Sport

Brazylijski surrealizm

Ronaldinho Show rzeczywiście zapowiada się jako wspaniałe wydarzenie. Mam nadzieję, że będzie „odwrotnie proporcjonalne” do wczorajszej konferencji prasowej, która je anonsowała.

Jakub Wawrzyniak (widzimy go wkraczającego na wczorajszą konferencję prasową) będzie jednym z tych, który pokaże, co potrafi przeciw drużynie Ronaldinho. Trzymamy kciuki! Fot. Jacek Praszkiewicz / PAP

Jestem przekonany, że Oscar Niemeyer, wybitny brazylijski XX-wieczny architekt (ten od modernistycznej stolicy Brasilii) dostałby kociokwiku, gdyby tylko pojawił się na spotkaniu w Chorzowie. Przypuszczam, że po opuszczeniu konferencji prasowej poświęconej Ronaldinho Show zaprojektowałby – po konsultacji z Ministerstwem Głupich Kroków – boisko pod górkę z trzema bramkami, w tym jedną hokejową i specjalne piłki w formie sześcianu. Z pewnością porzuciłby również modernizm na rzecz surrealizmu. A park maszynowy przed wejściem, którego ozdobą była sportowa corvetta anonsująca Ronaldinho Show na drzwiach, zapewne by go olśnił.

Stadion Śląski w obłokach szczęścia

Piszę w ten sarkastyczny sposób, bo była to jedna z najdziwniejszych konferencji prasowych, w jakich uczestniczyłem w życiu. Gdybym miał streścić ją najkrócej, jak potrafię, to stwierdziłbym, że prawie wszyscy jej uczestnicy z mocą podkreślali, że „czują się szczęśliwi”. Było to powtarzane tak często, że zacząłem patrzeć w sufit i dostrzegać różowe, mydlane bańki, które pękając, kwiliły „jestem szczęśliwy, jestem szczęśliwy”...

Otrząsnąłem się! Dziennikarze zadawali pytania, ale na żadne z nich nie dostali jasnej, klarownej odpowiedzi. Na koniec myślałem, że padnę, gdy jakiś youtuber zadał pytanie o anegdotkę związaną z Ronaldinho. Jeden z brazylijskich organizatorów oznajmił, że on grał z nim tylko osiem razy, ale kolega grał 20 razy, więc z pewnością jakąś anegdotkę opowie. Ten z kolei stwierdził, że szanuje Jana Pawła II, a Ronaldinho z kolei uwielbia sok pomarańczowy, który z pewnością będzie pił w Polsce. Koniec anegdotki.

Nie ma się czym przejmować. Z pewnością wydarzenie zapowiada się świetnie, bo Ronaldinho niezmiennie działa na wyobraźnię. A będzie przecież nie tylko on, paru innych mistrzów świata też się pojawi. Plotki – ale tylko niepotwierdzone – szeleszczą, że mógłby zjawić się także Roberto Carlos. Gdyby tak było – padłbym z wrażenia.

Cieszę się, że wydarzenie odbędzie się na Stadionie Śląskim, ten wspaniały obiekt na to zasługuje. Nie mam jednak pewności, czy organizatorzy imprezy wiedzą w ogóle, że „Kocioł Czarownic” – jeszcze zanim nim został – gościł kiedyś najwybitniejszego brazylijskiego piłkarza. Odwoływali się bowiem na telebimie do meczów między obiema reprezentacjami podczas mundiali w latach 1938, 1974, 1978 i 1986, nie wspominając ani słowem o niezwykłym meczu kadra PZPN – FC Santos, który odbył się w Chorzowie w 1960 roku. Goście wygrali 5:2, a Pele po meczu ściskał z uznaniem wspaniałego bramkarza Edwarda Szymkowiaka, który wybronił kilka takich piłek, że mózg staje…

Będą gwiazdy i „gwiazdy”

Anonsowane postaci rzeczywiście robią wrażenie. Na boisku mamy zobaczyć dwie drużyny: zespół Ronaldinho prowadzony przez legendę światowego futbolu, w którym zagrają międzynarodowe gwiazdy takie jak Valdo, Sony Anderson, Edmilson i Maicon, bramkarz Helton oraz drużynę polskich gwiazd złożoną z najlepszych byłych reprezentantów, a także celebrytów, którzy podejmą wyzwanie w tym wyjątkowym pojedynku. Wiadomo, że nie ma jeszcze szans na pełne składy, mamy je poznać miesiąc przed wydarzeniem, choć trener Bogdan Zając – w zastępstwie nieobecnego w Chorzowie szkoleniowca Adama Nawałki – uchylił rąbka tajemnicy i zdradził, że w bramce zobaczymy Artura Boruca. Mają być też Jakub Błaszczykowski, Łukasz Piszczek, Grzegorz Krychowiak czy Michał Pazdan. Mówi się również o Robercie Lewandowskim.

Mnie jednak rozśmieszyło, że na konferencji – przy dźwiękach podniosłej muzyki w szpalerze uroczych dzieci z Brasilu Czekanów, dla których było to wielkie rzeczywiście święto – weszli akurat... Krzysztof Mączyński i Jakub Wawrzyniak. Przyznać trzeba, że to akurat piłkarze, którzy – mając w pamięci ich potencjał – wycisnęli z kariery co najmniej po 450 procent… Nie jestem w stanie przypomnieć sobie ani jednego ich spektakularnego zagrania. Mączyńskiemu poświęciłem kiedyś mecz, gdy grał jeszcze w Górniku Zabrze. Skupiłem się tylko na nim i okazało się, że zagrywa o wiele więcej piłek w bok i do tyłu niż do przodu, choć oczywiście mógł być to przejaw dyscypliny taktycznej. Z kolei Jakuba Wawrzyniaka z pewnością pozdrawia z uśmiechem Bytovia Bytów… Powiedział on na konferencji coś mądrego. O tym, że usłyszał od kolegi, że gdy Ronaldinho będzie miał piłkę przy nodze, to lepiej zwiewać, gdyż potem wszystko będzie na youtube. No cóż…

Będzie też Paragwajczyk

Chcąc przekazać jakieś konkrety, nie wytrzymałem i po konferencji podszedłem do Jarosława Kwelli ze współorganizującej imprezę Emax Events, żeby jednak czegoś się dowiedzieć. Są konkrety! Na przykład fakt, że pakiety VIP za 50 tysięcy zł, w ramach których jest gwarancja gry przez 10 minut na boisku czy wspólny pobyt z brazylijskimi gwiazdami, już zostały wyprzedzane, choć Kwella nie chciał zdradzić, ile tych pakietów było. Impreza jest organizowana na Śląsku, bo jest tu dużo ludzi, region jest dobrze skomunikowany, więc prawdopodobieństwo zadowalającej frekwencji jest większe. Udało mi się także dowiedzieć, że w drużynie Ronaldinho nie zagrają sami Brazylijczycy. Potwierdzony jest już udział choćby paragwajskiego obrońcy Carlosa Gamarry, 110-krotego reprezentanta, byłego piłkarza Independiente, Benfiki, Atletico czy Interu, który grał m.in. na mistrzostwach świata w 2006 roku. Persona!

Jedno jest pewne: 21 czerwca na Stadionie Śląskim będzie ciekawie.

Paweł Czado