A pamiętacie o meczu?
Wbrew temu, co się może wydawać, najważniejszy nie jest konflikt trenera i piłkarza, ale spotkanie z Finlandią, które może zadecydować o wyjeździe Polaków na mundial!
Afera aferą – ale za piłeczką też trzeba czasem pobiegać. Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus
REPREZENTACJA POLSKI
Jasne, jedna jaskółka wiosny nie czyni, a sytuacja nie jest tak prosta i zero-jedynkowa. Jednakże już przed rozpoczęciem eliminacji układ w grupie G wydawał się dość oczywisty. Pierwsze miejsce miało być zarezerwowane dla najpotężniejszej Holandii, a o drugie – dające możliwość gry w barażu – miała walczyć faworyzowana Polska z Finlandią. Malta i Litwa się nie liczą. Finowie na papierze są jedyną drużyną, która może przeszkodzić Biało-czerwonym w zajęciu drugiej lokaty, stąd zwycięstwo na jej terenie jest kluczowe, aby zapewnić sobie ubezpieczenie na życie w dalszej części zmagań.
Orły kontra Puchacze
– To ciekawa reprezentacja. Przegrała ostatnio z Holendrami, ale pokazała momenty bardzo dobrej gry. Dwa razy straciła punkty, więc ten mecz będzie dla niej bardzo ważny. My jednak jesteśmy na tyle dobrze przygotowani, że pokażemy, na co nas stać i będziemy chcieli wygrać – powiedział nowy kapitan reprezentacji Polski Piotr Zieliński, a słowa te były niczym złoto. Przedmeczowa konferencja trwała bowiem pół godziny, a te kilka zdań wypowiedziane przez Ziela stanowiły około 90 procent słów dotyczących rywalizacji z Finlandią. Resztę zajął temat konfliktu Probierz – Lewandowski, który grzeje najmocniej, ale z punktu widzenia sportowego jest w tej chwili (podkreślamy – w tej chwili) mniej istotny.
W piłce nożnej czasem warto... pograć w piłkę nożną, tak jak jutro o godzinie 20.45 na Stadionie Olimpijskim w Helsinkach, największym tego typu obiekcie w Finlandii. Czy gdzieś w polskich mediach można przeczytać, że trybuny pomieszczą tam ponad 32 tysiące kibiców?
Najciekawsza informacja związana z tym stadionem dotyczy jednak meczu eliminacyjnego do Euro 2008, gdy do Helsinek przyjechali Belgowie. Spotkanie zostało przerwane na jakiś czas, ponieważ na poprzeczce jednej z bramek usiadł... puchacz. Populacja sów w tym rejonie wzrosła, gdy wzrosła populacja królików, stanowiących łatwy cel łowny dla puchaczy. Ten, który zasiadł na poprzeczce, został nazwany Bubi (naukowa nazwa gatunku to bubo bubo). Zyskał ogromną popularność i został... mieszkańcem roku 2007 w Helsinkach. Od tamtej pory dzisiejszy rywal Polaków nosi przydomek Huuhkajat, czyli... Puchacze. W Polsce Tymoteusz Puchacz jednak powołania nie otrzymał.
Chłopaki z Cracovii
No dobrze, już naprawdę wróćmy do piłki. Finlandia rozegrała w eliminacjach mecz więcej niż Polska, a ma dwa punkty mniej. To wszystko sprawa niespodziewanego remisu z Litwą, która przegrywała z Puchaczami 0:2 już w 17 minucie, ale odwróciła losy rywalizacji i skończyło się 2:2. Ostatnio zaś – gdy Biało-czerwoni męczyli się z Mołdawią – Finowie ulegli Holendrom, mimo pozytywnych słów Zielińskiego absolutnie zasłużenie (a rezultat mógł być... wyższy).
Fińska kadra jest wyceniana około 5 razy niżej niż polska (zależy kto liczy, ale zazwyczaj wynik jest podobny), a jej największymi gwiazdami są kapitan, bramkarz Bayeru Leverkusen, Lukas Hradecky, pomocnik Sparty Praga Kaan Kairinen, skrzydłowy Go Ahead Eagles Oliver Antman czy napastnik Joel Pohjanpalo z Palermo. Puchacze mają kilka osobowości, na które Polacy muszą uważać, lecz zapewne są zespołem słabszym.
– Mam nadzieję, że mamy wystarczająco mocny plan, by poradzić sobie z Polską – powiedział duński selekcjoner Finlandii Jacob Friis. – Zawsze chodzi o to, aby uzyskać po swojej stronie taki obraz gry, aby mieć przewagę. Czasami może być ciężko i czasami się nie udaje, ale wtedy trzeba walczyć – dodał Friis.
W jego zespole grają piłkarze doskonale znani kibicom naszej ekstraklasy. Arttu Hoskonen i Benjamin Kallman ostatnio reprezentowali Cracovię (obaj z niej odchodzą), z kolei Robert Ivanov nie tak dawno grał w Warcie Poznań.
Zielu coś wymyśli
Przed meczem znak zapytania stoi obok Piotra Zielińskiego i Sebastiana Szymańskiego, którzy borykali się z drobnymi urazami. Lekarz reprezentacji Polski Jacek Jaroszewski mówił ostatnio: – Zmagają się z niewielkimi, lecz stawiającymi pod znakiem zapytania ich występ w meczu z Finlandią, urazami mięśniowymi. W niedzielę brali udział w indywidualnym treningu na niskich obciążeniach. Cały sztab medyczny kadry narodowej intensywnie pracuje nad doprowadzeniem Piotra i Sebastiana do pełnej dyspozycji, by obaj byli w Helsinkach do dyspozycji selekcjonera Michała Probierza.
Zieliński podkreślił, że w niedzielę czuł się dobrze, więc można mieć nadzieję, że w końcu rozegra setny mecz z orłem na piersi, co nie dane mu było na Stadionie Śląskim z Mołdawią. Z racji opaski kapitańskiej będzie to dla niego wydarzenie szczególne. Zielu będzie więc musiał przygotować przemowę, która pchnie Biało-czerwonych w stronę zwycięstwa, „ustawiając” ich sytuację grupową. – Mam jeszcze trochę czasu. Coś sobie w głowie ułożę i przekażę drużynie – uśmiechnął się pomocnik (jeszcze) Interu Mediolan.
Piotr Tubacki
