Sport

Blisko, coraz bliżej

Mistrz Polski zrobił w Serbii milowy krok do 1/8 finału.

Afimico Pululu docenił rolę Jesusa Imaza. Fot. Pedja Milosavljević / Press Focus

LIGA KONFERENCJI EUROPY

Przed wyjazdem do Serbii trener Jagiellonii Adrian Siemieniec stwierdził, że rozszyfrował najbliższego przeciwnika w LKE. – Zespół FK TSC Baćka Topola jest bardzo powtarzalny w swojej grze, tożsamości i tym, jak wspólnie z trenerem patrzy na piłkę – powiedział 33-letni szkoleniowiec „Jagi”. – To zespół, który z pewnością jest odważny, stawia na futbol intensywny i ofensywny oraz proaktywny w obronie. To zespół, który dąży do kontroli poprzez posiadanie piłki oraz do dominacji. Jest w tym konsekwentny mimo zmian personalnych, które w tej drużynie nastąpiły i następują. Jest to imponujące z perspektywy docenienia pracy trenera i całego zespołu.

Przebieg wydarzeń na boisku pokazał, że Siemieniec nie rzucał słów na wiatr, chociaż na początku meczu gospodarze byli stroną dominującą, dłużej utrzymywali się przy piłce, a ich akcje zaczepne były o wiele groźniejsze niż polskiego zespołu. W 9 minucie „Jagę” od utraty gola uratował Norbert Wojtuszek, który w ostatniej chwili zablokował strzał Petara Stanicia. Co się jednak odwlecze... W 28 minucie Stanić na lewej flance obsłużył Prestige'a Mboungou, a piłkarz z Konga huknął sprzed pola karnego w „okienko”. Przy tym uderzeniu bramkarz Jagiellonii Sławomir Abramowicz był bez szans.

Radość podopiecznych Jovana Damjanovicia trwała bardzo krótko, bo w 32 minucie katastrofalny błąd popełnił Milan Radin. Obsłużył on idealnie... Jesusa Imaza, a kapitan mistrzów Polski nie zmarnował sytuacji sam na sam z bramkarzem i doprowadził do wyrównania. Zdobyty gol dodał „Dumie Podlasia” pewności siebie i wprowadził spokój w jej szeregach, chociaż tempo akcji nie było zabójcze.

W drugiej połowie goście dwukrotnie „skaleczyli” jedenastkę z Serbii i w doskonałych nastrojach wracali do Białegostoku. Nim jednak Jagiellonia przechyliła szalę zwycięstwa, nie wykorzystała kilku dogodnych okazji do strzelenia bramki. Na przykład w 55 minucie w jednej akcji goście mieli dwie okazje na gola. Najpierw sytuacji sam na sam z Veljko Iliciem nie wykorzystał Afimico Pululu, a po dobitce Darko Czurlinova futbolówka również nie znalazła drogi do siatki.

W 73 minucie Jagiellonia przeprowadziła błyskawiczny kontratak na prawej flance. Wbiegający w pole karne rywali Imaz oddał soczysty strzał, lecz piłka poszybowała nad poprzeczką. Końcówka spotkania to popis mistrzów Polski. W 81 minucie do odbitej przez obrońcę Baćki piłki dopadł na 25 metrze Pululu i efektownym strzałem lewą nogą zmusił do kapitulacji Ilicia.

Goście na tym nie poprzestali i w 89 minucie cieszyli się z trzeciego gola. Ta akcja była kopią wyrównującego gola podopiecznych trenera Siemieńca, bo w rolach głównych wystąpili ci sami piłkarze. Radin, nawiasem mówiąc były piłkarz Korony Kielce, znowu obsłużył Imaza, a ten bezlitośnie wykorzystał prezent w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Portugalski arbiter posiłkował się jeszcze analizą VAR-u, ale trafienie Hiszpana zostało zaliczone i „Jaga” mogła się cieszyć z dwubramkowej zaliczki.


◼  FK TSC Baćka Topola - Jagiellonia Białystok 1:3 (1:1)

1:0 - Mboungou, 29 min, 1:1 - Imaz, 32 min, 1:2 - Pululu, 81 min, 1:3 - Imaz, 89 min

BAĆKA: Ilić - Djorjević, Degenek, Capan, Radojević - Stefan Jovanović (85. Pantović), Milosavljević (90+2. Pejić), Radin, P. Stanić, Mboungou - Lazetić (76. Sos). Trener Jovan DAMJANOVIĆ.

JAGIELLONIA: Abramowicz - Wojtuszek, Skrzypczak, Ebosse (70. Stojinović), Moutinho - Kubicki, Flach (78. Romanczuk), Imaz - Villar (78. Pietuszewski), Pululu (87. Diaby-Fatiga), Czurlinov (70. Hansen). Trener Adrian SIEMIENIEC.

Sędziował Antonio Emanuel Carvalho Nobre (Portugalia). Widzów 2550. Żółta kartka Capan (90+4. faul).

Bogdan Nather