Niespodziewany lider

W czwartek rozpoczął się pierwszy turniej wielkoszlemowy roku – The Masters. Dość niespodziewanie liderem został weteran, mistrz US Open z 2013 roku – Justin Rose.

Justin Rose przypomniał o sobie. Fot. Facebook Masters Tournament

44-letni Anglik rozpoczął swoją dwudziestą wizytę w Augusta National Golf Club od niesamowitej rundy 65, która dała mu trzy uderzenia przewagi nad grupą pościgową, złożoną z Kanadyjczyka Coreya Connersa, Szweda Ludvig Aberga i obrońcy tytułu - Scottiego Schefflera. Podczas rozgrywanej w absolutnie idealnych warunkach pogodowych rundzie Justin trafił aż osiem birdie, dopiero na ostatnim dołku fundując sobie jedynego bogeya, po tym jak jego pierwsze uderzenie wylądowało w lesie.

Ogromny wpływ na tak dobry rezultat miało to, jak posługiwał się putterem. Pierwszego dnia nie przeciążał go nadmiernie, wykonując tylko 22 putty! W Auguście wcześniej był dwukrotnie drugi, w latach 2015 i 2017, za drugim razem przegrywając dogrywkę z Sergio Garcią. W najlepszej dziesiątce gościł sześciokrotnie, nie przechodząc cuta tylko trzy razy, w tym rok temu. „To był naprawdę dobry dzień na polu golfowym, które było trudnym testem. Myślę, że jeśli spojrzysz na tabelę wyników, nie ma tam zbyt wielu niskich rezultatów” — relacjonował mistrz olimpijski z Rio de Janerio. „Miałem dużo świetnych uderzeń i jestem zachwycony sposobem, w jaki grałem”.

Lider rankingu światowego – Scottie Scheffler, wciąż bez zwycięstwa od czasu wrześniowego Tour Championship, trafił cztery birdie, na reszcie dołków zachowując czyste konto. Ma on szansę zostać w tym roku pierwszym od czasów Tigera Woodsa oraz czwartym w historii dwukrotnym z rzędu triumfatorem Masters i zaledwie drugim po Jacku Nicklausie, który wygrywał trzy razy na przestrzeni czterech lat,. Myślę, że kiedykolwiek zbliżysz się do prowadzenia, łatwiej będzie ci wygrać turniej. To prosty fakt”.

Piątą pozycją dzielą się dwaj gracze LIV – Anglik Tyrrell Hatton i aktualny mistrz US Open - Bryson DeChambeau. Rory McIlroy, który marzy o swojej pierwszej Zielonej Marynarce, jedynym trofeum wielkoszlemowym jakiego nie posiada, przeżywał w czwartek wzloty i jak to często w jego przypadku bywa – bolesne upadki. Irlandczyk zaczął świetnie, z wynikiem -4 plasując się w ścisłej czołówce, jednak podwójny bogey na piętnastce, a następnie powtórka na siedemnastce, sprowadziły go do parteru, kończąc dzień spadkiem na miejsce 27. „Rors” w tym roku konsultował się nawet z samym Jackiem Nicklausem, omawiając z 6-krotnym zwycięzcą Masters strategię na Augustę.  

Po raz kolejny zachwycił kibiców mistrz z 1992 roku – Fred Couples. 65-latek, występujący w swoim czterdziestym Masters, popisał się rundą 70. „Boom Boom” grając jedno oczko lepiej od McIlroya, zajmuje 11 pozycję. Został też drugim graczem w historii, po Tomie Watsonie, który w wieku 65 lat lub starszym zdołał zejść poniżej par na Auguście. „Mam ze sobą wiele pokrowców”, powiedział niegdyś jeden z najdalej uderzających graczy na świecie, który w zestawie posiada teraz trzy woody i aż cztery hybrydy, a jego najdłuższym żelazem jest siódemka! „Miałem wiele dobrych strzałów woodami. Mam taki zestaw kijów, którymi czuję, że mogę uderzać tam gdzie chcę. Jutro może być inaczej, ale dzisiaj było dobrze. To był bardzo fajny dzień”.

Masters nie transmituje żadna polska telewizja. Legalnie można śledzić rywalizację na oficjalnej stronie turnieju - masters.com. Znaleźć można tam praktycznie każde zagranie każdego zawodnika, oraz oglądać transmisje z gry wybranych grup lub dołków.  

Kasia Nieciak

WYNIKI


65-letni Freddie nie zawodzi. Fot. Facebook PGA TOUR Champions