Sport

A Nicoli żal!

Rozmowa z Jerzym Engelem, byłym selekcjonerem, który awansował z Biało-czerwonymi na mundial 2002

Zieliński? Obecny! Cash? Jest! Z grona trzech muszkieterów zabraknie teraz Nicoli Zalewskiego... Fot. IMAGO/PressFocus

O tym, że – z powodu kontuzji - nie ma wśród powołanych Nicoli Zalewskiego, wiemy już od kilku dni. Duża strata?

- Bardzo duża. Błyskotliwy i wartościowy zawodnik. Sprawdza się w trudnych momentach, umie przygotować akcje bramkowe, wykonać ostatnie podanie, umie strzelić. Wielka strata, kiedy jego nie ma.

Niejako w zamian jest Michał Skóraś.

- Ale to jednak postać innej rangi. W zeszłym sezonie nie miał szans na regularne występy. Teraz gra i „punktuje”, ale jednak to raczej zawodnik do uzupełnienia zespołu, niepierwszoplanowy.

Oprócz Skórasia, wraca też do reprezentacji Kacper Kozłowski. Ciekawy ruch?

- Też miewał przerwy w graniu, ze względu na kontuzje. I prawdę mówiąc, w którymś momencie zupełnie zniknął kibicom z radarów, ale skoro ostatnio gra dużo, często i dobrze w Turcji, to jest to dobra wiadomość dla selekcjonera. Ci, którzy występują regularnie, zawsze mają pierwszeństwo.

U Piotra Zielińskiego z regularnością bywa różnie, niestety, ale może to jest facet z takimi umiejętnościami, że po prostu przyjeżdża i w kadrze robi swoje?

- O niego jestem spokojny. Rzeczywiście gra mniej w Interze, ale jak już gra – a pokazał to także w reprezentacji miesiąc temu – to jest w dobrej formie fizycznej i piłkarskiej, choć przecież i wtedy nie grywał zbyt wiele w klubie. Jestem pewien, że na tym zgrupowaniu będzie podobnie.

Zmian wśród powołanych nie ma zbyt wiele w porównaniu do poprzednich wyborów Jana Urbana; a więc jest stabilizacja. Skoro ta ekipa zremisowała w Rotterdamie i pokonała Finlandię, możemy spokojnie czekać na mecz w Kownie?

- Zawsze jest tak, że zespół trzeba zdecydowanie mocniej motywować przed słabszym przeciwnikiem niż przez mocniejszym. Przed meczem z trudnym rywalem jest element „samomobilizacji” i zbyt dużo nie trzeba pracować, by nie „przemotywować” zawodników. Natomiast przed starciem z pozornie słabszym zespołem trzeba włożyć bardzo dużo wysiłku w indywidualne przygotowanie zawodnika od strony mentalnej, jak również w przygotowanie zespołowe. Myślę, że głównie na tym selekcjoner się skoncentruje na zgrupowaniu.

Ważniejsze w tej pracy są rozmowy indywidualne czy wystarczy jedna dobra przemowa do całej drużyny?

- Jedno i drugie. Odprawy to jedno, ale nie ma właściwiej motywacji bez indywidualnych rozmów z piłkarzami.

Trzy dni przed meczem z Litwinami gramy towarzysko z Nową Zelandią. Powinien wystąpić „drugi garnitur”, zawodnicy walczący o szanse, czy jednak – dla „przetarcia” - pierwsza jedenastka?

- I znów powiem: jedno i drugie. Myślę, że część meczu - może pierwszą połowę - trzeba zagrać podstawowym składem, w pozostałej – skorzystać z dopuszczalnej liczby zmian, by sprawdzić dublerów na „wariant awaryjny”.

Rozmawiał Dariusz Leśnikowski