Szczypiornistki Zagłębia Lubin jechały na Węgry przypieczętować awans do 1/4 finału Ligi Europejskiej. Ich rywalem był najsłabszy w grupie C Motherson Mosonmagyarovar, który pokazał, że w piłkę ręczną grać potrafi. Mimo słabszego początku (2:5 w 10 min), jego zawodniczki w 8 minut zdołały się pozbierać (6:6), obierając kurs na zwycięstwo. Już po 30 minutach miejscowe miały 5 bramek przewagi. Po zmianie stron „Miedziowe” wzmocniły obronę, zaczęły grać agresywniej i rywalki miały duże problemy z wypracowaniem sobie czystej pozycji rzutowej. Do tego doszła szybsza gra w ataku i po 5 minutach było już tylko 17:15 dla Motherson. Przy stanie 22:20 dla rywalek w grze Zagłębia ponownie coś się zacięło. Lubinianki zaczęły się spieszyć w rozgrywaniu akcji, aby jak najszybciej dogonić Węgierki, ale efekt był taki, że popełniały błędy i traciły łatwe gole. Na kwadrans przed końcem znalazły się niemal w punkcie wyjścia, bo przegrywały 20:24. Trenerka Bożena Karkut próbowała wpływać na swoje podopieczne, mobilizowała do odrabiania strat, zmieniała ustawienie i taktykę, ale nie przynosiło to efektów. Można zaryzykować stwierdzenie, że w zespole mistrzyń Polski nic nie funkcjonowało i był to ich najsłabszy występ od dłuższego czasu. Trudno bowiem przypomnieć sobie mecz, w którym przegrałyby 8 bramkami. Mimo porażki Zagłębie zachowało szanse na historyczny awans, ale w najbliższą niedzielę muszą u siebie pokonać Dijon.