Znów się „odezwał”

Bark Angela Rodado „zastrajkował”. Tym razem chyba już nie obędzie się bez operacji.

Angel Rodado przedwcześnie zakończył mecz z Górnikiem Łęczna. Zszedł z boiska w w towarzystwie lekarza Mariusza Urbana. Fot. Krzysztof Porębski / Press Focus

WISŁA KRAKÓW

Lider I ligi w najbliższych tygodniach może grać bez dobrego napastnika, ponieważ problemy zdrowotne mają obaj Hiszpanie...

W krakowskim klubie cieszą się z pokonania 3:2 Górnika Łęczna i kolejnego kroku postawionego na krętej drodze do ekstraklasy, którą podążają już od 2022 roku. Przewaga nad resztą stawki jest bardzo komfortowa, a liczba meczów do rozegrania topnieje jak śnieg na wiosnę. W grze Białej Gwiazdy można się doszukiwać mankamentów – jest ich o wiele więcej niż jesienią – jednak po ostatnim spotkaniu najwięcej mówi się o Angelu Rodado. Ostatnio wszyscy martwili się o jego kolano, a on od dawna mierzy się z innym problemem, o którym przypomniało zejście Hiszpana w końcówce rywalizacji z Górnikiem. Od dwóch lat ma problem z lewym barkiem, ale dotąd nie zdecydował się na operację. Udawało mu się szybko wracać na boisko, czym zapracował na przydomek „Robocop”. Tyle że problem w pełni nie zniknął.

Wychodzi jednak na to, że tym razem nie będzie unikać operacji i kompleksowo rozwiąże problem. To będzie oznaczało, że w tym sezonie 29-letniego  lidera klasyfikacji strzelców już raczejnie zobaczymy na boisku. Czy to dobry moment na większą ingerencję medyczną? Uraz stawu skokowego leczy drugi napastnik Jordi Sanchez i przez kilka tygodni nie będzie gotowy do gry, dlatego trener Mariusz Jop musiałby szukać innych rozwiązań w ataku. Ale jest też druga strona medalu – Wisła ma sporą przewagę nad konkurencję (9 punktów nad drugim Śląskiem Wrocław) i bez Rodado powinna „dowieźć” awans. Jeżeli kontuzja barku miałaby się odnowić w ekstraklasie, to lepiej sprawę załatwić teraz. Za kilka miesięcy w pełni zdrowy Hiszpan będzie bardziej potrzebny drużynie. 

Napastnik trafił pod Wawel w sierpniu 2022 roku, w trakcie pierwszego sezonu po spadku do I ligi. W 137 spotkaniach strzelił aż 88 goli. Największy sukces z drużyną świętował w 2024, kiedy Wisła zdobyła Puchar Polski, ogrywając w finale  po dogrywce Pogoń Szczecin.

Michał Knura

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się