Biało-czerwoni z trzema medalami

Jeden złoty i dwa brązowe krążki zdobyli reprezentanci Polski na mistrzostwach świata, które odbyły się w Poznaniu.

Alex Borucki zwieńczył brązem najlepszy sezon w karierze. Fot. PAP / Jakub Kaczmarczyk

KAJAKARSTWO

Nasz jedyny triumf to dzieło urodzonego na Ukrainie kanadyjkarza Oleksija Koliadycha. Było to w piątek w nieolimpijskiej konkurencji C1 na 200 m. Polak o ledwie 0,1 sekundy wyprzedził drugiego na mecie zawodnika. 

W sobotę brąz w olimpijskiej konkurencji K1 na 500 m zdobyła kajakarka Anna Puławska. Tego wyścigu dwukrotna medalistka olimpijska długo nie zapomni. Polka zaciekle walczyła o trzecią lokatę z Natalią Drobot. – Przepływając linię mety, byłam przekonana, że z nią wygrałam. Miałam wrażenie, że Australijka jeszcze płynęła, gdy ja już skończyłam. Nieoficjalne wyniki wskazywały coś innego i już w zasadzie pogodziłam się z tym, że jestem jednak czwarta. Ale nie czułam jakiegoś ogromnego rozczarowania, gdyż ten bieg był naprawdę trudny. Rywalki są mocno rozpędzone w tym sezonie i każda chce zdobywać medale. Gdy dowiedziałam się, że jestem jednak ex aequo trzecia, ucieszyłam się ogromnie – opisywała kajakarka AZS AWF Gorzów Wlkp., która w ubiegłym roku na tym dystansie zdobyła wicemistrzostwo Europy i mistrzostwo świata. Jak zapewniła, brązowy medal wywalczony w Poznaniu przyniósł jej nie mniej satysfakcji. To pokazuje, że jestem powtarzalna na tym dystansie. To jest dla mnie bardzo ważne, bo jeszcze przede mną długa droga, a Poznań jest przystankiem przed kolejnym celem, jakim są igrzyska olimpijskie w Los Angeles. Może jakiś mały niedosyt jest, ale wiem, co muszę poprawić zaznaczyła.

Dzień później Puławska miała kolejną szansę na podium z Martyną Klatt popłynęła w dwójce na olimpijskim dystansie 500 m. Rok temu zdobyły złoto zarówno mistrzostw Europy, jak i świata, teraz zajęły dopiero siódme miejsce.  – To nie był nasz dzień, byłyśmy zdecydowanie lepiej przygotowane, niż to, co zaprezentowałyśmy. Przyjmujemy to z pokorą, nie traktujemy tego jako porażki – zapewniła Puławska. Nie „zatrybiło” to, co ćwiczyłyśmy. Myślę, że to dobra lekcja na przyszłość – dodała Klatt.

To, czego nie udało się polskim faworytkom, zrobił w niedzielę kajakarz Alex Borucki w nieolimpijskiej konkurencji K1 500 m, który wywalczył brąz.  Dobrze popłynąłem ten wyścig, choć tor nie był dla mnie sprzyjający. Nie rozumiem klucza dobierania torów w finale, ja dostałem drugi tor, który nie pomagał. Blisko niego zawodnicy się rozgrzewają, ta fala do nas dochodzi i to przeszkadza. Tak naprawdę nikogo nie widziałem przez cały dystans, dlatego jestem zadowolony z tego biegu – powiedział 20-letni kajakarz KKW 1929 Kraków. Borucki, który dopiero drugi rok startuje w gronie seniorów, ma za sobą znakomity sezon. Potwierdził, że złoto wywalczone na mistrzostwach Starego Kontynentu w portugalskim Montemor nie było dziełem przypadku. A ze względu na poważną kontuzję, odniesioną jeszcze w ubiegłym roku, jego starty w tym sezonie stanęły pod znakiem zapytania. Według lekarzy ta kontuzja miała mnie wykluczyć z tego sezonu, ale tak się nie stało. Na przekór tym prognozom pokazałem, że mogę startować i to jeszcze z powodzeniem. Dla mnie to życiowy sezon, bo do tych dwóch medali dokładam jeszcze wynik na 1000 m – w Szegedzie popłynąłem w czasie 3.25, to rekord Polski. Udało mi się zakwalifikować na tym dystansie do finału A na mistrzostwach Europy, co dla mnie jest także sukcesem – podkreślił.

Prezes Polskiego Związku Kajakowego Grzegorz Kotowicz był umiarkowanie zadowolony z dorobku naszych reprezentantów. Może nie ma większego „wow”, ale w klasyfikacji punktowej zajęliśmy szóste miejsce i jesteśmy cały czas w czołówce podsumował.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się