Sport

Brunes na tropie Haalanda

Przez szkolne błędy swoich obrońców dobrze grająca Lechia wróciła nad morze bez punktów. Raków też wrócił, ale na pozycję wicelidera tabeli.

Fot. Waldemar Deska/PAP Norweg wczoraj nie tylko strzelał, ale i dobrze spisywał się w obronie.

W spotkaniu kończącym 23. kolejkę oba zespoły nie miały innych planów niż zdobycie kompletu punktów. Dzięki sprawieniu niespodzianki pod Jasną Górą Lechia mogłaby przecież wydostać się ze strefy spadkowej, zwiększając szanse na utrzymanie się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Raków, wygrywając 15. spotkanie z 16 ostatnich, wróciłby z kolei na pozycję wicelidera tabeli z dotychczasową jednopunktową stratą do poznańskiego Lecha. Było więc się o co bić na stadionie przy Limanowskiego. 

Rekordowo szybka kartka

Kibice zaprzyjaźnieni ze sobą zasiedli na trybunach, ale jeszcze dobrze nie rozgrzali gardeł, gdy gospodarze już prowadzili. Najpierw rekordowo szybką kartkę, czwartą w sezonie i eliminującą z następnego meczu, zobaczył Maksym Chłań. Powód? Faul już w 20 sekundzie na Franie Tudorze. Do rzutu wolnego podszedł Ivi Lopez, wrzucił piłkę w „piątkę” na polu karnym gości, a tam... nastąpiła seria nieudanych wybić obrońców. Fatalnie zachował się zwłaszcza Dominik Piła, więc Patryk Makuch zgrał piłkę do Jonatana Brunesa, który z metra wpakował ją do siatki. Była 90 sekunda meczu. Gol nie został jednak od razu uznany, bo sędziowie VAR rekordowo długo dochodzili do prawdy: cztery minuty bez dwóch sekund, a i tak nikt nie wiedział, co analizują! 

Ostatecznie Marek Szczerbowicz wskazał na środek. Lechiści rzucili się do odrabiania strat, zdobyli nawet bramkę, ale kolejny raz używany VAR wychwycił pozycję spaloną Tomasza Bobczeka. Zamiast wyrównania „Biało-zieloni” stracili drugiego gola, bo ich obrońcy w poniedziałek rozdawali prezenty. Rifet Kapić zagrał piłkę wzdłuż pola karnego, nie zauważając Ivi Lopeza. Hiszpan przejął piłkę i... przewrócił się na niej, ale tak szczęśliwie dla siebie i drużyny, że potoczyła się pod nogi norweskiego napastnika. Brunes zdobył więc 6. bramkę w sezonie. Za moment kuzyn Erlinga Haalanda mógł przyćmić gwiazdę Manchesteru City i cieszyć się z najszybszego hat tricka w karierze, zmarnował jednak setkę. - Fatalnie weszliśmy w mecz. Najpierw faul i podarowana bramka, potem podanie, po którym Brunes pakuje piłkę do pustej bramki. Z takim zespołem jak Raków ciężko odrobić takie straty - kręcił głową Miłosz Kałahur.

Samobój na koniec

Po przerwie Lechia rzuciła się do ataku. Jej zawodnicy trzykrotnie próbowali zaskoczyć Kacpra Trelowskiego, ale goście dopięli swego dopiero w 70 minucie. Tomasz Wójtowicz zakręcił częstochowskim obrońcami, posłał piłkę między nogami Ariela Mosóra, a zasłonięty Trelowski przepuścił ją do siatki. Krótko cieszyli się goście z kontaktowego gola, bowiem po dośrodkowaniu Ericka Otieno piłkę do własnej bramki posłał Bujar Pllana ustalając wynik meczu.

Zbigniew Cieńciała

Co nam się podobało

Kościół uczy, by nie wierzyć w cuda, ale prezenty, i owszem, chętnie przyjmuje. W poniedziałek, bynajmniej nie lany, swoje dary - aż trzy - złożyli na murawie klubu spod Jasnej Góry goście znad Bałtyku. Te ofiarowane bramki i trzy punkty „Generał klasztoru” przy Limanowskiego Marek Papszun przyjął zapewne z pokorą, księgując natychmiast na koncie ligowej tabeli. A mówiąc serio - obrony Częstochowy w wykonaniu Lechii nie było, wręcz odwrotnie, można gości nawet pochwalić za ten występ, jednak z tak grającą obroną w lidze trudno się będzie im utrzymać.

(zc)

OCENA MECZU ⭐

◼  Raków Częstochowa - Lechia Gdańsk 3:1 (2:0)

1:0 – Brunes, 2 min (asysta Makuch), 2:0 – Brunes, 15 min (asysta Lopez), 2:1 - Wójtowicz, 70 min (bez asysty), 3:1 – Pllana, 75 min (samobójcza)

RAKÓW: Trelowski 6 - Mosór 5 (74. Plavsić niesklas.), Arsenić 7, Svarnas 6 – Tudor 7, Lederman 6 (83. Barath niesklas.), Koczerhin 6, Silva 2 (46. Otieno 3) – Makuch 4 (74. Amorim niesklas.), Brunes 7, Lopez 6 (89. Ameyaw niesklas.). Trener Marek PAPSZUN. Rezerwowi: Kuciak, Diaz, Rocha, Rodin.

LECHIA: Weirauch 5 - Kałahur 3 (46. Wójtowicz 4), Olsson 5, Pllana 4, Piła 4 – Chłań 6 (90. Sezonienko niesklas.), Neugebauer 5 (79. Carenko niesklas.), Kapić 4, Mena 4 – Wjunnyk 5 (79. D'Arrigo niesklas), Bobczek 6. Trener John CARVER. Rezerwowi: Sarnavskyj, Chindris, Wendt, Głogowski, Gueho.

Sędziował Marek Szczerbowicz (Olsztyn) - 7. Asystenci: Michał Obukowicz (Warszawa) i Maciej Majewski (Łódź). Widzów 5500. Czas gry 99 min (50+49). Żółte kartki: Makuch (45. faul), Mosór (68. faul) - Chłań (1. faul), Mena (47. faul), Wójtowicz (54. faul), Bobczek (57. faul), Pllana (73. faul).

Piłkarz meczu – Jonatan BRUNES

 

MÓWIĄ LICZBY
RAKÓW LECHIA
49 posiadanie piłki 52
4 strzały celne 3
4 strzały niecelne 10
1 rzuty rożne 3
11 faule 10
2 spalone 2
2 żółte kartki 5