Zmienili godzinę

Choć szału nie było, Canarinhos pokonali trzema bramkami przeciwnika z Karaibów i z marokańskimi Lwami Atlasu powalczą o pozycję numer 1 w grupie C.

W piątek ulice Filadelfii opanowały tysiące kibiców z Brazylii. Od porannych godzin byli widoczni w centrum miasta. Burmistrz Cherelle L. Parker zgodziła się, żeby mogli na wolnym powietrzu odpalić grille, więc – szczególnie w okolicach stadionu – była prawdziwa fiesta! Jedzenie, tańce, śpiew i nagrywanie filmików na socjale.

Spotkanie rozegrano na imponującym, prawie 70-tysięcznym obiekcie, jakim jest Lincoln Financial Field, gdzie siedzibę ma futbolowa ekipa filadelfijskich Orłów, mocnego i mającego wielkie tradycje klubu NFL. Tuż obok, w South Philadelphia Sports Complex, jest hala Xfinity Mobile Arena, o pojemności 20 tys. osób, gdzie grają koszykarze Philadelphia 76ers i hokejowy zespół NHL Philadelphia Flyers. Niesamowite miejsce!

Stadion wypełniony po brzegi, gra się toczy, a niedaleko latają samoloty na pobliskie lotnisko PHL. Nie do końca było wiadomo, o… której wszystko ma się rozpocząć! Początkowo rozpoczęcie było planowane na 21.00 miejscowego czasu w piątek - u nas była już sobota. Taka godzina widniała także na prasowych biletach w aplikacji FIFA. Ostatecznie grano... pół godziny wcześniej. Widać i takie rzeczy na szalonych mistrzostwach świata z udziałem 48 drużyn są możliwe!  

Wydawało się, że Canarinhos rozjadą walcem drużynę, która w finałach MŚ znalazła się dopiero po raz drugi, po długich 52 latach, a w rankingu światowej federacji zajmuje odległe 87. miejsce, pomiędzy Bułgarią a Angolą.

W meczu z Haiti Matheus Cunha (nr 9) dwa razy trafił do siatki. Obok dobrze grający obrońca Jean-Kevin Duverne. Fot. PAP/EPA

Wprawdzie do przerwy, głównie za sprawą skutecznego napastnika Manchesteru United, 27-letniego Matheusa Cunhy, pięciokrotni mistrzowie świata prowadzili trzema golami, ale po przerwie nie udało im się poprawić bramkowego bilansu i skończyło się na skromnej „trójce”. Po przerwie brazylijscy kibice wymusili na selekcjonerze wpuszczenie na boisko ich idola Endricka, ale niewiele to dało. Nastolatek wprawdzie trafił do siatki, ale trafienie z powodu spalonego nie zostało uznane.

Brazylia wygrała, objęła prowadzenie w tabeli, ale o tym, czy utrzyma je do końca, zdecyduje ostatnia kolejka, gdzie ekipie trenera Carlo Ancelottiego będzie trudniej w rywalizacji ze Szkocją, niż Maroku w walce z Haiti, choć te pokazało, że potrafi grać. Z dobrej strony pokazało się też kilku zawodników, jak obrońca Jean-Kevin Duverne czy występujący z 8 na koszulce obrońca Martin Experience.  

Michał Zichlarz, Filadelfia             

 OCENA MECZU⭐

◼  Brazylia – Haiti 3:0 (3:0)

1:0 - Cunha, 23 min, 2:0 – Cunha, 36 min, 3:0 – Vinicius, 45+3 min

BRAZYLIA: Alisson – Danilo, Marquinhos, Gabriel Magalhaes, Santos – Bruno Guimaraes (81. Santos), Casemiro, Lucas Paqueta (64. Endrick) – Raphinha (40. Rayan), Cunha, Vinicius Junior (81. Ederson). Trener Carlo ANCELOTTI.

HAITI: Placide – Arcus (46. Simon), Ade, Duverne, Delcroix, Experience – Casimir, Jacques, Bellegarde (82. Etienne), Providence (71. Joseph) – Pierrot (46. Isidor). Trener Sebastien MIGNE.

Sędziował Alejandro Hernandez (Hiszpania). Widzów 68324. Żółte kartki: Santos – Arcus, Pierrot, Jacques.

Piłkarz meczu - Matheus CUNHA 


__________________________________

Neymar wraca

TRZY PYTANIA DO… CARLO ANCELOTTIEGO, selekcjonera reprezentacji Brazylii

1. Bohaterem meczu z Haiti był Matheus Cunha, który z Marokiem rozpoczął na ławce, a  teraz dwa razy wpisał się na listę strzelców. Jak pan oceni jego postawę?

- Bardzo dobrze odnajdywał się na boisku, wykonywał swoje zadania jak należy, a do tego był skuteczny. Wcale nie jest jednak powiedziane, że w kolejnym meczu ze Szkocją zagra od początku. Na pewno jednak jest dla nas opcją.

2. W spotkaniu z Haiti urazu nabawił się Raphinha, a jak wygląda sytuacja z Neymarem?

- Od poniedziałku trenuje z zespołem. Na wtorkowe spotkanie ze Szkocją będzie już do naszej dyspozycji. Liczymy i na niego, i na innych graczy. Wszyscy muszą być w gotowości.

3. Jak pan oceni waszego najbliższego rywala?

- Szkocja ma swoje atuty. My jednak musimy się skupić na sobie; na tym, żeby zachować spokój i robić swoje. Na pewno jednak wygrana i ewentualne zajęcie 1. miejsca w grupie byłoby dobre przed fazą pucharową. Taki cel chcemy osiągnąć.   

           Carlo Ancelotti już myśli o wtorkowym meczu ze Szkotami. Fot .PAP/EPA


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się