |
377:447 |
8. Ruch |
16 |
11 |
417:477 |
9. Koszalin |
16 |
8 |
373:476 |
10. Kalisz |
16 |
6 |
402:515 |
1-6 - grupa mistrzowska, 7-10 - grupa spadkowa