Blamaż po wsze czasy
Ruch ponownie zapisał się w kronikach futbolu, ale nawet w najgorszych snach nikt nie przypuszczał, że historyczny mecz z Wisłą będzie dla niego koszmarem.
„Niebiescy”, co żeście uczynili? Fot. Marcin Bulanda/Press Focus
Nogi jak z waty
Gdy na Stadionie Śląskim było 50 tysięcy osób na meczu z Widzewem, łodzianie otworzyli wynik w 2 minucie. Krakowianie potrzebowali 4 minut, by najlepiej po rzucie rożnym zachował się Mariusz Kutwa, który w wyjściowej jedenastce znalazł się tylko dlatego, że za kartki pauzował kapitan Alan Uryga. To był początek gigantycznych problemów Ruchu, który na murawie prezentował się fatalnie. „Biała Gwiazda” była zdecydowanie szybsza, agresywniejsza, bardziej zdecydowana, podczas gdy chorzowianie tylko jej statystowali. Gubili krycie, mieli problemy z wybijaniem piłki z własnego pola karnego, czasem nawet... gubili ją w nim. Żal było patrzeć na ich poczynania - zarówno w defensywie, jak i ofensywie, bo w pierwszej połowie Ruch nie stworzył żadnego zagrożenia! Natomiast Wisła kreowała niebezpieczeństwo w każdym ataku i dalej strzelała - w 21 minucie głową uderzył niepilnowany Angel Rodado, a tuż przed przerwą - w ostrym cieniu mgły racowiska - trafił na 3:0 Angel Baena. Obrońcy Ruchu mieli nogi jak z waty.
Rodado robił swoje
W drugiej połowie „Niebiescy” się poprawili, ale to wszystko było za mało. Choć uderzali mocno, to zazwyczaj prosto w Patryka Letkiewicza. Trener Dawid Szulczek mówił po spotkaniu, że w takim przypadku trudno wyróżnić indywidualnie „winnych”, ale w przerwie zmienił Macieja Sadloka (zastąpił go debiutant Dominik Preisler) i Denisa Venturę (wszedł Bartłomiej Barański), który notuje słaby początek rundy. Zresztą... tak jak większość piłkarzy. Zaczęły pojawiać się pytania o przygotowanie motoryczne zespołu, który przecież ciągle nie ma w sztabie trenera ds. przygotowania fizycznego po tym, jak Szulczek podziękował Wojciechowi Grzybowi. Wisła tymczasem robiła swoje - a konkretnie Rodado. W 56 i 60 minucie dorzucił kolejne bramki, kompletując drugi hat trick w Wiśle. Poza tym to właśnie on podawał przed przerwą do Baeny. Jakim cudem Hiszpan nadal występuje w 1. lidze?
Hańbiący wynik
„Białej Gwieździe” wychodziło w Chorzowie wszystko, dzięki czemu ponad 20 tysięcy wiślaków na trybunach przeżywało wyjazd życia. W sumie w „Kotle Czarownic” zasiadły 53293 osoby (mimo sold outu 53888 biletów), co stanowi rekord 50-lecia w polskim futbolu klubowym. „Niebiescy” zapisali się więc w kronikach wybitnym osiągnięciem, przy którym jednak... już zawsze będzie widniał hańbiący wynik 0:5. Przegrać można, ale nie w taki sposób, co już zawsze będzie ciągnęło się za 14-krotnymi mistrzami Polski. Fani podkreślali, jak bolesne było to dla nich przeżycie. W nowożytnej historii Ruchu prawdopodobnie nie było gorszego, przebiło to spotkania z Wigrami Suwałki i Pogonią Siedlce (dwa razy 0:6 w 2018 roku, gdy „Niebiescy” toczyli się do 3. ligi). Wiele zagranicznych mediów rozpisywało się o Meczu Mistrzów, więc i... o deklasacji gospodarzy.
