Zjazd w dół...
Pozostaje nadzieja, że play off poprawi nam nastroje!
Grzegorz Pasiut (GieKSa) i Joe Morrow (Unia) mogą znów zmierzyć się w półfinale play offu. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus
TAURON HOKEJ LIGA
Finisz sezonu zasadniczego był zaskakujący i wyniki czołowych drużyn na pewno wprawiły obserwatorów w zdumienie. Gdybyśmy mieli obstawiać miejsca czołowego kwartetu, pewnie trafilibyśmy jak kulą w płot. Gdy w miniony czwartek odwiedziliśmy przed treningiem hokeistów GKS-u Katowice, solennie zapewniali, że interesuje ich tylko sześć punktów. - Nic więcej od nas nie zależy i będziemy czekali na rozwój wypadków, ale bierzemy bez mrugnięcia okiem, co nam przyniesie los – deklarowali GieKSiarze. Swój cel zrealizowali, zaś prezenty dostali od rywali i w rezultacie wygrali sezon zasadniczy. Największym przegranym jest natomiast oświęcimska Unia, która zanotowała dwa weekendowe niepowodzenia i wylądowała na czwartym miejscu. Powodów do uśmiechu nie mają też ekipy z Sosnowca i Tychów. - Wszystko rozstrzygnie się w play offie – bagatelizują sprawę niektórzy działacze i eksperci, jednak pragniemy przypomnieć, że lepiej stratować z pozycji nr 1 i wybierać w 1. rundzie rywala niż nie mieć w tym względzie niczego do powiedzenia, tak jak właśnie Unia. Ale po kolei...
1. GKS Katowice – stabilny finisz
Gdyby ktoś nam dwa-trzy tygodnie temu powiedział, że ekipa Jacka Płachty wygra sezon zasadniczy, wywołałby tylko ironiczny uśmiech. Katowiczanie jednak może nie grali olśniewająco, ale solidnie (poza meczami z ECB Zagłębiem) i wykorzystali potknięcia rywali.
Przez pierwsze dwie rundy mieli „zezowate” szczęście, bowiem przegrywali mecze po dogrywkach czy rzutach karnych. W kuluarach już zastanawiano się, kto na GieKSę rzucił klątwę. Z czasem zespół nabierał właściwego rytmu, ale było mu daleko do mistrzowskiej formy. Ta miała przyjść pod koniec grudnia podczas finału Pucharu Polski, tymczasem wyszło... jak zawsze, czyli przegrany półfinał i powrót w kiepskich humorach do domu. Z kolei po finale Pucharu Kontynentalnego (4. lokata) zespół w lidze zbierał punkty, acz nic nie zapowiadało szczęśliwego końca.
Finisz pierwszej części znów odbył się bez kontuzjowanego Bartosza Fraszki (uraz pleców), ale trenerzy roszadami personalnymi załatali tę wyrwę. Ostatnie wygrane z bytomską Polonią i Pasami nie przyszły łatwo, ale zostały zaliczone. GKS naszym zdaniem jest zespołem mniej wartościowym niż gdy zdobywał dwa tytułu mistrzowskie, jednak trener Płachta wraz z Ireneuszem Jaroszem potrafią przygotować zawodników na play off. Patrząc na kadrę, na pewno nie jest najsilniejsza i chyba z biedą łapie się do strefy medalowej, jednak liczą się charaktery. A jesteśmy przekonani, że kapitan Grzegorz Pasiut odpowiednio zmobilizuje swoich kolegów.
2. ECB Zagłębie – poważny kandydat
Działacze z Sosnowca stworzyli kadrę na miarę medalu mistrzostw Polski. - Mamy rozpisane cele na ten sezon i chcemy je zrealizować – tak mówił przed inauguracją sezonu dyrektor sportowy klubu, Karol Pawlik.
Hokeiści Zagłębia przez długi czas byli na czele tabeli, bo imponowali swoją postawą. Może ich system gry był prosty, jak podkreślali fachowcy, ale nadzwyczaj skuteczny. Awans do turnieju finałowego Pucharu Polski osiągnęli, ale trofeum nie zdobyli, przegrywając z JKH GKS-em Jastrzębie.
