Calcio w zapaści
Przedstawiciele krajów Beneluksu wyeliminowali włoskie drużyny z Ligi Mistrzów.
Trudno nie załamywać rąk po tym, co w Europie pokazały kluby Serie A. Fot. LaPresse/SIPA USA/PressFocus
WŁOCHY
Wtorek i środa stały się czarnymi dniami dla futbolu na Półwyspie Apenińskim. Przedstawiciele Serie A pożegnali się Ligą Mistrzów już w 1/16 finału. Na tym etapie Włochy miały trzech przedstawicieli: Milan, Atalantę i Juventus. Już po pierwszych spotkaniach było wiadomo że w rewanżach te drużyny będą musiały zagrać lepiej. Tylko „Stara Dama” miała korzystny rezultat - wygrała 2:1 z PSV po golu Samuela Mbanguli w końcówce spotkania. Atalanta przegrała 1:2 z belgijskim Club Brugge, a „Rossoneri” 0:1 z Feyenoordem, w barwach którego świetnie zaprezentował się Jakub Moder.
Okazało się jednak, że mecze rewanżowe to była istna katastrofa. Zaczęło się od odpadnięcia Milanu. Holenderskiej drużynie pomógł Theo Hernandez drugą żółtą kartką za... symulowanie. Potem zawodnicy Atalanty skompromitowali się z Belgami, teoretycznie najsłabszą drużyną z trzech rywali włoskich drużyn. Na koniec „Juve” po dogrywce przegrało z PSV.
W grze pozostał jedynie Inter, który teraz zmierzy się z pogromcą lokalnego rywala, Feyenoordem. „Nerazzurri” zajęli czwarte miejsce w fazie ligowej, uniknęli barażu i przyjdzie im bronić honoru włoskiej piłki. Brak awansu do 1/8 finału LM to strata wielu milionów euro. Według włoskich mediów, które wręcz piszą o katastrofie, najbardziej ucierpi Juventus, ponieważ w klubie awans do tego etapu rozgrywek został wskazany jako minimalny cel dla... budżetu w tym sezonie.
Włosi szukają przyczyny
W mediach zaczęto dyskutować jaka jest przyczyna tej katastrofy. W poprzedniej edycji LM, jeszcze w starym formacie 4-zespołowej fazy grupowej, w 1/8 finału LM można było znaleźć trzech włoskich przedstawicieli, Inter, Napoli i Lazio. Został Inter, a oprócz niego Włosi mogą liczyć na kluby z Rzymu, czyli Lazio i Romę, w Lidze Europy oraz Fiorentinę w Lidze Konferencji.
Mówi się o braku stabilizacji w klubach, ale ta hipoteza nie pasuje do Atalanty, ponieważ trener Gian Piero Gasperini prowadzi zespół od 9 lat i większość składu jest już w klubie przynajmniej sezon. Inaczej sytuacja ma się w Milanie i Juventusie. „Rossoneri” mają już drugiego trenera w tym sezonie. Sergio Conceicao prowadzi zespół od początku roku i jest to pierwsza rysa na jego mediolańskiej kadencji. Drużyna z Turynu jest natomiast prowadzona od tego sezonu przez Thiago Mottę, który przeprowadził rewolucję i ponad połowa składu, który wyszedł na PSV, to zawodnicy ściągnięci w letnim i zimowym okienku transferowym.
Miłosz Cebo