Będę grzmoty!
ZAPRASZAMY NA STADIONY
W najbliższej kolejce jedno spotkanie tak bardzo wybija się ponad pozostałe, że cała reszta mogłaby się w zasadzie nie odbyć. To naturalnie starcie Wisły z Ruchem. Jeszcze większe święto futbolu byłoby, gdyby ten mecz rozgrywano na Stadionie Śląskim, ale i tak można zaryzykować, że przy Reymonta będzie więcej kibiców niż na pozostałych ośmiu pierwszoligowych obiektach. Mecz w sumie 27-krotnych mistrzów Polski na drugim poziomie rozgrywek?! Takie chwile, jak ta, nie zdarzają się zbyt często – jak śpiewał Kamil Bednarek. I zarówno przy Reymonta, jak i w Chorzowie nie chcą, aby się już zdarzały. Oba kluby pasują do I ligi jak burza z piorunami do stycznia i w przyszłym roku oczywiście chcą znów się spotkać, ale już na boiskach ekstraklasy. Wisła, po trzech nieudanych próbach powrotu, w tym sezonie wydaje się już być na najlepszej drodze, wręcz autostradzie A4 łączącej Śląsk z Krakowem do realizacji celu. Gorzej wygląda sytuacja Ruchu, ale nie po to wrócił tam Waldemar Fornalik, aby Niebiescy grali o środek tabeli. Ostatnio przegrali 2:4 z Wieczystą, więc z drugim krakowskim klubem zapewne będą chcieli sobie to niepowodzenie powetować. Wielka szkoda tylko, że taki hit odbywa się o tej samej porze, co równie atrakcyjnie – a może jeszcze bardziej?– zapowiadające sięstarcie Górnika z Legią w ekstraklasie. Obie ligi pokazuje inny nadawca telewizyjny, ale czy tu naprawdę nie można się było porozumieć? Chyba że o grze Górnika i Ruchu o tej samej godzinie w ten sam dzień decydują inne względy...
Mariusz Rajek
