Co za początek!

Adrian Meronk nie namęczył się szczególnie pierwszego dnia DP World India Championship. Zdążył rozegrać pięć dołków, zaliczając cztery birdie!

Adrian Meronk w Madrycie miał dodatkowe dwa dni na regenerację. Fot. Team Meronk

W torpedowanym pogodowo czwartku, w którym z powodu burz gra została wstrzymana na ponad pięć godzin, reprezentant Polski zdołał rozegrać zaledwie kilka dołków, ale zrobił to w iście piorunującym stylu. Po trafieniu trzech birdie na pierwszych trzech dołkach, na czwórce uratował para wtaczając około pięciometrowego putta! Kolejny dołek i kolejny birdie wystrzeliły go w ułamku sekundy do ścisłej czołówki turniejowej. Na tym zabawa się skończyła, a zawodnicy musieli schodzić z pola z powodu zapadających ciemności.

Dla Meronka to już dziewiąty tydzień grania z rzędu, licząc finałowy turniej LIV Golf, oraz jego ósmy kolejny start w cyklu DP World Tour! Polak gra w morderczym maratonie. Tydzień temu w Madrycie po raz pierwszy w tej serii nie przeszedł cuta. To jednak małe potknięcie, zwłaszcza biorąc pod uwagę, co wydarzyło się dwa tygodnie temu, kiedy na słynnym Old Course w St Andrews w sensacyjnym stylu wygrał prestiżowy Alfred Dunhill Links Championship. Triumf ten był czystą magią – nastąpił w kolebce golfa, równe 10 lat po jego profesjonalnym debiucie  na tym samym obiekcie, na tym samym turnieju. Choć indyjskie szaleństwa pogodowe mocno ograniczyły czas gry na polu Delhi GC, pięciokrotny triumfator turniejów DP World Tour udowodnił, że mimo wciąż trwającego maratonu, jest w stanie wykrzesać sporo energii i błyszczeć w czołówce turniejowej.

Czwartkowy paraliż pogodowy w New Delhi sprawił, że pierwsza runda DP World India Championship stała się loterią, w której zaledwie połowa stawki zdołała zagrać pełne 18 dołków. Na prowadzenie wysunął się Duńczyk Niklas Nørgaard, który po efektownym eagle'u na pierwszym dołku dowiózł do końca dnia solidne -6.

„Jestem bardzo, bardzo szczęśliwy” – powiedział potężnie uderzający Duńczyk. „A także nieco zaskoczony. Te warunki w ogóle mi nie sprzyjają; właściwie neutralizują mój największy atut, czyli uderzenia driverem. Udało mi się jednak uniknąć poważnych błędów, dobrze grać żelazami całkiem nieźle radzić sobie z puttowaniem”.

„Do sierpnia miałem trudny rok, ale wydarzenia w Belfry pomogły mi odzyskać pewność siebie” - nawiązywał do turnieju British Masters, gdzie był drugi. „Nie uważałem, że gram aż tak źle – potrzebowałem po prostu jakiegoś impulsu, a właśnie tym stał się turniej w Belfry”.

Tuż za nim, ze stratą zaledwie jednego uderzenia, plasuje się grupa pościgowa z wynikiem -5, którą tworzą Irlandczyk z Ulsteru Tom McKibbin, Belg Thomas Detry oraz ekspresyjny Hiszpan Eugenio Chacarra, który ostatnio jest w czołówce każdego turnieju, w którym się pojawi - był chociażby trzeci na Le Golf National i drugi w Madrycie!

Tuż za ich plecami, na dzielonym piątym miejscu, z wynikiem -4, czai się grupa sześciu zawodników, Szkoci - Robert MacIntyre, Ewen Ferguson, Scott Jamesion, reprezentant gospodarzy Om Prakash Chouhan, Anglik Marcus Armitage i oczywiście Meronk!

Robert MacIntyre zaliczył znakomity, bezbłędny debiut na wymagającym polu w New Delhi, meldując się w ścisłej czołówce z solidnym wynikiem. Grający z nim w grupie Rory McIlroy oraz broniący tytułu Tommy Fleetwood postawili na bezpieczny i spokojny początek, kończąc dzień z identycznym rezultatem -2, który trzyma ich w bezpiecznym kontakcie z liderem. Z kolei Justin Rose musiał zadowolić się stabilnym par. W trakcie nużącej przerwy pogodowej zabijał nudę, trenując chipping zagraniami na… hotelowe łóżko. Inny heros Ryder Cup - Shane Lowry, zanotował bolesny falstart z wynikiem +3.

Plan na piątek to dla zawodników i organizatorów prawdziwy logistyczny maraton. Z powodu czwartkowych opóźnień priorytetem będzie jak najszybsze dokończenie pierwszej rundy przez graczy, którzy musieli przedwcześnie zejść z pola, a następnie płynne przejście do rozgrywania rundy drugiej.

Dla Adriana, oznacza to bardzo intensywny dzień – najpierw musi rozegrać pozostałe 13 dołków pierwszej rundy, a zaraz potem wyjdzie na pole po raz drugi. Przez pierwsze dwie rundy Polak gra z Anirbanem Lahirim – reprezentantem gospodarzy i idolem lokalnej publiczności, oraz Południowoafrykańczykiem Caseyem Jarvisem, zwycięzcą dwóch turniejów z rzędu na początku sezonu, w Kenii i RPA.

Turniej transmituje Polsat Sport Extra 3.

Kasia Nieciak