Złoto z palcem na ustach
Mistrzynią olimpijską w biegu na 15 kilometrów została Julia Simon. Srebro przypadło jej rodaczce Lou Jeanmonnot, a brąz sensacyjnej Bułgarce Lorze Christowej. Polki dobrze biegały, ale słabiutko strzelały.
Trzy medalistki biegu na 15 kilometrów. Fot. PAP/ EPA
Indywidualny bieg pań na 15 kilometrów to w zgodnej opinii ekspertów rywalizacja, która przynosi najwięcej niespodzianek. Warunkiem niezbędnym do osiągnięcia sukcesu jest bezbłędne strzelanie i w miarę szybki bieg. Polki w biegu „długim” wypadały zwykle bardzo dobrze, o czym mówiły statystyki – na przykład 5. miejsce Weroniki Nowakowskiej w Vancouver, co podkreślał Tomasz Sikora, zwracając jednocześnie uwagę na trudną strzelnicę w Anterselvie.
Pudło za pudłem
- Francuzki i Włoszki, na dokładkę może Szwedki, są faworytkami, ale liczę, że któraś z naszych zawodniczek może sprawić tutaj niespodziankę. Warunki są dziś spokojne, choć bez słońca, ale na strzelnicy Anterselvie o strzały trzeba walczyć, o czym przekonali się dzień wcześniej panowie, kiedy to tylko dwóch było bezbłędnych. Warto się jest dłużej przyłożyć, nawet kosztem szybkości strzelania (każdy niecelny strzał oznaczał karną minutę doliczaną do ogólnego czasu – dop. red) – mówił przed startem nasz wicemistrz olimpijski z Turynu (2006). Jakże prorocze okazały się jego słowa, zwłaszcza w przypadku Polek, które wypadły dużo poniżej oczekiwań. Biegały jeszcze całkiem, całkiem – 13. miejsce w stawce Kamili Żuk - ale strzelały... Jako pierwsza z naszych pań na trasę wyruszyła Natalia Sidorowicz. Pierwsze strzelanie, w pozycji leżącej, było bezbłędne, stójka zaczęła się od pudła, nastąpiła korekta postawy i poszło, kolejne leżąc znów na zero. W ostatnim strzelaniu długo mierzyła, dobrze zaczęła, ale raz jeszcze potknęła się, w sumie dwa błędy żegnały marzenia. Skończyło się na 23. miejscu. Druga z Biało-czerwonych, Kamila Żuk (43. miejsce), zaczęła fatalnie, już w postawie leżącej zaczynając od dwóch pudeł; w sumie trzy pomyłki na pięć strzałów oznaczały koniec jakichkolwiek nadziei na dobry wynik. Szkoda pomyłek na „dzień dobry”, bo potem się rozkręciła i dwa kolejne strzelania były już bezbłędne. Niewiele dało też ściskanie kciuków za Joannę Jakiełę (66.) i Annę Mąkę (45.), które kolekcjonowały karne minuty, spychające je coraz niżej w klasyfikacji.
Zamknięty rozdział
Złoty medal zdobyła Julia Simon, która przekraczając linię mety położyła palec na ustach w geście uciszenia krytyków. Przypomnijmy, że jedna z najbardziej utytułowanych biathlonistek ostatnich lat jesienią ubiegłego roku została skazana przez sąd karny w Albertville na trzy miesiące więzienia w zawieszeniu i 15 tysięcy franków grzywny za kradzież kart kredytowych koleżanki z biathlonowej kadry Justine Braisaz-Bouchet oraz fizjoterapeuty reprezentacji Francji i związane z tym oszustwa.
- Przede wszystkim chciałabym, żeby zostawiono mnie w spokoju. Nawet wczoraj przeczytałam kilka nieprzyjemnych rzeczy o sobie, ale myślę, że mam prawo tu być i startować. Dlatego jeszcze raz proszę zarówno media, jak i opinię publiczną: przestańcie! – podkreśliła w telewizyjnym wywiadzie. - Sądzę, że nie mam już nic nikomu do udowodnienia. Chciałabym móc skupić się już wyłącznie na biathlonie - dodała zawodniczka.
