Chandra zamiast liści
KOMENTARZ „SPORTU” – Piotr Tubacki
To jeszcze nie czas, by szukać wyroków Sądu Ostatecznego, jednakże w pewnych regionach można odczuć gęste niczym mgła rozczarowanie i niepokój. Jednym z takich miejsc jest Warszawa, gdzie Polonia niby nie jest w beznadziejnym położeniu, ale do słowa „dobry” sporo brakuje. Czarne Koszule przegrały 3 z 4 ostatnich spotkań i po oczach bije ich frustracja. Frustrują się kibice, frustrują piłkarze, którzy marnują kolejne okazje. Dowodem owej bezsilności były słowa Jakuba Budnickiego, który stwierdził, że w ostatnim meczu Polonia miała 25 strzałów, a Stal Rzeszów tylko 3. Coś mi się nie zgadzało – i faktycznie, przewaga wyniosła ciut mniej, bo 13 do 10. No ale gorycz zakrzywia percepcję...
Ale tu nie o „Budynia” chodzi. Patrzę w stronę trenera Piotra Stokowca, który wrócił do silnego przecież pierwszoligowca i na razie nie widać po nim, aby ta zmiana rozwinęła Polonię. Nie mam też zamiaru – broń Boże! – zwalniać szkoleniowca, lubię dawać im czas na pracę. Natomiast znając realia polskiej piłki mam pełną świadomość, że jeśli stołeczni się szybko nie ogarną, jesień może kojarzyć się Stokowcowi nie z kolorową paletą barw opadających liści i resztek muskającego słońca, a raczej z ciągłym deszczem, chandrą i stanami depresyjnymi. Właściciel Polonii Gregoire Nitot ma swoją ambicję... i cierpliwość.
