Belgijski nokaut
Thomas Detry sięgnął w Phoenix po swoje pierwsze trofeum PGA Tour. Dzień wcześniej w Rijadzie triumfował jego kolega z drużyny Palmer Cup, Adrian Meronk.
Thomas Detry zwycięża w WM Phoenix Open. Fot. Facebook PGA TOUR
Belg i Polak, dwa bratanki
Obaj urodzili się w 1993 roku, Thomas w styczniu, a Adrian w maju, są więc rówieśnikami. Jako dwaj niezwykle zdolni europejscy golfiści w pewnych momentach swoich karier po prostu musieli wpadać na siebie. W 2015 roku reprezentowali Europę w rozgrywkach drużynowych Palmer Cup. Co prawda występująca u siebie ekipa amerykańska wygrała 18:12, ale na pewno winą za to nie można obarczyć Polaka, który w trzydniowych rozgrywkach grał jak nawiedzony, zdobywając najwięcej punktów dla Team Europe. Reprezentujący East Tennessee State University Adrian, zwyciężył w obu meczach parami, remisując sobotni mecz singlowy i wygrywając w singlu niedzielnym. Thomas, student University of Illinois, radził sobie nieco słabiej, najpierw przegrywając w parze z Jonem Rahmem, potem wygrywając w duecie z… Meronkiem, zwyciężając w pierwszym meczu singlowym i przegrywając w ostatnim. Polak wyrwał wtedy 3,5 punktu z czterech możliwych, Belg zgromadził dwa, a Rahmbo pół, przegrywając trzy mecze i remisując tylko ostatniego singla. Cztery punkty wywalczyli wtedy tylko dwaj Amerykanie – Hunter Stewart i Robby Shelton. Mecz, w którym Thomas i Adrian pokonali parę Lee McCoy/Ollie Schniederjans 5&4, okazał się najwyżej wygranym meczem parami tamtej edycji. Na liście nazwisk widnieje tam jeszcze kilku innych znanych zawodników, wśród nich: Clement Sordet, Pep Angles, dobry kolega Adriana Matthias Schwab oraz Amerykanie – Beau Hossler i Maverick McNealy. Później drogi obu graczy krzyżowały się jeszcze chociażby na DP World Tour, gdzie Thomas grał w pełnym wymiarze w latach 2017-2022, a Adrian 2020-2023.
Przełom w Arizonie
Z tylko jednym zwycięstwem na Challenge Tour w 2016 roku dwukrotnemu olimpijczykowi zdarzało się bywać blisko wygranej. Na PGA Tour był dwukrotnie drugi, ostatnio podczas 2024 Texas Children's Houston Open. Kiedy jednak na horyzoncie majaczył sukces, przyspieszał, serce zaczynało szaleć, a zamiast tkwić w teraźniejszości, skupiać się na chwili, na tu i teraz, jego myśli wybiegały w przyszłość. Wiedząc, jaka jest stawka, co powstrzymuje go przed sukcesem, przeanalizował sytuację, podejmując odpowiednie kroki, żeby to zmienić. Aby uspokoić skołatane nerwy, zaczął medytować, a przed każdą z dwóch ostatnich rund na szalonym TPC Scottsdale zaordynował sobie kąpiel lodową. Cokolwiek to było i jakkolwiek zadziałało, przyniosło efekt w postaci trofeum na PGA Tour. Spokojny przez cały dzień, zupełnie jak nie on, zanotował cztery birdie na ostatnich czterech dołkach, w tym niemal trafił hole-in-one na najgłośniejszym dołku świata – otoczonej potężnymi trybunami stadionowej szesnastce, kończąc dzień z wystrzałową rundą 65. Imponujący był jego końcowy rezultat -24 i przewaga nad najbliższymi rywalami, wynosząca nokautujące siedem uderzeń! „Dzisiaj poświęciłem więcej uwagi” – relacjonował występujący w swoim trzecim sezonie PGA Tour Belg. „Wczoraj rano czułem się całkiem komfortowo i wykonałem dokładnie ten sam program, i nawet czułem się dobrze na pierwszym tee. Nie było żadnych nerwów. Na tym polu można robić dużo birdie, ale jeśli tylko nie będziesz trafiać na fairway, pole może cię ugryźć. Mogłem zaufać swojej grze i w pewnym sensie na niej polegać”.
Po historycznym zwycięstwie nie mógł ukryć emocji. Przyznał, że presja była ogromna, miał za sobą nieprzespane noce i wisiał nad nim wielki ciężar oczekiwań. „Niesamowite. Tej wygranej nikt mi nie odebrał” – stwierdził.
Oprócz zainkasowania 1 656 000 dolarów przesunął się o 15 oczek w rankingu FedEx Cup, na miejsce drugie i na najlepszą dotychczasową pozycję na świecie, z miejsca 56. na 22. Podium zamykali Amerykanie Michael Kim i Daniel Berger. Scottie Scheffler, który trafiając cztery birdie, przypuścił błyskawiczny atak na pierwszych dziewięciu dołkach rundy finałowej, na drugiej dziewiątce nie był sobą, kończąc dzień wynikiem +1 i 25. miejscem w klasyfikacji.
Tiger zrezygnował
W tym tygodniu szykowała się nie lada gratka dla fanów Tigera Woodsa, zapowiadającego powrót do gry w turnieju, którego od lat jest gospodarzem. W poniedziałek ogłosił zmianę decyzji, spowodowaną śmiercią swojej ukochanej mamy: „Planowałem zagrać w tym tygodniu, ale po prostu nie jestem gotowy. Zrobiłem, co w mojej mocy, aby się przygotować, wiedząc, że tego właśnie chciałaby moja mama, ale wciąż nie mogę sobie poradzić z jej stratą”. The Genesis Invitational – rozgrywany normalnie na historycznym polu Riviera Country Club zlokalizowanym w Pacific Palisades, nadbrzeżnej dzielnicy Los Angeles – musiał tym razem zmienić swoją lokalizację. Wszystko z powodu potwornych pożarów, które trawiły niedawno „Miasto Aniołów”, nie oszczędzając okolic polawybranego na arenę igrzysk olimpijskich w 2028 roku. Mimo że samo pole bezpośrednio nie ucierpiało w pożarze, ze względu na zniszczenia w okolicy gra w tym roku została przeniesiona do San Diego, na Torrey Pines, gdzie pod koniec stycznia w Farmers Insurance Open triumfował Harris English. W turnieju z pulą nagród 20 milionów dolarów tytułu bronić będzie Japończyk Hideki Matsuyama. Wystąpi tam cała śmietanka światowego golfa, również Thomas Detry. Wieczorne transmisje w Eurosporcie 2 i na platformie MAX.
Kasia Nieciak
Stare dobre czasy. Adrian Meronk i Mateusz Gradecki z drużyną East Tennessee State University po turnieju wygranym przez ekipę Florida State. Fot. Team Gradi.
Szesnastka na TPC Scottsdale – nie ma takiego drugiego miejsca na świecie. Fot. Facebook WM Phoenix Open