Meronk współliderem w Delhi
Adrian Meronk rozegrał w piątek 31 dołków, wspinając się na sam szczyt klasyfikacji DP World India Championship.
Adrian Meronk zaatakował ponownie! Fot. Team Meronk
Piątek na polu Delhi Golf Club w New Delhi był prawdziwym maratonem logistyczno-sportowym, wywołanym czwartkowymi perturbacjami pogodowymi, które wstrzymały grę na niemal pięć godzin. W tych trudnych warunkach Polak zaprezentował niesamowitą odporność i fantastyczną formę, plasując się w ścisłej czołówce. W czwartek zdążył rozegrać zaledwie pięć dołków, ale popisał się w nich aż czterema birdie. Piątek oznaczał dla niego konieczność rozegrania aż 31 dołków.
Wcześnie rano w piątek świeżutki triumfator Alfred Dunhill Links Championship dokończył pozostałe 13 dołków pierwszej rundy, dorzucając jeszcze jedno birdie i meldując się w klubie z wynikiem 67 uderzeń (-5). Bezpośrednio po tym wyszedł na pole po raz drugi. Zagrał świetnie, notując cztery birdie i kończąc drugą rundę z wynikiem 69 (-3).
Z łącznym wynikiem -8 usadowił się w fotelu współlidera. Grający od drugiej dziewiątki Polak, uzyskał birdie na dołkach numer 14, 17, 1 oraz 8, kończąc dzień bogeyem na dołku numer 9, jedynym w tym tygodniu!
„To była bardzo solidna gra” – powiedział pięciokrotny zwycięzca na DP World Tour. „Jestem zadowolony ze swojej pozycji. Oczywiście, czuję lekki niedosyt z powodu bogeya na ostatnim dołku, ale mimo to była to dobra runda i jestem zadowolony z wykonanej dziś pracy”.
„Mam wrażenie, że nabieram rozpędu, rośnie moja pewność siebie – to wspaniałe uczucie. Kiedy naprawdę możesz zaufać swojej grze, kiedy posyłasz piłkę dokładnie tam, gdzie chcesz – to sprawia ogromną przyjemność”.
„Myślę, że wreszcie wszystko jest na właściwym miejscu. Staram się po prostu czerpać z tego radość, grać zgodnie z założeniami i dalej robić swoje”.
Z powodu nawarstwiających się opóźnień, druga runda ponownie została przerwana wieczorem z powodu „indyjskich” ciemności, przez co ponad połowa stawki nie zdołała ukończyć piątkowych zmagań. Obok Polaka na pierwszym miejscu znajdują się jeszcze trzej inni zawodnicy, którzy zdołali w pełni wykorzystać piątkowe, doskonałe warunki pogodowe.
Holenderski weteran Joost Luiten przeszedł w piątek najdłuższą drogę, rozgrywając aż 34 dołki. Dwie równe rundy 68 uderzeń dały mu pozycję lidera, choć rozczarowaniem była końcówka, w której zaprzepaścił szansę na samodzielne prowadzenie przez podwójny bogey na ósemce.
Ekspresyjny Hiszpan Ángel Hidalgo – podobnie jak Luiten, popisał się dwoma stabilnymi rundami 68, bez problemu radząc sobie z wymagającym harmonogramem.
Belgijski przybysz z LIV Golf Thomas Detry – dołączył do grona liderów dzięki znakomitemu startowi w drugiej rundzie, gdzie zanotował 3 birdie na pierwszych sześciu dołkach, zanim ciemności wygoniły go z pola, a gra została wstrzymana.
Za plecami czwórki liderów panuje nieopisany ścisk. W grupie pościgowej jest chociażby Eugenio Lopez-Chacarra. W swoich dwóch poprzednich występach Hiszpan zajmował pozycje T3 i T2, a w Indiach traci do prowadzących tylko jedno uderzenie, po rozegranych zaledwie pięciu dołkach drugiej rundy. Zaciekle walczy on o pozycję lidera rankingu Race to Dubai.
Rezultat -7 notuje też goszczący kilka lat temu w Polsce na polu w Sobieniach Eddie Pepperell, który zajmuje setne miejsce w rankingu i potrzebuje udanego tygodnia, aby zwiększyć swoje szanse na uzyskanie pełnej karty DPWT na przyszły sezon. Podczas swojego maratońskiego dnia Anglik skompletował rundy 71 i 66, które plasują go na miejscu piątym, razem z rodakiem Toddem Clementem i Chaccarą.
Z kolei wielkie gwiazdy, jak Rory McIlroy oraz broniący tytułu Tommy Fleetwood, rozegrały w drugiej rundzie zaledwie po 4 dołki. „Rors” zaczął dzień z przytupem - z eagle'em na pierwszym z nich! Tommy i Rory z wynikiem -4 okupują siedemnaste miejsce, a teraz czeka ich bardzo intensywna sobota.
Turniej można oglądać w Polsacie Sport Extra 3.
Kasia Nieciak
