Arka no(w)ego
Zaskakujący początek w wykonaniu zespołów z Gdyni i Dąbrowy Górniczej. W ubiegłym sezonie walczyły o utrzymanie, po dwóch kolejkach są w ścisłej czołówce.
Jarosław Zyskowski był jednym z bohaterów zwycięskiego meczu Arki we Włocławku. Fot. Piotr Kieplin / PressFocus
◼ Sensacją kolejki była porażka we własnej hali Anwilu z Arką. Goście w czwartej kwarcie mieli nawet 25 punktów przewagi (96:71), a znani z uwielbienia swojego zespołu miejscowi kibice jeszcze przed ostatnim gwizdkiem opuszczali Halę Mistrzów. Fantastycznie zagrali byli zawodnicy Anwilu: Kamil Łączyński (8 punktów, 10 asyst), Jakub Garbacz (23 punkty, 7 z 8 za trzy) oraz Jarosław Zyskowski (21 punktów). - Kto by pomyślał, że jadąc z Gdyni w korkach cztery godziny właśnie tak zaczniemy. Baliśmy się o pierwszą kwartę, natomiast była fenomenalna w naszym wykonaniu - mówił po spotkaniu popularny "Łączka".
Co ciekawe, koszykarze Anwilu rozegrali naprawdę dobry mecz, mieli świetny procent skuteczności (51 proc. z gry, 48 proc. za trzy), ale goście rozegrali jedno ze swoich najlepszych spotkań na przestrzeni ostatnich lat. - Uczulaliśmy naszych graczy na cwaniactwo takich zawodników, jak Jarek Zyskowski. Oczywiście, walczyliśmy, staraliśmy się zdobywać punkty, ale nasza gra nie była dziś płynna, dużo zagrań indywidualnych i to na pewno będziemy chcieli poprawić - komentował po spotkaniu trener Anwilu Grzegorz Kożan.
◼ Wałbrzych rozpaliły w weekend emocje związane z derbami. Dzięki bajkowemu rzutowi Lovella Cabbila Górnik pokonał Śląsk Wrocław. Od powrotu przed rokiem do ekstraklasy wałbrzyszanie wygrali wszystkie trzy mecze z lokalnym rywalem! We Wrocławiu narasta zniecierpliwienie, bo Śląsk przegrał dwa pierwsze mecze ligowe w tym sezonie i wylądował na dole tabeli. Nie tak to miało wyglądać. Nie po to zatrudniano trenera z przeszłością w Eurolidze. "Nie mamy prawa przegrywać z takimi średniakami jak Górnik. Jak dostajemy w tyłek od nich, to co będzie w następnych meczach EC i z poważniejszymi drużynami PLK?" - zapytał jeden z kibiców na klubowym profilu na Facebooku. - Mamy talent, umiejętności, ale jesteśmy za mili na boisku - mówił po spotkaniu trener Śląska Ainars Bagatskis. - Nie umiemy użyć faulu w odpowiednim czasie. Często gramy po prostu za grzecznie i za miękko. Rywale nam rzucają punkty, a my nic z tym nie robimy. W ten sposób nie możemy grać.
◼ Minorowe nastroje w Ostrowie. Stal przegrała dwa pierwsze spotkania, a spotykała się wyłącznie z zespołami, które w ubiegłym sezonie walczyły o utrzymanie. - Trzeba sobie spojrzeć prawdzie w oczy. Nic się nie dzieje z przypadku. Nie byliśmy w stanie przepracować okresu przygotowawczego jako sztab tak, jakbyśmy chcieli. Nie było okazji wprowadzić drużynę do lekkich dołków kontrolowanych, po to, by móc sobie z nimi radzić. Wyprowadzić graczy ze strefy komfortu. Teraz pierwszy raz spotykamy się z tym w meczach o stawkę, co powinno mieć miejsce w spotkaniach przedsezonowych. Z racji tych wszystkich zawirowań w okresie przygotowawczym, nie byliśmy w stanie tego zrobić – tłumaczył po meczu z MKS trener Andrzej Urban.
Stalówka ma bardzo trudny terminarz, bo teraz zaczyna długą sesję wyjazdową - zagra kolejno w Szczecinie, Warszawie, Lublinie, Toruniu i Słupsku. Do swojej hali wróci dopiero 20 listopada!
(pp)
