Apel legendy
Wszystkie bilety na EuroBasket rozdane. Polek znów nie zobaczymy. - Zarząd, do roboty! - wzywa legendarny Ludwik Miętta-Mikołajewicz.
Ludwik Miętta-Mikołajewicz (w środku), nestor polskich trenerów, wzywa do szybkich i skutecznych działań zarządu PZKosz. Fot. Krzysztof Porebski/PressFocus
Znamy komplet uczestników czerwcowych mistrzostw Europy. Sensacyjnie awansowały Portugalki, dla których to będzie pierwszy turniej finałowy w historii! Po 69 latach w EuroBaskecie zagrają Szwajcarki.
Z kompletem zwycięstw eliminacje zakończyły cztery reprezentacje: wicemistrzynie Europy - Hiszpanki, brązowe medalistki ME i wicemistrzynie olimpijskie - Francuzki oraz Szwedki i Turczynki. Awans uzyskały także: Słowenki, Belgijki, Litwinki, Brytyjki, Serbki i Czarnogórki. W finałach zobaczymy też Grecję, Czechy, Niemcy i Włochy. Te drużyny są gospodarzami EuroBasketu, grały w eliminacjach raczej szkoleniowo, wszystkie w jednej grupie (wygrały tę rywalizację Włoszki przed Niemkami).
Polek niestety w tym gronie zabraknie. Biało-czerwone nie radziły sobie z presją w końcówkach - trzema punktami przegrały w Wilnie, dwoma punktami po dogrywce uległy Litwinkom w Szopienicach, wreszcie trzema oczkami Belgijkom w Sosnowcu. Trzy przegrane końcówki i koniec marzeń o turnieju finałowym mistrzostw Europy.
Ludwik Miętta-Mikołajewicz, legenda polskiego basketu, uważa, że pora na odważne i rozsądne decyzje władz polskiej koszykówki. - Teraz przed zarządem PZKosz staje poważne zadanie dokonania szczegółowej oceny sytuacji polskiej żeńskiej koszykówki i podjęcie konkretnych decyzji, prowadzących do powrotu naszej reprezentacji na dawne, zaszczytne miejsca w hierarchii europejskiej - twierdzi szkoleniowiec. - Zapewne już jesienią 2025 rozpoczną się eliminacje do ME 2027, do których polska drużyna winna być precyzyjnie przygotowana. Zarząd PZKosz powinien zobowiązać trójkę - wiceprezes d/s szkoleniowych Elżbieta Nowak, trener Karol Kowalewski i dyrektor reprezentacji Magda Leciejewska - do opracowania w ciągu miesiąca szczegółowego planu przygotowania polskiej drużyny do podjęcia kolejnej próby awansu. Po drobnych zmianach i wprowadzeniu nowych zawodniczek do składu kadry należy wierzyć w powodzenie kolejnej misji i tchnąć w polską żeńską koszykówkę świeży zapał. Brak awansu do ME’25 nie powinien poprowadzić do opuszczenia głów i ramion, lecz pobudzić ambicję, zarówno samych koszykarek, jak i szkoleniowców oraz decydentów - apeluje Miętta-Mikołajewicz.
W kwalifikacjach do EuroBasketu 2021 Biało-czerwone nie dały rady Wielkiej Brytanii i Białorusi, z kolei w poprzednich lepsza od naszych była kadra Turcji. Teraz w grupie wyprzedziły nas Litwinki i Belgijki. Wyniki pokazują, że gra była "na styk", zabrakło niuansów.
Tomasz Herkt, który przed laty (1999) doprowadził polskie koszykarki do złota mistrzostw Europy, uważa, że kluczowa jest ciężka praca. - Trudno mi oceniać z boku, także trochę niezręcznie, dlaczego nie ma po raz kolejny awansu. Mogę powiedzieć tylko tyle, że my na swój sukces, nie tylko złoto w Katowicach, ale i ósme miejsce w igrzyskach w Sydney, a potem bycie w czołówce europejskiej przez kolejne dwie edycje mistrzostw Europy, pracowaliśmy naprawdę ciężko, po 100 dni w roku na zgrupowaniach. To była podstawa i wydaje mi się, że dziś też musi być. Bo trudno na krótkim zgrupowaniu, jednym czy dwóch letnich turniejach, a potem kilkudniowym spotkaniu w okienku kwalifikacyjnym wypracować system - powiedział Herkt.
EuroBasket 2027 organizowany ponownie będzie przez cztery kraje: Belgię, Finlandię, Szwecję i Litwę. Tak jak apelują trenerzy Miętta-Mikołajewicz i Herkt, do roboty trzeba wziąć się natychmiast. Za chwilę znów będzie za późno...
(bb)