Sport

Bez zaskoczeń

Z DRUGIEJ STRONY - Michał Zichlarz

Selekcjoner Jan Urban powołał zawodników na towarzyskie granie z Nową Zelandią i mecz o punkty w eliminacjach MŚ z Litwą. Zaskoczeń nie ma, bo i nie powinno być. Kadra we wrześniu zrobiła swoje, remisując w Holandii i w niezłym stylu pokonując Finlandię na Stadionie Śląskim. Teraz najważniejsze jest to, co  wydarzy się w niedzielę 12 października w Kownie. Jasne, trzy dni wcześnie potyczka z jednym z 18 już finalistów mistrzostw świata 2026, ale to będzie tylko preludium do tego, co będzie na Litwie. Potrzebujemy trzech punktów, a łatwo z wielu powodów nie będzie, bo przecież i Oranje męczyli się tam przed miesiącem, wygrywając po zaciętym boju 3:2.

Trener Urban odbudował morale narodowej jedenastki, przywrócił nadzieję, że jednak może na amerykańskim mundialu Biało-czerwoni wystąpią, po raz 10. w historii. Dotychczas tylko raz zdarzyło się, że wśród najlepszych graliśmy więcej niż dwa razy z rzędu. Było to w złotych czasach polskiego futbolu, w latach 1974-86, kiedy finałach MŚ graliśmy cztery razy z rzędu, w tym dwa razy zajmując trzecią lokatę. Na dwóch finałów skończyło się w latach 2002-06, a jak będzie teraz, przekonamy się wkrótce. Graliśmy i w Rosji, i w Katarze, i obyśmy teraz pojechali do Stanów Zjednoczonych, Meksyku i Kanady!

 Na razie selekcjoner wysłał powołania. Kacper Tobiasz w miejsce Bartosza Mrozka nie jest niespodzianką. To i tak tylko czwarty bramkarz w kadrze, a mówiło się jeszcze o możliwym powrocie Radosława Majeckiego.

Nie ma kontuzjowanych Nicoli Zalewskiego i Adama Buksy. Szansę dostaną inni. Do reprezentacji wraca – o takiej możliwości pisaliśmy w „Sporcie” kilka dni temu – Michał Skóraś z Gentu, który rezentuje się dobrze po zmianie klubu. W bieżących rozgrywkach w Jupiter Pro League ma sześć meczów, dwie bramki i tyleż asyst. Choć w narodowych barwach pochodzący z Jastrzębia-Zdroju skrzydłowy nie ma za wiele występów, bo 9, to jednak był i na mistrzostwach świata w Katarze, i na zeszłorocznym Euro. Właśnie mecz z Francją na niemieckich ME w czerwcu 2024 był dla niego ostatnim dotąd występem w narodowych barwach. Na pewno jest dla trenera Urbana alternatywą wobec urazu Zalewskiego.

Kacper Kozłowski? Z zawodnikiem tureckiego Gaziantepu miałem okazję porozmawiać w czerwcu po przegranym przez naszych młodzieżowców z kretesem Euro na Słowacji. Jak inni zawiódł wtedy, wtedy mówił samokrytycznie: „głowa nie dojechała”, a nadzieje były spore. W klubie gra regularnie w podstawowym składzie, prawie wszystkie mecze od dechy do dechy. Też jest opcją dla selekcjonera. Klub Kozłowskiego nieźle radzi sobie w rozgrywkach (7. miejsce), a on sam zbiera solidne recenzje. Przypomnijmy, że mowa o zawodniku, który w narodowych barwach debiutował jako 17-latek. Młodszy od niego był tylko Włodzimierz Lubański. Kariera Kozłowskiego, który w połowie października skończy 22 lata, nie układała się jednak do końca tak, jak wszyscy oczekiwali. Niemniej znowu jest w kadrze – w której ostatni raz zagrał we wrześniu 2021 z San Marino – i pozostaje trzymać kciuki i za niego, i za innych naszych reprezentantów w nadchodzących grach!