- Tamten rozdział jest już zamknięty. Omówiliśmy wszystko w ekipie i przeszłość zostawiliśmy za sobą. Jesteśmy tu, żeby wygrywać, zdobywać medale i uprawiać biathlon - zaznaczyła.
Już 13 medali
Simon to jedna z najbardziej utytułowanych biathlonistek ostatnich lat. Łącznie ma 13 medali mistrzostw świata, w tym aż 10 złotych. W sezonie 2022/23 zdobyła Kryształową Kulę, a dwa lata później zajęła trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Jest też srebrną medalistką olimpijską z 2022 roku w sztafecie mieszanej.
Igrzysk w Pekinie nie wspomina jednak dobrze, bo liczyła wtedy na wiele więcej. - Wtedy kompletnie nie udawały mi się strzelania, zwłaszcza ostatnie. Po prostu nie wytrzymałam presji, bo nie miałam tego, czego potrzebowała, czyli przede wszystkim spokoju. Teraz się jednak zrewanżowałam i zrehabilitowałam. Jestem niesamowicie szczęśliwa – skomentowała.
W tegorocznych igrzyskach Simon będzie miała jeszcze cztery okazje, by zdobyć kolejne medale.
Zbigniew Cieńciała
______________________Gdyby nie strzelanie...
Trzy pytania do... Natalii Sidorowicz i Kamili Żuk
1. Jak się dzisiaj czułyście? Bieg mówi, że dobrze, strzelanie sugeruje coś odwrotnego.
Natalia SIDOROWICZ: - Czułam się całkiem spoko, ale ciężko było opanować myśli, głowę. Nie chciałam zacząć za szybko, żeby wytrzymać do końca. Szkoda stójki, chciałam strzelić lepiej. Po niecelnym strzale od razu wiedziałam, że muszę się zresetować, nie mogę sobie pozwolić na więcej pudeł w pierwszym strzelaniu, więc przyjęłam postawę od nowa. Dalej było trudno, ale musiałam się postarać. Na trasie dałam z siebie wszystko. Wynik to jest to, ile byłam dzisiaj w stanie z siebie wyciągnąć.
Kamila ŻUK: - Jestem w dobrej formie biegowej. Bieganie po prostu sprawia mi przyjemność. Szkoda natomiast pierwszego strzelania, bo łapiąc trzy karne minuty już w pierwszej wizycie na strzelnicy masz świadomość, że te zawody się dla ciebie kończą. To nie będzie walka o wymarzone, wysokie lokaty. Nawet jeśli trzecie i czwarte strzelanie były porządnie wykonane.
2. Emocje, ambicję, presja dobrego startu na igrzyskach w waszym przypadku zrobiły swoje?
NS: - Nie podchodziłam do biegu z wielką presją. Nie nałożyłam ciśnienia na siebie, bo przecież była już sztafeta mieszana, więc miałam już dobre przetarcie głowy. Oczywiście chciałam zrobić najlepszy wynik, bo to jest impreza czterolecia i takie mam oczekiwania względem siebie. Niestety, jak widzieliście – nie dałam rady na pierwszym strzelaniu.
KŻ: - Cieszę się, że znalazłam w sobie tyle energii i siły mentalnej, żeby się nie podłamać po pierwszych pudłach i dalej walczyć. Początek był bardzo słaby. Końcówka była udana. Wierzę, że kolejne start będą lepsze.
3. Jakie plany na weekend? Przed wami dwa ważne starty - w sobotę sprint na 7,5 kilometra, w niedzielę 10-kilometrowy bieg na dochodzenie.
NS: - Grubo zaczynamy od soboty, ale nie takie już weekendy były, więc teraz najważniejsza jest regeneracja. Na razie nie skupiam się na sobocie, muszę przeanalizować dzisiejszy bieg. Dopiero w najbliższych dniach postaram się do sprintu przygotować najlepiej jak potrafię. A jaki będzie wynik - zobaczymy.
KŻ: - Jak widzę, z jakimi zawodniczkami jestem w stanie biec, nawet mijać je, to jest to coś niesamowitego. Mam nadzieję, że wreszcie połączę to dobre bieganie z dobrym strzelaniem, które potrafię wykonać. Na pewno nie poddaję się.
ZC
