Ależ to był wspaniały polski bój!
Magda Linette znów lepsza od Magdaleny Fręch. Już pierwsze swoje mecze w Dausze przegrały Aryna Sabalenka i Coco Gauff! Iga Świątek dziś o ćwierćfinał zagra z Lindą Noskovą.
Polska potyczka w Katarze szczęśliwa dla Magdy Linette. Fot. IMAGO / Press Focus
To był wtorek pełen niezwykłych emocji podczas turnieju WTA 1000 w stolicy Kataru. Z naszej perspektywy najważniejszy był mecz – pełen zwrotów akcji, prawie trzygodzinny bój! – dwóch Polek, ale w innych spotkaniach sypnęło niespodziankami, o ile nie sensacjami.
Drabinka turniejowa tak się ułożyła, że po udanych przeprawach w 1. rundzie Magda Linette z Magdaleną Fręch stanęły po dwóch stronach kortu, a stawką rywalizacji była 1/8 finału pierwszego tegorocznego „tysięcznika”. Pół roku temu na kortach ziemnych w Pradze – w pierwszym polskim finale w cyklu WTA Tour – mecz był jednostronny, wyższość Linette nie podlegała dyskusji i poznanianka oddała rywalce tylko trzy gemy, sięgając po swój trzeci tytuł w karierze.
Zwycięstwo na urodziny
Ale przez minione kilka miesięcy hierarchia na drugim miejscu żeńskiego tenisa w Polsce nieco się zmieniła – to 27-letnia Fręch jest wyżej w rankingu, na 28. miejscu (Linette na 36.) i wtorkowa potyczka w Dausze wyglądała już zupełnie inaczej. Była niezwykle zacięta i wyrównana, trwała 3 godziny bez 7 minut, choć znów zakończyła się zwycięstwem Linette, która dziś – w środę – obchodzi 33. urodziny.
Fręch miała swoje szanse. Przede wszystkim powinna wygrać pierwszą partię: rozpoczęła ją od dwóch przełamań i prowadzenia 3:0, a następnie 5:3. W 10. gemie miała piłkę setową, ale nie zakończyła jej, co zmieniło obraz gry. Teraz to bardziej cierpliwa Linette dwa razy przełamała rywalkę i po drugim setbolu wygrała 7:5.
Wydawało się, że poznanianka kroczy po zwycięstwo, w drugim secie prowadziła 2:0 i 5:4, a w dziesiątym gemie była dwie piłki od zakończenia meczu. Ale serwująca Fręch wytrzymała presję, w kapitalnym stylu rozstrzygnęła na swoją korzyść tego gema i dwa następne, wyrównując stan meczu. W trzeciej partii wciąż oglądaliśmy prawdziwy rollercoaster emocji, Fręch odrobiła stratę przełamania, wyrównując na 4:4, a w kolejnym gemie miała break pointa. Wtedy jednak górę wzięła zimna krew Linette, która najpierw się wybroniła, a potem przechyliła szalę przy serwisie rywalki. Już przy pierwszym breaku Fręch posłała piłkę w siatkę i poznanianka zamknęła mecz wynikiem 7:5, 5:7, 6:4.
„Polski” mecz vol. 2
Rywalką Linette w 1/8 finału już w środę niespodziewanie będzie Marta Kostjuk. Trenowana przez katowiczankę Sandrę Zaniewską 22-letnia Ukrainka sprawiła sensację i pokonała światową „trójkę” Coco Gauff 6:2, 7:5. 21-letnia Amerykanka popełniła w całym meczu aż 39 niewymuszonych błędów, w tym 7 podwójnych na serwisie, przy zaledwie 8 winnerach, potwierdzając, że Katar jej nie leży – rok temu również przegrała pierwszy mecz (z Kateriną Siniakovą). Dzięki temu mamy więc „półpolski” bój o ćwierćfinał. W jedynym poprzednim meczu z Linette Kostjuk wygrała dwa lata temu w dwóch setach w San Diego.
To był w ogóle „czarny wtorek” faworytek na korcie centralnym w Dausze, bo oprócz Gauff przegrały na nim także rozstawiona z nr 7 mistrzyni olimpijska Qinwen Zheng – 4:6, 2:6 z Ons Jabeur, a przede wszystkim Aryna Sabalenka! Liderka światowego rankingu nie sprostała Jekaterinie Aleksandrowej (26. WTA) 6:3, 3:6, 6:7 (5-7). 30-letnia Rosjanka lubi grać przeciwko numerom 1, rok temu w marcu w Miami odprawiła Igę Świątek.
Wyzwanie z Noskovą
W środę na swoje ulubione korty Khalifa International Tennis and Squash Complex – gdzie jest niepokonana od trzech lat – wraca Iga Świątek, która w 1. rundzie miała wolny los, a w poniedziałek pewnie pokonała Greczynkę Marię Sakkari (6:3, 6:2). O ćwierćfinał jej rywalką będzie dobrze zapamiętana przez Linette i Fręch Linda Noskova. 20-letnia Czeszka, aktualnie nr 33 na świecie, pokonała obie Polki przed tygodniem w Abu Zabi, a na „rozkładzie” ma też Świątek, którą sensacyjnie wyeliminowała przed rokiem w 3. rundzie Australian Open. Ale ostatnie dwie potyczki, a w sumie trzy, zapisała na swoim koncie Polka. W Dausze czeska tenisistka wyeliminowała już rozstawioną z nr 15 Chorwatkę Donnę Vekić, a we wtorek Julię Putincewą 6:2, 6:3, rewanżując się tenisistce z Kazachstanu za porażkę w 1. rundzie US Open. Podopieczną Wima Fissette’a czeka zapewne niełatwe zadanie, ale w Katarze od 2022 roku wszystko sprzyja Polce.
Tomasz Mucha
Marsylia biało-czerwona
W najstarszym francuskim mieście od poniedziałku trwa turniej ATP 250 z liczną polską reprezentacją. W singlu mamy rozstawionego z nr 4 Huberta Hurkacza, który w minionym tygodniu dotarł do półfinału ATP 500 w Rotterdamie, gdzie stoczył pasjonujący mecz z Carlosem Alcarazem, późniejszym triumfatorem holenderskiej imprezy. W Marsylii „Hubi” (20. ATP) miał wolny los, we wtorek obchodził 28. urodziny, a prawdopodobnie w środę w 2. rundzie jego rywalem będzie zwycięzca meczu Zhizhen Zhanga z Chin (52. ATP) z Francuzem Quentinem Halysem (74.).
We wtorek świetny początek w deblu zanotowali Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski, którzy w 1. rundzie po prawdziwym horrorze pokonali rozstawionych z „czwórką” Holendra Sandera Arendsa i Brytyjczyka Luke'a Johnsona 1:6, 7:6 (7-5), 17-15! Ich rywalami w ćwierćfinale będą grający z „dziką kartą” Francuzi Benjamin Bonzi i Pierre-Hugues Herbert. W Marsylii w deblu grają jeszcze dwie „biało-czerwone” pary, które w środę zmierzą się ze sobą. Rozstawieni z nr 2 Jan Zieliński i Belg Sander Gille zagrają z Kamilem Majchrzakiem i Szymonem Walkowem, którzy w głównej drabince zastąpili Francuzów Jonathana Eysserica i Lucasa Pouille'a (z powodu kontuzji tego drugiego).
(t)