Budnicki z przodu i z tyłu
Stoper, który jest zarazem najlepszym strzelcem drużyny, poprowadził tyszan do zwycięstwa z Wartą.
„Budyń” ma już 5 goli w tym sezonie I ligi. Fot. Łukasz Sobala/Press Focus
Sprawdzony wariant
Wynik 3:1 nie oznacza jednak, że GKS jak na drużynę, która ma wiosną gonić rywali ze znacznie oddalonej strefy barażowej od początku zaimponował dyspozycją. Niewielka intensywność i brak płynności w grze powodowały, że przez 20 minut nie doczekaliśmy się akcji godnej odnotowania. Kolejny raz okazało się, że w piłce nożnej ważną rolę odgrywają stałe fragmenty gry. Z wariantów trenowanych zimą przez podopiecznych trenera Skowronka w 23 minucie wypalił ten, w którym Julian Keiblinger dośrodkowuje piłkę z rzutu rożnego, a Jakub Budnicki główką posyła piłkę do siatki.
Gospodarze w ostatnich sekundach pierwszej połowy też skorzystali z tego elementu i choć piłka znalazła się w bramce tyszan, to sędzia uznał, że Marcel Łubik podczas interwencji w powietrzu został sfaulowany i gola nie uznał. Zmotywował jednak w ten sposób zespół Piotra Klepczarka, który dokonał w przerwie dwóch zmian w składzie, a przemeblowana jedenastka ruszyła do ataku. Jej efektem był między innymi strzał w słupek; Iwajło Markow, główkując w 51 minucie po wrzutce Krzysztofa Drzazgi, trafił w obramowanie bramki.
Sytuacji nie brakowało
Ta niewykorzystana okazja zemściła się 3 minuty później. Keiblinger po rozegraniu akcji z Danielem Ruminem, który dośrodkował z prawego skrzydła, główkując podwyższył prowadzenie tyszan. Przewaga nadal należała jednak do gospodarzy, którzy w 60 minucie po akcji prawym skrzydłem oddali aż 3 strzały z pola bramkowego. Pierwsze uderzenie Bartosza Szeligi obronił Łubik, drugie zablokował Tecław, ale dobitka Macieja Żurawskiego była już skuteczna.
Idąca za ciosem Warta wypracowała sobie kolejne okazje bramkowe, ale w 64 minucie Łubik obronił strzał głową Markowa, a Budnicki wybił piłkę z linii bramkowej. Jeszcze w 75 minucie bramkarz uratował tyszan, efektownie broniąc uderzenie Nicolasa Rajsela. A gdy się nie zdobywa bramek w takich okazjach..., to się zostaje skarconym. W roli karcącego wystąpił Natan Dzięgielewski, który 10 minut po wejściu na boisko (po zagraniu Rafała Makowskiego) płaskim strzałem zza narożnika pola bramkowego postawił pieczęć na zwycięstwie tyszan. Czy za tydzień będzie kolejne?
Jerzy Dusik
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐
◼ Warta Poznań – GKS Tychy 1:3 (0:1)
0:1 – Budnicki, 23 min (głową), 0:2 – Keiblinger, 54 min (głową), 1:2 – Żurawski, 60 min, 1:3 – Dzięgielewski, 90+1 min
WARTA: Przybylak – Bartkowski, Gryszkiewicz (46. Waluś), Wojcinowicz – Michalski, Tkaczuk, Kiełb (46. Rajsel), Markow – Drzazga, Szeliga (68. Firlej), Żurawski. Trener Piotr KLEPCZAREK.
GKS: Łubik – Budnicki, Tecław, Dijakovic – Keiblinger, Szpakowski (90+3. Kurtaran), Bieroński, Błachewicz – Rumin (81. Dzięgielewski), Śpiączka (90+3. Stangret), Kubik (56. Makowski). Trener Artur SKOWRONEK.
Sędziował Łukasz Karski (Słupsk). Widzów 500. Żółte kartki: Wojcinowicz, Szeliga, Drzazga, Tkaczuk – Kubik, Kurtaran.
Piłkarz meczu – Jakub BUDNICKI