Życie jest dobre, a Bóg wspaniały

Gdyby nie ciężkie treningi, to trafiliśmy do raju na ziemi – mogliby powiedzieć piłkarze spod Jasnej Góry.

Duszan Kuciak mało gra, ale jest bardzo zadowolony z pobytu w Częstochowie. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus

RAKÓW CZĘSTOCHOWA

Dziś w hiszpańskiej Marbelli częstochowianie rozegrają ostatnie sparingi, a potem wrócą do Polski. – Cieszymy się ostatnimi chwilami. Życie jest dobre, a Bóg wspaniały – cmoka przepełniony radością życia nowy napastnik Rakowa, Portugalczyk Leonardo Rocha. W podobnym tonie wypowiada się Ben Lederman. – Pogoda, warunki, hotel – wszystko było tutaj super. Nie mamy na co narzekać – uśmiecha się polski pomocnik amerykańsko-izraelskiego pochodzenia.

Mafiozi lubią Marbellę

Rzeczywiście, gdyby nie ciężkie treningi, piłkarze spod Jasnej Góry mogliby powiedzieć, że trafili do raju na ziemi. Marbella to słynny kurort na południu Hiszpanii, na Costa del Sol. Region ten uchodzi na Półwyspie Iberyjskim za centrum luksusu. Wielkie fortuny biznesmenów i członków rodzin królewskich mieszają się tutaj z majątkami mafiosów. Marbella od lat jest ulubionym miejscem międzynarodowych gangów i areną ich krwawej rywalizacji. Na początku maja ubiegłego roku zastrzelono tam 36-letniego hiszpańskiego narkobarona Davida Ramosa, zwanego El Maradona, który uczestniczył w uroczystości komunijnej syna. Z kolei już podczas pobytu „Medalików” włoskie ministerstwo spraw wewnętrznych doniosło, że trzej członkowie włoskiej Camorry w wyniku wspólnej operacji służb hiszpańskich i neapolitańskiej policji zostali zatrzymani właśnie w tym mieście za międzynarodowy handel narkotykami. 

Co ciekawe, przebywających na zgrupowaniu w Marbelli odwiedził Waldemar Fornalik, który w tym miejscu podobno posiada apartament, podobnie zresztą jak właściciel Rakowa. Nasz były selekcjoner obejrzał pierwszą połowę wygranego sparingu z węgierskim Diosgyori VTK, a następnego dnia spotkał się ze szkoleniowcem Rakowa.  – To rzadkie spotkanie w Hiszpanii dwóch mistrzów Polski! – mówił uśmiechnięty trener Marek Papszun.

Drachal do GieKSy?

W ostatnich godzinach pojawiła się informacja, że Raków złożył ofertę w wysokości blisko miliona euro za 22-letniego szwedzkiego skrzydłowego Elliota Strouda z Mjallby AIF, o czym poinformował szwedzki serwis fotbollskanalen.se. Propozycja klubu spod Jasnej Góry została jednak odrzucona. Być może po powrocie do kraju z częstochowskim klubem rozstanie się Dawid Drachal. Ofensywny pomocnik, który ma ważny kontrakt do połowy 2028 roku, czeka na ostateczną decyzję trenera Papszuna. Jak przekazał portal Meczyki.pl, największe zainteresowanie młodzieżowym reprezentantem Polski ma przejawiać GKS Katowice. Beniaminek ekstraklasy planuje wypożyczenie utalentowanego 19-latka.

Dzisiaj o godzinie 11 Raków zagra przeciwko Slovanowi Liberec, który zajmuje 10. miejsce w czeskiej ekstraklasie. Natomiast o 14 „Medaliki” zmierzą się z Vancouver Whitecaps. Kanadyjczycy rywalizują w amerykańskiej Major League Soccer, która rozpocznie nowy sezon pod koniec lutego. W poprzednim sezonie klub z miasta zimowych igrzysk olimpijskich (2010) zajął ósme miejsce w Konferencji Zachodniej MLS.

Zbigniew Cieńciała

Drugi, najlepszy!

Trzy pytania do Duszana Kuciaka, bramkarza Rakowa

1. Dołączył pan jako transfer medyczny w kwietniu ubiegłego roku. Jak pan ocenia swój pobyt w Częstochowie?

– Nieszczęście kogoś okazało się moim szczęściem. Raków potrzebował bramkarza i działacze zdecydowali się na mnie, za co im dziękuję. Zagrałem tylko w jednym meczu, którego nie udało się wygrać. Miałem do siebie pretensje, bo skoro wróciłem „do żywych”, to chciałem pokazać się z jak najlepszej strony. Nie udało się, ale jest nowy sezon, właściwie jego połowa, która była bardzo dobra w naszym wykonaniu. Dlatego wiosną trzeba powalczyć o najwyższe cele, bo Raków jest topową drużyną i ma wrócić na najwyższe miejsce.

2. Kibice częstochowskiego klubu lubią pana. Doceniają dobrą atmosferę, jaką buduje pan w zespole. Jest pan po prostu dobrym duchem zespołu.

– To bardzo miłe, ale najważniejsze, by doceniali mnie koledzy z drużyny i klub. Wykonuje swoją pracę najlepiej, jak potrafię. Codziennie daję z siebie maksa, by drużyna z tego korzystała, mam radość z tego, że jeszcze mogę być na boisku.

3. Czyli piłka nie jest pana sposobem na życie, tylko całym życiem!

– Moje życie składa się z tego prywatnego i zawodowego. Dzięki Kacprowi Trelowskiemu (młody, podstawowy bramkarz Rakowa – przyp. red.) i trenerom rozwijam się i jestem lepszym bramkarzem niż rok czy dwa lata temu. Nawet jak nie mam możliwości grania, cieszę się, że „Trelu” jest w takiej dobrej formie. Mam nadzieję, że będzie najlepszym bramkarzem w ekstraklasie, wtedy ja będę ten drugi najlepszy.