Życiowy problem
Anton Cziczkan do końca miał nadzieję, że jednak zostanie pod Wawelem. Po rozstaniu zmieniła się nie tylko jego sportowa sytuacja.
Przez 2,5 sezonu Białorusin rozegrał 19 meczów w pierwszym zespole Białej Gwiazdy. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
WISŁA KRAKÓW
Bramkarz, który z Białą Gwiazdą zdobył Puchar Polski, być może będzie musiał wrócić z rodziną na Białoruś. A bardzo tego nie chce - ani on, ani najbliżsi.
Liczyli do końca
Po ostatnim meczu Wisły w Betclic 1. Lidze i fecie z udziałem kibiców na Rynku Głównym w Krakowie, piłkarze przenieśli się na zamkniętą imprezę do jednego z najbardziej popularnych lokali w Krakowie. Organizował ją klub, więc nie zabrakło też trenerów i członków sztabu oraz innych pracowników , a także osób towarzyszących. Ogólnie panowała zbiorowa euforia z powodu dobrze wykonanej pracy, której owocem był awans. Część osób, w tym zawodników, wiedziała jednak, że jest to ich pożegnanie z klubem. Jak wiadomo, ruch w interesie musi być, a nowa rzeczywistość wymaga dostosowania się do niej także poprzez decyzje personalne.
Smutku nie potrafili ukryć Anton Cziczkan i jego małżonka. Dla nich koniec kontraktu pod Wawelem może zwiastować duży życiowy problem. Dlatego do końca nie gasła w nich nadzieja, że Wisła jednak zaproponuje niemal 31-letniemu zawodnikowi nową umowę. Jest obywatelem Białorusi, a wiadomo, z czym to się wiąże: kraj spoza Unii Europejskiej, dodatkowo z sankcjami nałożonymi za bliskie relacje z Rosją. Wisła miała duże trudności, by uzyskać dla niego pozwolenie na pracę. Rodzina Cziczkanów może być zmuszona wrócić za wschodnią granicę, choć bardzo nie chce tam żyć.
Słabi konkurenci
Po rundzie jesiennej sytuacja w tabeli drużyny Mariusza Jopa była bardzo komfortowa i pewne ruchy można było zaplanować. Cziczkan już w lutym otrzymał informację, że przed nim ostatnie miesiące w klubie. Zaliczył tylko symboliczne kilka minut na pożegnanie z kibicami w spotkaniu z Pogonią Siedlce, a poza tym nie dostał ani jednej szansy w najlepszej drużynie ligi. Można go było oglądać w rezerwach, choć tych meczów też nie było wiele. Występował tam i Kamil Broda (też żegna się z klubem), a przede wszystkim jest to miejsce do ogrywania młodszych zawodników. Biała Gwiazda rozstała się ze zmiennikami Patryka Letkiewicza ze względu na ich poziom sportowy. Najmłodszy z golkiperów nie czuł odpowiedniej presji ze strony konkurentów w rywalizacji o miejsce między słupkami. W ich miejsce na wypożyczenie do Krakowa trafił Marcel Łubik - piłkarz sprawdzony w ekstraklasie, a bardziej perspektywiczny od Cziczkana i Brody. Na ten moment trzecim do rywalizacji jest młody Jakub Stępak, który ogrywał się w Stalowej Woli.
Puchar na koncie
Cziczkan trafił do Wisły awaryjnie w 2024 roku, bo po kontuzji Brody została z jednym ogranym bramkarzem. Zadebiutował pod koniec kwietnia, a już kilka dni później do bogatej kolekcji trofeów wywalczonych na Białorusi i w Gruzji dołożył Puchar Polski. I został jednym z bohaterów - to on tuż przed końcem czasu doliczonego wykonał rzut wolny z własnej połowy (sprytnie kradnąc kilka metrów) i kopnął piłkę daleko pod bramkę, gdzie główkę wygrał Alan Uryga, a strzałem akcję wykończył Eneko Satrustegui. Dzięki temu doszło do dogrywki, w której lepszy okazał się pierwszoligowiec.
Michał Knura
