Zwiędłe „Szarotki”

SPALONY NA NIEBIESKIEJ

Podhalanie zbierają ciosy z każdej strony. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

Serce mi krwawi, gdy widzę, jak pomiatane jest i jak stacza się w nicość Podhale Nowy Targ, wielce zasłużony klub dla polskiego hokeja na lodzie. Druga strona medalu jest taka, że to działacze „Szarotek” nawarzyli wyjątkowo gorzkiego piwa, lecz większość z nich nie zamierza wypić tego trunku, po prostu umywając - jak Poncjusz Piłat - ręce. Niektórym adwersarzom Podhala zapewne uśmiech nie znika z facjaty, bo przecież nic tak nie cieszy, jak niepowodzenia przeciwnika.

Będąc jednak szczerym i uczciwym koniecznie muszę dodać, że nowotarżanie sami są sobie winni. Czyżby nie zdawali sobie sprawy z tego, że gdy trzymasz głowę w paszczy lwa, należy liczyć się z tym, że ci ją kiedyś odgryzie. Przecież w przeszłości klub z Nowego Targu kilkakrotnie zmieniał nazwę, że przypomnę KS Podhale, Wojas Podhale SSA, MMKS Podhale, KH Podhale SA. I bynajmniej tamtejsi działacze nie robili tego po to, by było śmieszniej, ale dlatego, żeby wyciągnąć klub z finansowych tarapatów. Praktyki stosowane przez byłych i obecnych działaczy tego klubu przypominają hazard, który przecież jest jak malaria - zawsze wraca. Najgorzej na tym zamieszaniu wyszli - jak przysłowiowy Zabłocki na mydle – oczywiście hokeiści. Owszem, wielu z nich znalazło nowych pracodawców, lecz niektórzy zostali z ręką w nocniku.

W tym momencie muszę wrzucić duży kamyk do ogródka Polskiego Związku Hokeja na Lodzie, a w szczególności do prezesa Mirosława Minkiny oraz Marty Zawadzkiej, która jest nie tylko wiceprezesem związku, ale od 1 grudnia 2020 roku piastuje funkcję prezesa Polskiej Hokej Ligi. Znając problemy Podhala (musieli to wiedzieć, a przynajmniej powinni), nie mogli wielce zasłużonemu klubowi dać licencji. Czyżby chodziło tylko o to, by „przytulić” wpisowe, a resztą niech się martwią włodarze klubu? Czarę goryczy przelała nie porażka 0:11 z Comarch Cracovią, lecz odwołanie meczu z Energą Toruń. Tłumaczenia zarządu „Szarotek” i zwalanie winy między innymi na Urząd Skarbowy w Nowym Targu są tak pokrętne, że ręce opadają.

Członkowie zarządu PZHL powinni przyznać się do błędu i posypać głowy popiołem. Nie wiem bowiem, czym się kierowali, dopuszczając Podhale do rozgrywek PHL. Nie powinni oceniać książki po okładce. Poza tym jest taka zasada, że jeżeli nie stać cię na Mercedesa, to jeździsz Oplem. Po prostu. Świat by się nie zawalił, gdyby Podhale grało w MHL.

Bogdan Nather