Sport

Amatorzy pogonieni, Syprzak ukarany

Biało-czerwoni odnieśli trzecie z rzędu zwycięstwo na mundialu i we wtorek ze Stanami Zjednoczonymi zagrają o Puchar Prezydenta IHF. Głośniej jednak mówi się samowolce obrotowego PSG.

Mikołaj Czapliński pomylił się tylko raz... Fot. Paweł Bejnarowicz/PressFocus

MISTRZOSTWA ŚWIATA MĘŻCZYZN

Podczas dwóch wcześniejszych meczów (z Algierią i Kuwejtem) rozgrywanych w ramach „turnieju pocieszenia” na trybunach hali w chorwackim Poreczu dostrzec można było Kamila Syprzaka. Czołowy reprezentant nie mógł pomóc kolegom, gdyż zmagał się z urazem mięśnia naprężacza powięzi szerokiej uda. Doświadczony obrotowy towarzyszył Arkadiuszowi Morycie (uraz stawu skokowego) i pozostałym członkom sztabu, którzy nie zmieścili się na ławce.

Akcja - reakcja

Podczas sobotniego spotkania z Gwineą „Sypy” już nie było, gdyż na własną postanowił opuścić zgrupowanie. Na własną rękę, bo choć o swoich planach poinformował trenera Marcina Lijewskiego, zgody na powrót do domu nie uzyskał. Związek Piłki Ręcznej w Polsce postanowił zareagować oświadczeniem. „W związku z samowolnym opuszczeniem zgrupowania kadry przez zawodnika Kamila Syprzaka w trakcie trwania Mistrzostw Świata 2025, Związek Piłki Ręcznej w Polsce informuje, iż Dyrektor Sportowy Marcin Smolarczyk zatwierdził karę porządkową nałożoną na zawodnika przez trenera Marcina Lijewskiego. ZPRP informuje także, iż wszelkie dalsze ewentualne decyzje podejmowane będą po gruntownym wyjaśnieniu sprawy, po powrocie kadry narodowej z trwającego obecnie turnieju. Z tych względów żadne dalsze informacje w tej sprawie nie będą do tego czasu udzielane” - czytamy oświadczeniu.

Ogromy ból

Na reakcję zawodnika nie trzeba było długo czekać. „Ze względu na niemożność prowadzenia profesjonalnej rehabilitacji mojego urazu i fakt, że nie mógłbym wystąpić w ostatnich spotkaniach reprezentacji na MŚ, sztab szkoleniowy reprezentacji Polski został poproszony przez klub Paris Saint-Germain o mój jak najpilniejszy powrót do klubu w celu dokładniejszego rozpoznania urazu przez lekarzy i wprowadzenia najlepszych dostępnych zabiegów rehabilitacyjnych. W związku z powyższym, po rozmowie z drużyną oraz po konsultacji z trenerem Lijewskim, opuściłem zgrupowanie. Od początku MŚ zmagałem się z ogromnym bólem i kontuzją, które w tym decydującym starciu okazały się silniejsze. Chciałbym zaznaczyć, że gra w reprezentacji zawsze była i jest dla mnie najwyższym zaszczytem i priorytetem oraz powodem do dumy. Jednak, aby móc dawać z siebie 120 proc. muszę być w pełni zdrowy. Jednocześnie chciałbym podkreślić, że nie zgadzam się na podawanie do opinii publicznej nieprawdziwych i niepełnych informacji, które są krzywdzące i które godzą w moje dobre imię i mój wizerunek. Takie sytuacje będą przeze mnie szczególnie piętnowane i nie pozostaną bez odpowiedzi” - napisał na Instagramie Syprzak. Wygląda na to, że sprawa będzie miała ciąg dalszy, ale ostatnie dwa zdania gwiazdora kadry zasiewają ziarno niepewności. „Na koniec, chciałbym podziękować kolegom za wspólne występy, ale przede wszystkim wspaniałym i niezawodnym Kibicom, którzy byli ze mną na dobre i na złe w różnych momentach mojej długiej kariery reprezentacyjnej trwającej już 14 lat”.

Skupieni na sobie

W cieniu afery związanej z obrotowym PSG Biało-czerwoni nie mieli większych problemów z pokonaniem Gwinejczyków. Piąta drużyna Afryki składa się z zawodników grających we Francji, ale w głównej mierze są to amatorzy. Tajemnicą więc były jedynie rozmiary naszego zwycięstwa. - Skupiliśmy się przede wszystkim na tym, żeby wygrać i jak najlepiej wykonać założenia w różnych ustawieniach. W drugiej połowie mieliśmy trochę problemów w obronie, co mogło być spowodowane małym rozprężeniem ze względu na wysoką przewagę - powiedział trener Marcin Lijewski.

- Jesteśmy szczęśliwi z przebiegu meczu, bo popełniliśmy w nim raptem 5 błędów. Teraz przed nami finał. Odbudowaliśmy się mentalnie, a to jest najważniejsze. Broniliśmy szczelnie, choć ataki rywali trwały długo i nas usypiały - wyznał z kolei najskuteczniejszy w naszym zespole, Mikołaj Czapliński.

Na finałowego rywala przyszło nam czekać do niedzielnego wieczora. Dzięki pokonaniu Bahrajnu zwycięzcą grupy II w „turnieju pocieszenia” zostały Stany Zjednoczone. Mecz o 25. miejsce we wtorek o 20.30.

Marek Hajkowski


11 RAZY reprezentanci Polski zdobyli 40 i więcej bramek.


◼  Gwinea - Polska 28:40 (13:21)

GWINEA: Jeaba Njo, Camara, Pierre - Pasquet 8, Sidibe 4, Corcher 4, Doisel 3/2, Lebon 3, Diallo 2, Sawadogo 1, Toure 1, Pitre 1, Eponouh 1, Sylla, Sissoko, Baradji. Kary: 2 min. Trener Kevin DECAUX.

POLSKA: Jastrzębski, Morawski, Ligarzewski - Wojdan, Paterek 5, Jędraszczyk, Rogulski 3, Pietrasik 4, Czuwara 4, Olejniczak 2, Czapliński 7, Bis 6, Adamski 5/2, Marciniak 2, Przytuła 1, Gębala 1. Kary: 8 min. Trener Marcin LIJEWSKI.

Sędziowali: Denis Bolic i Christoph Hurich (Austria). Widzów 356.