Cele są ambitne
Rozmowa z Piotrem Gliniakiem, nowym trenerem koszykarek z Sosnowca
Piotr Gliniak (w środku) to nowy trener koszykarek z Sosnowca. Fot. ECB Zagłębie Sosnowiec
Długo zastanawiał się pan nad ofertą przejęcia pierwszego zespołu MB Zagłębie?
– Nie trwało to długo. Prezes podpytywał, czy byłbym w stanie poprowadzić zespół jako pierwszy trener. Ponieważ współpraca w ubiegłym sezonie, gdy byłem asystentem, układała się bezproblemowo, nie miałem obaw, aby nie przyjąć tej oferty.
W porównaniu do ubiegłego sezonu skład w niemal stu procentach został zmieniony. Gdyby porównać personalnie te dwa zespoły, których z nich byłby mocniejszy?
– Nie ma ich co porównywać, bo to dwa różne byty. Przede wszystkim w tym sezonie zaczynamy z trzema zagranicznymi koszykarkami, a w zeszłym mieliśmy do dyspozycji cztery. Rozgrywająca Matea Tadić gra dla drużyny, a nie myśli o indywidualnych statystykach. Sydney Taylor to superstrzelec i bardzo dobry obrońca. Cate Reese z kolei to mobilny center, grający nowoczesną koszykówkę. Cieszę się, że udało nam się szybko dograć przyjście bardzo dobrych polskich zawodniczek. Mamy trzy wysokie – Klaudię Niedźwiedzką, Natalię Kurach i Ewelinę Jackowską. Nasza kapitan Martyna Pyka ma za sobą świetny sezon, jest Ola Kuczyńska, która została z poprzedniej ekipy. Jestem zadowolony, że została z nami też Marysia Burliga, która była najlepszą zawodniczką reprezentacji Polski podczas ME U-18. Na pewno dostanie więcej minut na parkiecie niż w zeszłym sezonie. Jest Martyna Kozik, która też będzie odgrywać ważną rolę jako młodzieżowiec. Uzupełnieniem składu są Nina Micek, Nadia Kłobukowska, Aleksandra Lesiak i Marzena Złocińska.
Czy kadra na sezon 2025/26 to pana autorski projekt?
– Tak, kadra to mój projekt. I tutaj należą się wyrazy podziękowania dla prezesa Arkadiusza Balińskiego, który dał mi wolną rękę w budowaniu składu. Oczywiście decyzje były konsultowane z prezesem i podejmowane w ramach budżetu, ale nigdy nie otrzymałem sprzeciwu przy wyborze zawodniczek.
Miniony sezon Zagłębie ukończyło na czwartym miejscu. W nadchodzącym ponownie celujecie w strefę medalową?
– Cele przed nowym sezonem są ambitne. Chcemy zająć jak najwyższe miejsce po sezonie zasadniczym, a następnie powalczyć o medal.
Będziecie łączyć grę na trzech frontach: liga, EuroCup i Puchar Polski. Kadra jest na tyle liczna i mocna?
– Mamy bardzo solidny i wyrównany zespół, który składa się z dwunastu podstawowych zawodniczek plus nasza młodzież. Zabiegałem o to, abym mógł na treningu mieć zawsze pełny skład. Dziewczyny bardzo profesjonalnie podchodzą do treningów i odnowy biologicznej. Staramy się tak dostosować obciążenia, aby na koniec sezonu rozegrać najważniejsze mecze w pełnym składzie.
Nowy sezon inaugurujecie w Lublinie. Już w pierwszym meczu przyjdzie wam się zmierzyć z jednym z faworytów do tytułu mistrza Polski. Łatwo nie będzie...
– Jesteśmy podekscytowani i nie możemy doczekać się pierwszego meczu. Wiemy, że Lublin to groźny przeciwnik, szczególnie u siebie, który dodatkowo będzie chciał się zrehabilitować po nieudanych kwalifikacjach do Euroligi. Mamy pomysł na ten mecz i jeżeli uda nam się go zrealizować, to jestem dobrej myśli.
Rozmawiał Krzysztof Polaczkiewicz