Zagłębie było kandydatem do wygranej pierwszej części rozgrywek, ale na finiszu dopadły je kontuzje i gra była mocno szarpana. Porażek z Polonią i Pasami można było uniknąć, ale trzeba było wykorzystać bramkowe okazje.
Jeżeli zespół będzie w komplecie, to jest on poważnym kandydatem do gry w finale. Wszystkie akcenty są odpowiednio rozłożone i tylko wykonawcy muszą stanąć na wysokości zadania, a presja jest spora, bo przecież od ponad trzech dekad kibice w Sosnowcu czekają na medal. Śmiemy twierdzić, że się doczekają, choć w ćwierćfinale muszą przeskoczyć bytomską Polonię, a to zadanie do łatwych nie będzie należało...
3. GKS Tychy – skrajności!
W Tychach od lat obserwujemy pewną tendencję, która się w tym sezonie ponownie potwierdziła. Po sezonie z sukcesami, w kolejnym przychodzi zjazd, choć teraz kadra uległa delikatnym retuszom i nawet się wzmocniła. Obrońcy tytułu mistrzowskiego popadali z jednej skrajności w drugą. Mieli niestabilną formę, którą początkowo tłumaczono zmęczeniem występami w Lidze Mistrzów. Owszem, wygrali Superpuchar, ale nie zdołali awansować do finałowego turnieju PP. Niektórzy zawodnicy mocno to przeżyli. Tyska kadra jest w naszej ocenie najsilniejsza w THL-u, ale wyniki o tym nie świadczą. Ekipa Pekki Tirkkonena nie powinna była mieć problemów z osiągnięciem pierwszego miejsca w tej części rozgrywek, a tymczasem musiała się zadowolić trzecim.
Reprezentanci kraju - a w przecież w drużynie jest ich sporo - jak i obcokrajowcy prezentowali wahania formy. Odnieśliśmy wrażenie, że fińska kolonia mocno się zmobilizowała na występy w LM, zaś mecze ligowe były traktowane po macoszemu. Ponadto coś w zespole zazgrzytało, bo w listopadzie pożegnano się z Jooną Montą i Matiasem Lehtonenem. Obaj znaleźli zatrudnienie w innych naszych klubach, a ponadto fiński szkoleniowiec szukał optymalnych ustawień, zdecydowanie stawiał na rodaków w wyższych formacjach, natomiast tyska młodzież miała ograniczone możliwości gry i ze swej strony mocno z tego powodu ubolewamy. Zdolni 20-latkowie nie powinni się pojawiać w epizodach, bo szybko tracą motywację i szukają innego sposobu na życie. W Tychach mieliśmy już takie przykłady i nie chcielibyśmy powtórki.
4. Unia Oświęcim – rozczarowanie
Z chwilą przyjścia trenera Roberta Kalabera byliśmy przekonani, że szybko poukłada klocki, by zespół właściwie funkcjonował. Klubowa kadra jest porównywalna do tyskiego GKS-u. Początek pracy trenera nie był zbyt udany, bo brakowało chemii z zawodnikami, choć potem zawiązała się nić współpracy. Przyszły jednak kontuzje, różne absencje i rozpoczęły się problemy. Linus Lundin, szwedzki golkiper, był kontuzjowany i zyskał tylko na tym młody Igor Tyczyński. Gdy wrócił Lundin, „Tyczka” zajął miejsce w boksie, a przecież powinien bronić na zmianę, bo w przeciwnym razie znów będziemy pisać o zmarnowanym talencie. Zespół miał wahania formy, ale w ostatniej rundzie prezentował się więcej niż przyzwoicie. Trener Kalaber był dobrej myśli przed ostatnim weekendem, a tymczasem nastąpiła katastrofa. Porażki z toruńskim zespołem oraz z Polonią zepchnęły Unię na czwarte miejsce. To może okazać się nieistotne, ale o tym przekonamy dopiero w play offie.
