Sport

Będzie tego więcej!

W przyszłym roku spodziewamy się dwóch podobnych spotkań – zdradził „Sportowi” współorganizator Meczu Legend, Tomasz Kłos.

Może im trochę czupryny posiwiały, może przybyło kilogramów... Ale dla polskich i niemieckich legend futbolu warto było przyjść na Stadion Śląski Fot. Sebastian Sienkiewicz/Press Focus

- Zawsze jest adrenalina. Potocznie mówi się, że to jest mecz towarzyski, ale nawet w takim spotkaniu wychodzi się na murawę, żeby wygrać. Emocje przedmeczowe wkradają się na boisko. Widać było niejednokrotnie, jak ktoś – za przeproszeniem – jechał na dupie. Były wślizgi, walka w powietrzu w polu karnym – mówił po towarzyskim remisie 3:3 w meczu polskich i niemieckich legend

Wydaje mi się, że wypadło fajnie. Człowiek zawsze jest zadowolony jeśli... taki mecz się odbędzie bez kontuzji – mówił Kłos, choć akurat na rozgrzewce wypadł jeden z polskich bramkarzy Adam Matysek, któremu piłka podbiła oko. – Telewizja pokazała mecz i myślę, że fajnie to zostało odebrane. Nie znam dokładnych liczb, ale wydaje mi się, że spora liczba osób zasiadła przed telewizorami. Oczywiście można powiedzieć, że mogło przyjść dużo więcej osób na trybuny, ale różne okoliczności decydują, że przyszło mniej, niż się spodziewaliśmy. Szczerze? Liczyliśmy na 5-6 tysięcy więcej. Ja jestem jednak zadowolony – szczególnie jeśli zadowoleni są kibice, zawodnicy polscy i niemieccy – cieszył się Kłos.

Po meczu ci z gości, którzy nie mieli obowiązków zawodowych, udali się na polsko-niemiecką kolację, w trakcie której oglądano mecz Litwa – Polska. – Piłkarze, którzy zagrali w niedzielę, zdobywali mistrzostwo świata czy mistrzostwo Europy, wielokrotnie wygrywaliLigę Mistrzów... Można powiedzieć, że w naszym zespole biegało po boisku kilkaset występów w reprezentacji Polski – zauważył z uśmiechem Kłos, który sam tych meczów ma 69. Jako współorganizator zasugerował, że niedzielny Mecz Legend nie był ostatnim, jaki będzie zorganizowany, ale szczegółów nie chciał podać. – Nie mogę za dużo mówić, ale w przyszłym roku spodziewamy się najprawdopodobniej dwóch takich meczów – powiedział „Sportowi” Tomasz Kłos.

Piotr Tubacki

Tomasz Kłos, organizator Meczu Legend, dokonał rzeczy niezwykłej: skaperował Lukasa Podolskiego do polskiego teamu! Fot. PAP/Art Service

Ile biorą gwiazdy?

Dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają, ale dziennikarze sportowi... dżentelmenami nie są. – Nie patrzy się na to, czy się to zepnie, czy nie zepnie. To są różne ustalenia, umowy sponsorskie, które także gwarantowały rozegranie tego spotkania. To tajemnice handlowe – powiedział współorganizujący mecz legend Tomasz Kłos, kiedy zapytaliśmy go o to, czy to spotkanie się „spięło” finansowo. Organizatorzy nie ukrywali, że liczyli na kilka tysięcy osób więcej. Nieco ponad 12 tysięcy kibiców rozsianych było dookoła Stadionu Śląskiego na dolnych sektorach, a każdy z nich wymagał odpowiedniej ilości ochrony – tej było sporo. To wszystko generuje koszty, a przecież samo wynajęcie Kotła Czarownic również do tanich nie należy.

Wiele osób zastanawiało się, dlaczego po stronie Niemców nie pojawiło się wielu zapowiedzianych na oficjalnej stronie internetowej wydarzenia zawodników. Tłumaczono to ich obowiązkami: spotkanie odbyło się w trakcie przerwy na mecze reprezentacyjne, wielu z nich pracowało jako eksperci w telewizji. Dzień po meczu Polska – Niemcy prawdziwy „Die Mannschaft” grał z Irlandią Północną w Belfaście. Niektórzy udali się nań po spotkaniu w Chorzowie. 

To jedna sprawa, ale drugą są... wynagrodzenia takich zawodników. Wiadomo przecież, że oni nie biorą udziału w takich wydarzeniach za darmo, a jako że niemieccy piłkarze to gwiazdy przez duże „G”, to również przez duże „G” są ich gaże. Z 18 graczy przedstawionych na oficjalnej grafice pojawiło się 6, choć to oczywiście nie znaczy, że ci, którzy przyjechali, to jakieś anonimy. Bynajmniej! Wiele osób narzekało na brak absolutnie największej gwiazdy, Lothara Matthaeusa. Pytanie natomiast brzmi, ile może chcieć piłkarz, który zagrał najwięcej meczów dla Niemiec i jest największą gwiazdą telewizyjną naszych sąsiadów? Odpowiadamy: Michael Ballack i Bastian Schweinsteiger oczekują... od 50 do 100 tys. funtów! Może więc Matthaeus okazał się zwyczajnie za drogi? 

Oto przykładowe stawki:

25-50 TYS. FUNTÓW
Luis Garcia, Patrice Evra, Louis Saha, Wes Brown, Joe Cole, Wayne Bridge, Peter Crouch,`Michael Owen, Michel Salgado, David James, Robbie Keane, Steve McManaman, Robbie Fowler, Ben Foster

50-100 TYS. FUNTÓW
Nemanja Vidić, Yaya Toure, Pablo Zabaleta, John Terry, David Villa, Robert Pires, Michael Ballack
Bastian Schweinsteiger, Andrij Szewczenko

PONAD 100 TYS. FUNTÓW
Roberto Carlos, Luis Figo, Eden Hazard, Gareth Bale, Kaka, Robin Van Persie, Frank Lampard

(PTub)