Żyjmy wiarą

Z DRUGIEJ STRONY - Kacper Janoszka

W piłce nożnej moment, chwila, kilka minut czy nawet sekunda mogą całkowicie zmienić bieg rzeczywistości. Raków Częstochowa jest tego doskonałym przykładem. Był na dobrej drodze, wygrywał z Fiorentinąi błyskawicznie stracił prowadzenie. Co miało na to wpływ? Może nawet drobnostka, jaką było chwilowe zejście za linię boczną Oskara Repki, który miał problem z butem. Mała rzecz. Wielokrotnie zdarza się, że zespół przez chwilę musi grać w dziesięciu, bo zawodnik doznał kontuzji i trzeba mu udzielić pomocy. Coś, co zdarza się na co dzień, akurat w czwartek mogło sprawić, że Raków stracił prowadzenie. I gdy już wydawało się, że remis, z którego przecież w Częstochowie też byliby zadowoleni, jest tuż za rogiem, kolejny mały błąd sprawił, że Fiorentina wygrała 2:1. Na „do widzenia” ekipa z Florencji zdobyła gola z rzutu karnego, tylko przez to, że piłkę ręką w polu karnym przez przypadek zablokował Michael Ameyaw.

Futbol jest bezlitosny. Czasem właśnie zdarza się taki mecz, w którym niewybaczane są nawet najmniejsze błędy. Zdarza się jednak też tak, że błędy można naprawić. Los daje szansę na odwrócenie biegu rywalizacji. I choć w czwartek Raków przegrał z Fiorentiną, nic przecież nie stoi na przeszkodzie, żeby zrewanżował się za porażkę w nadchodzącym tygodniu. Co więcej – przebieg meczu w Toskanii wskazuje, że Raków w roli gospodarza może wygrać, a jeśli weźmiemy pod uwagę to, jak dobrze w rewanżu z Fiorentiną pod koniec lutego poradziła sobie Jagiellonia, środowisko Rakowa może czuć delikatny optymizm. Byleby uniknąć momentów, chwil, minut czy sekund zawahania i błędów. Częstochowianie muszą zagrać na sto procent, tak jak Duma Podlasia, żeby przejść do kolejnego etapu zmagań.

A dlaczego to takie ważne? Cóż – walczymy o jak najwyższe miejsce w rankingu UEFA. Liczymy więc nie tylko na Raków, ale też na Lecha. Dwubramkowa strata w meczu z Szachtarem będzie trudna do nadrobienia, ale… kto zabroni nam marzyć? A o czym marzymy? O awansie na 10. miejsce rankingu! Aktualnie znajdujemy się na 12. lokacie. Wyprzedza nas Grecja, do której tracimy niecałe 2 punkty współczynniku UEFA. Na 10. miejscu są Czesi, którzy mają nad nami ponad dwupunktową przewagę. 12. miejsce jest okej, bo przecież mamy dwie drużyny w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, dwie w kwalifikacjach Ligi Konferencji, a zdobywca Pucharu Polski za gra w kwalifikacjach Ligi Europy, jednak awans na 10. lokatę byłby krokiem przełomowym, ponieważ zagwarantowałby Polsce jedno miejsce od razu w fazie grupowej Champions League!

Spadek z 12. miejsca nam nie grozi czy jednak do końca sezonu awans Polski w rankingu jest jeszcze możliwy? Tak, ale Raków i Lech przede wszystkim muszą dostać się do ćwierćfinału Ligi Konferencji. Musimy liczyć też na potknięcia Sparty Praga, Sigmy Ołomuniec oraz AEK Ateny i Panathinaikosu. Jasne – zmiennych wpływających na polską lokatę jest dużo, ale… przecież w futbolu wszystko jest możliwe. Niech Raków i Lech nie poddadzą się, a życie im wynagrodzi tę walkę. Taką przynajmniej powinniśmy żyć wiarą!

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się