Znają nas na wylot

W Bratysławie Słowacja kontra Polska na początek kwalifikacji EuroBasketu. W obu zespołach zapewniają, że... to rywal jest faworytem.

Stephanie Mavunga na zgrupowanie dotarła w niedzielę. Od jej dyspozycji zależy bardzo wiele. Fot. PAP / Jarek Praszkiewicz

KWALIFIKACJE EUROBASKETU

Biało-czerwone wracają na parkiet. W środę zagrają w Bratysławie ze Słowacją w meczu grupy C pierwszego etapu eliminacji EuroBasketu 2027.

W tej grupie są jeszcze Rumunia i Cypr, z którymi nasza drużyna zmierzy się kilka dni później w Sosnowcu.

Słowaczki to zdecydowanie nasze najtrudniejsze rywalki w tej fazie rozgrywek. W światowym rankingu zajmują 34. miejsce, podczas gdy Polki są klasyfikowane 11 miejsc niżej. Nie mamy korzystnego bilansu ze Słowacją. W przeszłości zdarzało nam się zbierać od niej bardzo solidny łomot. Dla przykładu 31 lat temu w eliminacjach mistrzostw świata Słowaczki rozbiły Polki ponad 40 punktami (94:52). Po raz ostatni oba zespoły w meczu o punkty spotkały się w 2014 roku w Koszycach w meczu eliminacji EuroBasketu. Wtedy gospodynie ograły nas 71:55.

Nasza drużyna ostatnie dni spędziła na zgrupowaniu w Sosnowcu. Trzy zawodniczki grające w klubach zagranicznych dołączyły do kadry w niedzielę. Chodzi o Kamilę Borkowską, Annę Makurat i Stephanie Mavungę. Dwie pierwsze były do dyspozycji trenera na wieczornych niedzielnych zajęciach, a Mavunga z uwagi na niekorzystny rozkład lotów dołączyła do drużyny już po zakończeniu tego treningu. Zawodniczka włoskiego Umana Reyer Wenecja jest liderką naszej reprezentacji, w poprzednich kwalifikacjach poprowadziła Polki do sensacyjnej wygranej nad Belgijkami, aktualnymi mistrzyniami Europy. – Słowacja jest zdecydowanie najtrudniejszym rywalem w grupie. To delikatnie wyżej pozycjonowana drużyna od nas. Nie ma jednak co na to patrzeć. Wiadomo, że ten pierwszy mecz będzie trudny, może nie będziemy w nim faworytkami, ale to dobrze, bo zejdzie z nas presja. Pojedziemy walczyć i wygrać. Nasz zestaw podkoszowy jest mocniejszy niż u Słowaczek – twierdzi Karol Kowalewski, trener kadry.

Słowacja gra u siebie, a dodatkowo zna nasz zespół na wylot. Trenerem reprezentacji tego kraju jest Martin Pospisil, który jeszcze niedawno... był w sztabie reprezentacji Polski. On i Kowalewski byli asystentami Marosa Kovacika. – Martin będzie miał przewagę, ponieważ zagra przeciwko systemowi, który wspólnie zbudowaliśmy. Zna polskiego trenera i wszystkie zawodniczki. Druga strona nie ma takiej przewagi. Myślę, że polska drużyna ma wyższy poziom indywidualny i będzie faworytem – zaznacza w rozmowie na stronie słowackiej federacji Kovacik.

Słowacja w ostatniej chwili pozyskała nową zawodniczkę. To naturalizowana Amerykanka Kyra Lambert, która od ledwie kilku tygodni ma słowacki paszport. Rozgrywająca, która kilka lat temu grała na Słowacji w Slavii Bańska Bystrzyca, teraz jest zawodniczką izraelskiego Elitzuru Ramla. – Cieszę się, że mogę dołączyć do reprezentacji Słowacji. Nie mogę się doczekać spotkania z kibicami. Dam z siebie wszystko na boisku i wierzę, że pomogę drużynie osiągnąć sukces – mówi Amerykanka na stronie federacji.

Środowy mecz odbędzie się w Gopass Arena w Bratysławie. Początek o godzinie 18.00. Transmisję meczu można oglądać w TVP Sport oraz w portalu YouTube na kanale FIBA.

(pp)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się