Szansę na rehabilitację Ruch będzie miał już jutro, w ćwierćfinale Pucharu Polski z Koroną Kielce. Gdy Ślązacy trafili na ekipę z województwa świętokrzyskiego, byli zadowoleni. Obecnie jednak notują fatalne wejście w 2025 roku, podczas gdy kielczanie - wręcz przeciwnie; zdobyli 8 na 12 możliwych punktów w ekstraklasie.
Dla Wiślaków zaś nie jest to pierwsza „piątka” w tym sezonie. W takim samym stosunku pokonali też Odrę Opole, a tracąc jednego gola - Stal Stalowa Wola. Po każdym takim pogromie przychodziła lepsza seria krakowian, a teraz optymizm może być tym większy, że żaden z wcześniejszych rozbitych rywali nie miał na papierze takiej siły, jak Ruch.
Piotr Tubacki
12 KLUBÓWw Europie osiągnęło frekwencję na poziomie co najmniej 53 tysięcy na drugim szczeblu rozgrywkowym w swoim kraju w XXI wieku. W gronie tym jest oczywiście Ruch, a także kluby niemieckie (Hertha, TSV 1860, Schalke, Stuttgart, HSV, Borussia MG), włoskie (Napoli, Torino, Bari) i hiszpańskie (Betis, Atletico).
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Ruch Chorzów – Wisła Kraków 0:5 (0:3)
0:1 - Kutwa, 4 min, 0:2 - Rodado, 21 min (głową), 0:3 - Baena, 45+2 min, 0:4 - Rodado, 56 min, 0:5 - Rodado, 60 min
RUCH: Turk – Konczkowski (63. Cykało), Lukić, Sz. Szymański (64. Karasiński), Sadlok (46. Preisler) – Ventura (46. Barański) – Kozak, Szwoch (86. Starzyński), Adkonis, Mezghrani – Szczepan. Trener Dawid SZULCZEK.
WISŁA: Letkiewicz – Jaroch, Biedrzycki, Kutwa, Mikulec – Poletanović (65. Duda), Igbekeme (76. Sukiennicki) – Baena (66. Kiss), Rodado (82. Kiakos), Duarte (76. Alfaro) – Zwoliński. Trener Mariusz JOP.
Sędziował Szymon Marciniak (Płock). Widzów 53293. Żółte kartki: Biedrzycki, Poletanović.
Piłkarz meczu -Angel RODADO
GŁOS TRENERÓW
Mariusz JOP: - Byliśmy bardzo groźni praktycznie w każdym ataku. Słowa uznania dla zawodników, a także kibiców, którzy stworzyli fantastyczny spektakl. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, zadowoleni z meczu, z wyniku i z gry. Było widać korekty, nad którymi pracowaliśmy. Zdecydowanie szybciej operowaliśmy piłką i to przynosiło efekt.
Dawid SZULCZEK: - Wszyscy stanęli na wysokości zadania. Organizatorzy meczu, szczególnie kibice, za co im dziękujemy. Natomiast my - niestety - tego nie zrobiliśmy. Mecz ułożył się fantastycznie dla Wisły, wychodziło jej wszystko, a my się do tego poziomu nie dostosowaliśmy. Niestety, przeżyliśmy koszmar.
(mk)
MÓWIĄ LICZBY | ||
RUCH | WISŁA | |
49 | posiadanie piłki | 51 |
4 | strzały celne | 12 |
3 | strzały niecelne | 5 |
4 | rzuty rożne | 9 |
12 | faule | 11 |
1 | spalone | 3 |
0 | żółte kartki | 2 |
LICZBY MECZU
2. HAT TRICK na polskich boiskach zaliczył Angel Rodado. Superstrzelec Wisły trzykrotnie trafiał do siatki także 27 sierpnia 2023 r. w wygranym 5:1 domowym meczu z Arką Gdynia.
12 CELNYCH STRZAŁÓW oddali goście; 6 razy więcej od gospodarzy.
11,5:38,5 TAKIM WYNIKIEM zakończył się mecz szachowy Ruchu z Wisłą na Stadionie Śląskim. „Biała Gwiazda” górowała więc wyraźnie zarówno na planszach, jak i na boisku.