Zwycięstwo to podstawa

Ponad miesiąc przyszło czekać Industrii Kielce na komplet punktów w elitarnych rozgrywkach. Awans do fazy pucharowej ma na wyciągnięcie ręki.

Dylan Nahi był tym, który w ostatniej akcji zachował zimną krew. Fot. PAP/Piotr Polak

LIGA MISTRZÓW

Nie milkną echa środowego meczu w Hali Legionów, gdzie wicemistrzowie Polski podejmowali Dinamo Bukareszt. Po końcowej syrenie odetchnięto z ulgą, bo wielu obawiało się powtórki scenariusza z niedawnego starcia z Aalborgiem. Wtedy kielczanie „już byli w ogródku”, ale pokpili sprawę. Świetnie dysponowany Arstem Karalek zawiódł w najważniejszym momencie, marnując znakomitą sytuację i rywale wyprowadzili kontrę, a zdobywając bramkę w ostatniej sekundzie, doprowadzili do remisu 32:32. Tym razem białoruski obrotowy nie chciał kończyć akcji. Wolał, żeby zrobił to Dylan Nahi i oddał mu piłkę. Wracającemu do wysokiej formy francuskiemu lewoskrzydłowemu ręka nie zadrżała i postawił pieczęć na wygranej 34:32, choć rywale chcieli przerwać akcję i ruszyć z szybkim atakiem na remis. Nahi skakał z radości, uśmiechał się szeroko. Koledzy poszli jego śladem, ale ich radosny nastrój szybko stonował kapitan zespołu, Alex Dujszebajew.

Patrzą do przodu

Trzecie w tym sezonie zwycięstwo kielczan dało im 7. punkt, umocniło na 6. miejscu w tabeli grupy A, pozwoliło odskoczyć od Dimama na 5 „oczek”, a do końca fazy grupowej zostało 5 kolejek. - Znów zagraliśmy dobrze tylko jedną połowę, ale najważniejsze jest zwycięstwo - powiedział trener Industrii, Tałant Dujszebajew. - Myślę, że w pierwszej połowie bardzo dobrze zagraliśmy w ataku pozycyjnym, ale w obronie już tak nie było. Powiedzieliśmy sobie w przerwie, że defensywa musi być lepsza. Po zmianie stron faktycznie była lepsza, ale w ataku nie graliśmy nic.

- Po przerwie poprawiliśmy dużo elementów w obronie, ale popełniliśmy za dużo błędów w ataku. Kluczowym problemem okazały się przestoje i brak koncentracji, które skutkowały utratą rytmu. Najważniejsze jednak, że w decydujących fragmentach wykazaliśmy się charakterem i odrobiliśmy straty, zdobywając bardzo ważne punkty - wtórował mu starszy syn, Alex. - Awans mamy praktycznie zapewniony w 99 procentach, choć matematycznie jeszcze nie. Ale teraz patrzymy tylko do przodu. W czwartek gramy na wyjeździe z HBC Nantes i mamy szansę przeskoczyć rywali. W domu dostaliśmy od nich lanie w drugiej połowie, ale teraz powalczymy podbudowani tym zwycięstwem - dodał hiszpański rozgrywający, mając na myśli porażkę 27:35 (15:15). Szansa będzie, bo ekipa z Francji wpadła w dołek.

Niepocieszony Cupara

W Bukareszcie Industria wygrała 28:24, ale w Kielcach Dinamo zaprezentowało się znacznie lepiej. Goście sprawili polskiemu zespołowi sporo problemów i do końca walczyli o zdobycie choćby punktu. - Przykro mi, że nie wykorzystaliśmy sytuacji w końcówce meczu, bo zasłużyliśmy na zwycięstwo. W pierwszej połowie graliśmy zbyt nerwowo, ale w drugiej uspokoiliśmy grę i zagraliśmy zdecydowanie lepiej. Myślę, że z każdym meczem rośniemy, budujemy się. Skoro byliśmy w grze do końcowych sekund, to oznacza, że jesteśmy dobrą drużyną - pocieszał się bramkarz gości i były zawodnik kieleckiego zespołu, Vladimir Cupara.

Swoich podopiecznych chwalił też trener Paulo Pereira. - Nikomu w Kielcach nie gra się łatwo. Wiedzieliśmy, że jeśli zagramy poprawnie, to będziemy w grze. Przez większość meczu graliśmy bardzo dobrze. W pierwszej połowie bardzo dobrze funkcjonował nasz atak, gdybyśmy podobnie zagrali w drugiej, rezultat mógłby być inny – powiedział portugalski szkoleniowiec Dinama. - Nie wiem, czy zasłużyliśmy na wygraną. Wynik jest jasny - skoro Industria wygrała, to znaczy, że była lepsza. Jesteśmy w procesie budowy. Staramy się szukać nowych rozwiązań i stajemy się bardziej konkurencyjni dla przeciwników. To jest nasz cel.

(m)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się