Zieloni Kanonierzy królują

Derby stolicy dla Legii. W Wałbrzychu wielką formę potwierdził MKS.

Legioniści zrewanżowali się Dzikom za porażkę na Bemowie. Fot. Facebook Legia Kosz

LIGOWE REMANENTY

◼ W Hali Koło przy ulicy Obozowej odbyły się derby Warszawy. Kibice obejrzeli bardzo dobre widowisko, a Legia wywiozła komplet punktów. Dziki walczyły do końca, ale tym razem nie dały rady. Najlepszym zawodnikiem Zielonych Kanonierów był DJ Brewton z 22 punktami i 6 zbiórkami, a Andrzej Pluta dołożył double-double (20 pkt, 10 asyst). Dla Dzików po 16 pkt rzucili Landrius Horton i Darnell Edge. - Jestem dumny z defensywy i dyscypliny zespołu. Choć nie ustrzegliśmy się błędów, wyglądaliśmy solidnie. Graves wykonał świetną pracę w obronie, a Ponsar dał nam niezbędną energię i twardą walkę. Dziki to groźny rywal, który walczy do samego końca – podsumował trener Heiko Rannula. Jego zespól grał bez kontuzjowanych: Estończyka Matthiasa Tassa i Łotysza Ojarsa Silinsa - obydwaj przechodzą rehabilitację stawów skokowych.

Trener Dzików przyznał, że goście wygrali zasłużenie. - Legia dominowala nad nami fizycznie i na tablicach. Przez fatalne straty i brak recepty na świetnego Plutę nie byliśmy w stanie nawiązać walki z tak dysponowanym rywalem – podsumował Marco Legovich.

◼ W dobrej dyspozycji jest MKS, który tym razem zdemolował Górnika w Wałbrzychu. Tak trzeba nazwać wygraną różnicą 30 punktów. Trener Artur Gronek zauważył, że Górnik ma problemy zdrowotne i był po bardzo wymagającym meczu z Arką Gdynia. - Wygraliśmy na trudnym terenie, przeciwko bardzo wymagającemu zespołowi. Mnie bardzo cieszą dwie rzeczy - wypracowanie dużej liczby asyst oraz dobra obrona w drugiej połowie, w której rywale rzucili tylko 16 i 17 punktów w trzeciej i czwartej kwarcie. Kluczem do sukcesu było utrzymanie intensywności gry przez całe spotkanie - powiedział szkoleniowiec MKS.

Świetne spotkanie rozegrał Ron Curry, który skończył z 21 punktami, 5 zbiórkami i 6 asystami. Teraz obie drużyny mają identyczny bilans. - Piłka nam dziś kompletnie nie chciała wpadać do kosza. Szacunek dla kibiców, że byli z nami do samego końca - mówił środkowy Dariusz Wyka. - Zespół z Dąbrowy grał świetną koszykówkę. Trafiał wszystko co miał, trudno było w tej sytuacji wygrać.

◼ Dopiero dogrywka zadecydowała o wygranej Śląska ze Startem. Mecz we wrocławskiej hali Orbita miał niespodziewany przebieg i zanosiło się na sensację. Lublinianie prowadzili przez większość spotkania (nawet 11 punktami), a w ostatnich sekundach mieli rzut na zwycięstwo. Gospodarze typowani do medali w tym sezonie męczyli się w niedzielę niemiłosiernie. Trener Ainars Bagatskis krytycznie ocenił postawę zespołu, wskazując na brak energii i fizyczności od początku spotkania. - Graliśmy wolno, jakby to była dogrywka. Dobra forma z treningów nie przełożyła się na mecz, ale to dla nas kolejna cenna lekcja – podsumował Łotysz.

Mimo porażki trener Wojciech Kamiński chwalił zespół za walkę w obliczu braków kadrowych. Zauważył, że drużynie zabrakło opanowania w końcówce. - W czwartej kwarcie zabrakło chłodnej głowy. Zbyt mocno postawiliśmy na rzuty za trzy, co się zemściło. Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu znacznie mądrzejsza - przyznał szkoleniowiec Startu.

(pp)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się