5. JKH GKS Jastrzębie – zaskoczenie
Nastał trudny czas dla zespołu, bo budżet został ograniczony i hokeiści nie mają własnego obiektu. Treningi i mecze odbywają się w Karwinie, ale drużyna pod kierunkiem trenera Rafała Bernackiego radziła sobie więcej niż dobrze. Zbierała punkty w lidze, zaś pod koniec grudnia zdobyła Puchar Polski i to była sensacja. Potem jednak zespół dopadły kontuzje (Frederik Forsberg) już nie było tak różowo. Piąta lokata w sezonie zasadniczym to dorobek ponad stan tej drużyny i w play offie będzie trudno cokolwiek ugrać. Młodym hokeistom z Jastrzębia nie odmawiamy ambicji, bo nieraz udowodnili, że potrafią się wznieść na wyżyny. Czy teraz też tak będzie?...
6. Energa Toruń – nieobliczalna
Zespół zdecydowanie lepiej prezentuje się na własnej tafli i podejmuje walkę z każdym rywalem, jednak na wyjazdach tylko od czasu do czasu potrafi płatać figle faworytom i urywać punkty (ostatnio Unii). Ma kilku ciekawych zawodników, którzy będą łakomym kąskiem dla „bogaczy” tej ligi. Gdyby w Toruniu utrzymał się skład, to można byłoby zbudować ciekawą drużynę, bo teraz ją stać co najwyżej na skromnie dawkowane niespodzianki.
7. Polonia Bytom – właściwy kierunek
Po sześciu latach wróciła do ekstraligi. Działacze wraz z trenerami stworzyli ciekawy zespół, składający się z kilku wartościowych obcokrajowców i rodzimych graczy oraz miejscowej młodzieży. Andrej Gusow wraz ze współpracownikami ma zespół podejmujący walkę w każdym meczu. W miarę upływu czasu nabierał on doświadczenia i zanotował kilka wartościowych wygranych. Obecna lokata, tak nam się wydaje, nie oddaje do końca możliwości drużyny, jednak każdy beniaminek płaci wysoką cenę w inauguracyjnym sezonie. Bytomscy działacze deklarują, że zapału i cierpliwości im nie zabraknie. Został wyznaczony właściwy kierunek i Polonia ma być z roku na rok silniejsza. Najważniejsze, że miejscowi zawodnicy mogą rywalizować na najwyższym poziomie.
8. Comarch Cracovia – akcja ratownicza
Zawirowania wokół klubu sprawiły, że los drużyny był niepewny. Akcja ratownicza się powiodła i teraz – mamy nadzieję – wszystko pójdzie we właściwym kierunku. Trudno oczekiwać dobrych wyników, jeżeli niepełny zespół zbiera się na krótko przed rozgrywkami, jednak w miarę upływu czasu Pasy prezentowały się coraz lepiej i potrafiły wygrywać z zespołami wyżej notowanymi. Najważniejsze, że hokej pod Wawelem nie zginął i są plany jego rozwoju. Modernizacja obiektu, stabilny budżet – nieźle to wygląda...
9. STS Sanok – cicho sza...
Zero punktów, wycofanie się z rozgrywek na finiszu sezonu zasadniczego, wojenka w klubie i w mieście...
Tak było w rundzie zasadniczej, ale za chwilę nowe rozdanie w play offie i może on nam poprawi nastroje, bo zanotowaliśmy ligowy zjazd w dół...
Włodzimierz Sowiński
Ćwierćfinały play offu(do czterech zwycięstw)
◾ ECB Zagłębie Sosnowiec – BS Polonia Bytom
◾ GKS Tychy – JKH GKS Jastrzębie
◾ Unia Oświęcim – Energa Toruń
◾ ECB Zagłębie - BS Polonia
◾ GKS Tychy – JKH
◾ Unia – Energa
◾ BS Polonia - ECB Zagłębie
◾ JKH - GKS Tychy
◾ Energa - Unia
◾ BS Polonia - ECB Zagłębie
◾ JKH - GKS Tychy
◾ Energa - Unia
Ewentualne kolejne terminy: 5.03. (u zespołów wyżej notowanych); 10.03. (u zespołów niżej notowanych); 12.03. (decydujące spotkania)
Pozostałe terminy – półfinały: 15.03. (1 półf. ), 16.03. (oba półf.), 17.03. (2), 19.03. (1), 20.03. (oba), 21.03. (2); ewentualnie: 23.03. 28.03.
Finały: 1-2.04., 6-7.04., ewentualnie: 10, 12, 14.04.
O 3. miejsce: 31.03., 1.04. i ewentualnie 2.04.
