Zmiany są konieczne
Trener Marcin Włodarski prowadzenie Górali rozpoczął od wysokiego zwycięstwa, a postawienie na 43-latka to początek większej rewolucji. Klub kończy właśnie pracę nad długofalową strategią.
Marcin Włodarski ma być pod Klimczokiem kimś więcej niż tylko szkoleniowcem. Fot. Podbeskidzie Bielsko-Biała
PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA
Zaskoczyliśmy przeciwnika ustawieniem, w pierwszej połowie dobrze budowaliśmy akcje. Gdy posiadaliśmy piłkę, stwarzaliśmy duże zagrożenie pod bramką, Resovia nie była w stanie nas złamać – mówił Marcin Włodarski po debiucie w roli trenera bielskiego drugoligowca. – Minusem było to, że krótko utrzymywaliśmy się przy piłce. Wynik cieszy, ale sporo elementów mamy do poprawy. Nie ma co popadać w huraoptymizm, ale też nie załamujemy rąk, bo na koniec są trzy punkty – dodawał. Pytany o to, co sprawiło, że po porażce 2:5 w Kleczewie tydzień później Górale pokonali jeden z czołowych zespołów tabeli, i to aż 3:0, odpowiedział, że zespół musi uwierzyć w siebie.
Czysta karta
– To dobrzy piłkarze, ale z samego bycia przy piłce nic nie wychodzi. Trzeba biegać i walczyć również wtedy, gdy się jej nie posiada – przekonywał. Dwa gole w meczu z Resovią zdobył Lucjan Klisiewicz, który wskoczył do składu, wykorzystując uraz Macieja Górskiego. Czy teraz młodszy z napastników wyprzedzi w hierarchii doświadczonego kolegę? – To pokaże tydzień. Powiedziałem wszystkim, że mają czystą kartę. Mamy przed sobą cały mikrocykl, więc jeżeli Górski wróci, będzie sumiennie pracował i wywalczy sobie miejsce w składzie, to będzie grał. Jeśli nie, to zagrają inni. Nieważne, czy strzelałeś gole, czy jak się nazywasz, bo grają najlepsi – podkreślał Włodarski.
Od początku nr 1
W czasie, gdy Podbeskidzie wydobywa się z ligowego marazmu, w klubowych gabinetach trwają prace nad długofalową strategią. Jej pierwszym punktem było postawienie na byłego selekcjonera młodzieżowych reprezentacji. – Jego doświadczenie w młodzieżówkach to jeden z atutów, ale kluczowe było również to, że jest trenerem nowoczesnym, analitycznym i świetnie rozumie kierunek, w jakim chcemy rozwijać klub. Od początku był naszym kandydatem numer jeden – powiedział prezes Krzysztof Sałajczyk, który dodał, że o wyborze szkoleniowca zdecydował przede wszystkim bardzo solidny proces rekrutacyjny. Po zwolnieniu Krzysztofa Brede do klubu wpłynęło około... 70 ofert kandydatów do przejęcia drużyny. – Spośród nich właśnie trener Włodarski najlepiej zaprezentował wizję gry, sposób wykorzystania naszego potencjału i podejście do pracy z młodymi zawodnikami – wyjaśnił szef Podbeskidzia.
Z pomocą legendy
43-letni szkoleniowiec związał się z Podbeskidziem do końca sezonu 2026/27. Czy postawiony został przed nim cel awansu, a w kontrakcie znalazła się premia za realizowanie celu? – Nie stawialiśmy trenerowi celu typu „awans tu i teraz”. Skupiamy się bowiem na długofalowym rozwoju drużyny i budowie fundamentów pod przyszłe wyniki. Oczywiście kontrakt, jak każdy profesjonalny, zawiera odpowiednie klauzule i premie, ale najważniejsze jest stworzenie stabilnego, konsekwentnego modelu pracy, a nie jednorazowy wynik – zaznaczył Sałajczyk.
W proces tworzenia długofalowej strategii zaangażowany został m.in. Dariusz Kołodziej, dyrektor akademii i jedna z klubowych legend. Kiedy gotowy będzie strategiczny dokument, jakie założenia zostaną w nim zawarte i jak wpisuje się w nią wybór trenera Włodarskiego? – Jesteśmy na zaawansowanym etapie. Jej fundamentem jest spójny model szkolenia, jasne zasady budowy kadry, komitet transferowy i większa rola młodzieży. Wybór trenera Włodarskiego idealnie wpisuje się w ten plan, bo to szkoleniowiec, który potrafi pracować procesowo oraz rozwijać zawodników. Ma być jednym ze współautorów długofalowej filozofii klubu – zakończył prezes Podbeskidzia. Dokument, o którym mówił, ma być gotowy do końca roku.
(gru)
