Zostały cztery miejsca
Machineseeker EHF Champions League znalazła się na etapie, na którym po prostu nie można już popełnić błędów. W czwartek walkę o ćwierćfinał rozpoczynają mistrz i wicemistrz Polski.
Daniel Dujszebajew (z lewej) wraca do gry, a to świetna wiadomość dla Kielczan. Fot. Tomasz Fąfara/PressFocus
LIGA MISTRZÓW
Każde spotkanie będzie miało stawkę, każda bramka ogromne znaczenie. Wiadomo już, że dwaj liderzy fazy grupowej - Fuechse Berlin (gr. A) i Barcelona (gr. B) oraz wicemistrzowie Aalborg HB (gr. A) i SC Magdeburg (gr. B) - zakwalifikowali się bezpośrednio do ćwierćfinału. Ze spokojem czekają więc na rozstrzygnięcia meczów 1/8 finału, które wyłonią dla nich przeciwników. O pozostałe cztery miejsca w 1/4 finału powalczą po dwa zespoły z Francji, Węgier i Polski oraz po jednym z Danii i Portugalii.
Miła dla nas wiadomość przed meczami 1/8 finału jest taka, że EHF na mecz tygodnia 1. rundy play offu wyznaczyła spotkanie w Lizbonie, gdzie Sporting podejmie Orlen Wisłę Płock. Nafciarze jeszcze nigdy nie osiągnęli tak dobrej pozycji w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Warto przypomnieć, że już po 12. serii spotkań zapewnili sobie 3. miejsce, tuż za plecami Barcy i Magdeburga, co oznaczało prawo gry w 1/8 finału. W 14 kolejkach Płocczanie wywalczyli 18 punktów (8 zwycięstw, 2 remisy, 4 porażki), a ich bilans bramkowy wyniósł 424:410. W czołówce zespołów grupy B Wisła była od 1. kolejki, po 2. i 4. serii zajmowała nawet 2. miejsce, a od 5. plasowała się na 3. miejscu. Jedyny udział Płocka w ćwierćfinale miał miejsce w sezonie 2022/23, kiedy przegrał z późniejszymi zwycięzcą, Magdeburgiem. Jego dzisiejsi rywale fazę grupową zakończyli na 6. miejscu w tabeli grupy A, zdobywając 14 punktów. Mistrzowie Polski z mistrzami Portugalii zmierzyli się w poprzednim sezonie w fazie grupowej. W Lizbonie wygrali gospodarze 34:29, a w rewanżu padł remis 29:29, który dał Sportingowi awans do ćwierćfinału. Zwycięzca tego dwumeczu w 1/4 finału spotka się z Aalborgiem.
Przeciwnicy kieleckich wicemistrzów Polski, OTP Bank-PICK Szeged, do ćwierćfinału Ligi Mistrzów awansowali sześć razy, ale nigdy nie dotarli do Final Four. W pięciu ostatnich kolejkach fazy grupowej węgierski zespół zdobył tylko „oczko”, remisując przed trzema tygodniami w... Płocku z Orlen Wisłą 30:30. Wyjście z grupy miał już jednak zapewnione wcześniej, a do 6. miejsca wystarczyło mu 11 punktów. Industria Kielce wygrała sześć ostatnich meczów pierwszej fazy i zakończyła ją na 3. pozycji w tabeli grupy A z dorobkiem 17 punktów (8 zwycięstw, 1 remis, 5 porażek) i bilansem bramkowym 456:451. Dodajmy, że dekadę temu Kielczanie triumfowali w Lidze Mistrzów, a w organizowanym w Kolonii półfinale uczestniczyli sześciokrotnie. W zeszłym sezonie z tymi elitarnymi rozgrywkami pożegnali się już na etapie 1/8 finału, a lepsze od nich okazały się berlińskie Lisy (33:27 w Kielcach, 37:37 w Berlinie). Na lepszego z pary OTP Bank-PICK - Industria w ćwierćfinale czeka już broniąca tytułu ekipa z Magdeburga.
___________________________Jeden z najambitniejszych projektów w Europie
Orlen Wisła Płock
Przed wylotem do Lizbony trener Xavier Sabate nie był zbyt wylewny; nie chciał zdradzać planów taktycznych na konfrontację ze Sportingiem, ani wskazywać mocne strony przeciwników, bo jest ich wiele. - Rozpoczynamy walkę o ćwierćfinał Ligi Mistrzów. W tym sezonie mamy duże ambicje, chcemy dotrzeć jak najdalej i w tym celu musimy rozegrać dwa dobre mecze. Na tym etapie wszystkie drużyny prezentują wysoki poziom - rzucił tylko Hiszpan, jakby bojąc się zapeszyć, że mistrzowie Polski celują w swój pierwszy Final Four. Wielce wymowny jest natomiast fakt, że pracujący od ośmiu lat w Płocku Sabate przedłużył niedawno kontrakt do 2030 roku, a tuż po złożeniu podpisu powiedział. - Uważam, że odkąd tutaj przyszedłem, to klub się bardzo rozwinął. Dzieje się tak z sezonu na sezon i jest efektem systematycznej pracy wielu osób. Klub zna mnie, a ja znam klub i zawodników. Nasz projekt jest jednym z najbardziej ambitnych w Europie.
Z kolei trener Sportingu, Ricardo Costa, przyznał, że jego podopiecznych czeka wyjątkowo trudna przeprawa. - Będziemy musieli zmierzyć się z bardzo silnym zespołem. Zespołem, który zajął 3. miejsce w swojej grupie, wyprzedzając na przykład PSG, a to wiele mówi o jego sile. Wiemy, jakie są oczekiwania wobec Wisły. Wiemy, czego chce jej trener, i jaką pracę wykonał, aby ją zbudować. Tylko od nas zależy, aby wyjść na boisko i pokazać, czego chcemy. Napotkamy ostatnio na wiele trudności, ale znamy też cechy naszego zespołu i jestem pewien, że podołamy zadaniu stworzenia kolejnej, wielkiej, europejskiej nocy w Lizbonie. Nasi kibice, którzy byli niezłomni, zasługują na kolejny moment radości - uśmiechnął się Costa, a czołowymi postaciami portugalskiego zespołu są... synowie, Martim i Francisco. Dla rodzinnego tercetu może to być ostatni sezon w Lizbonie. Mówi się, że latem przeniosą się do niemieckiego Flensburga.
_____________________Walka o fundament przed rewanżem
Industria Kielce
Patrząc na ostatnie wyniki, faworytami węgiersko-polskiej rywalizacji są wicemistrzowie naszego kraju, niemniej trener Tałant Dujszebajew stanowczo buntuje się przed takim stawianiem sprawy. - Może w dwumeczu tak, ale na Węgrzech o dobry wynik będzie bardzo trudno. Tam czeka nas dopiero pierwsza odsłona rywalizacji. W czwartek musimy uzyskać możliwie najlepszy wynik. Najważniejsze, żebyśmy po 120 minutach byli lepsi przynajmniej o jedną bramkę - podkreślił szkoleniowiec Kielczan. - W starciu tak utytułowanych drużyn trudno o wielkie niespodzianki taktyczne. Postawimy na rzetelność i realizację sprawdzonych schematów. Kluczem do sukcesu będzie koncentracja przez pełne 120 minut dwumeczu i powstrzymanie liderów węgierskiej ekipy, takich jak: Lazar Kukić, Janus Smarason, Bence Banhidi czy Imanol Garciandia oraz możliwie najczęstsze pokonywanie bramkarzy, Rolanda Miklera i Tobiasa Thulina. To oni trzymają rytm gry zespołu i stanowią największe zagrożenie dla rywali.
Jeśli chodzi o sytuację kadrową, to do rytmu meczowego wraca Daniel Dujszebajew Młodszy syn trenera Industrii znalazł się w kadrze na spotkanie w Szeged. Na Węgrzech zabraknie natomiast drugiego z jego synów - Alex, lider, kapitan i prawy rozgrywający w dalszym ciągu przechodzi rehabilitację po kontuzji mięśnia dwugłowego. Trener Industrii podkreślił, że nie będzie panikował i czeka na „zielone światło” od sztabu medycznego, przypominając jednocześnie, jak długo trwał powrót do formy Szymona Sićki. - Najważniejsze, żeby ludzie byli zdrowi. To nie jest tak, że jak ktoś wraca do treningu, to od razu staje się maszyną - wspomniał trener Dujszebajew.
Węgrzy również doceniają klasę polskiego zespołu, ale do rywalizacji podchodzą se sporym optymizmem, zwłaszcza do pierwszego meczu. - Industria to fantastyczny zespół, lecz naszym celem jest awans do ćwierćfinału. Nie będzie to łatwe, ponieważ każda drużyna reprezentuje bardzo wysoki poziom. Musimy wygrać u siebie, przed naszymi niesamowitymi kibicami. To może dać nam fundament, którego potrzebujemy na rewanż w Kielcach, aby zapewnić sobie miejsce w kolejnej fazie Ligi Mistrzów - powiedział lewy rozgrywający węgierskiej drużyny, Richard Bodo.
Zbigniew Cieńciała
◼ OTP Bank-PICK Szeged - ndustria Kielce , czwartek, godz. 18.45; transmisja Eurosport 1
◼ Sporting Lizbona - Orlen Wisła Płock, czwartek, godz. 20.45; transmisja Eurosport 1
