Zielińskiego stać na więcej
Rozmowa z Piotrem Czachowskim, byłym reprezentantem Polski, zawodnikiem m.in. włoskiego Udinese, obecnie komentatorem
Jak najwięcej takich chwil radości chcielibyśmy oglądać w wykonaniu Piotra Zielińskiego (pierwszy z prawej). Fot. PAP/EPA
LIGA MISTRZÓW
Bramka Piotra Zielińskiego z weekendu - palce lizać. Jego występ w pierwszym składzie też jest warty odnotowania. Idzie ku lepszemu?
- Tak, gol prześliczny, najładniejszy w tej kolejce. Ale wiemy – bo sam Piotrek przyznał, że zawdzięcza to drugiemu trenerowi Interu – że takie rozegranie rzutu rożnego było trenowane. Z drugiej strony – tę bramkę przede wszystkim zawdzięcza sam sobie, bo u niego technika jest nienaganna. Wielu piłkarzy próbowałoby uderzać prostym podbiciem. A on przyłożył wewnętrzną część stopy. Inna rzecz, że sama postawa Piotra... chyba jednak była nieco słabsza, niż trafienie (śmiech). Miał w tym meczu odgrywać ważną rolę w drugiej linii. Wiemy, jak to się układa u niego, nie ma zbyt wielu minut na boisku, więc musi wykorzystywać każdy fragment gry, by przekonywać Cristiana Chivu, że powinien być choćby tylko tym pierwszym, a nie trzecim wchodzącym z ławki.
Czy to się udaje?
- Nie jestem pewien. Piotrek musi się przede wszystkim podpierać umiejętnościami, absolutnie niepoślednimi. Oby trzymał formę, bo – mam wrażenie – już powoli schodzi „z topu”, choć jeszcze długo będzie dawał bardzo dużo polskiej reprezentacji. Przyszłość Interu to jednak bardziej 22-letni Petar Sucić. Mam jednak nadzieję, że przy rotacjach stosowanych przez trenera mediolańczyków Polak będzie zdobywać minuty, również w Lidze Mistrzów.
Zaskakująco trudna – patrząc z boku – jest dla Zielińskiego ta walka o regularne granie. Zgodzi się pan?
- On ma pewne problemy z samym sobą. Jego stać na to, by podjąć rywalizację, wskoczyć na wyższy „level”. Pytanie tylko, czy jeszcze mentalnie potrafi to zrobić? Osiągnął mega dużo, ale... chcielibyśmy więcej!Tymczasem po wspaniałej przygodzie z Neapolem i po krótkim „romansie” z angielską piłką, skąd rozważał oferty, zdecydował się na Inter i dziś jest jednym z pierwszych do wypchnięcia z klubu!
Co się może zdarzyć zimą?
- Dużo się mówi o ewentualnej propozycji Leeds, bo „Zielek” to zawodnik stworzony dla tej drużyny. Ale wiadomo, w Anglii trochę chłodniej i bardziej deszczowo, a on jednak przyzwyczajony jest do włoskiego ciepełka. Oboje z małżonką kochają Italię, a on sam zrobił dobrze – bo Interowi czy Milanowi się nie odmawia. Wielkie pieniądze u tych, co siedzą na ropie – mówię w kontekście przyszłego okienka transferowego - więc zdąży jeszcze zarobić.
Przeciwko Kajratowi pewnie zagra od początku. No bo z kim grać, jak nie z Kazachami...
- Interowi dobrze się ten kalendarz ułożył. Na razie ma 9 punktów, za chwilę może mieć 12, a dopiero później przyjdą mecze z wielkimi. Teraz jest okazja dla trenera Chivu, by trochę „pozarządzać składem”; dać więcej szans tym, co mieli do tej pory mniej minut w nogach. To będzie arcyważne, bo dawno w Serie A nie było tak szerokiej i wyrównanej czołówki. Będzie potrzebna bardzo równa i szeroka kadra, by rywalizować o zaszczyty, a jest jeszcze Liga Mistrzów.
W środę w Champions League zagra też Nicola Zalewski, którego za weekendowy występ włoskie media mocno „potarmosiły”. Słusznie?
- No cóż, słabiutko to wyglądało... Po jego pierwszych meczach w Atalancie ręce same się do oklasków składały. Wykorzystywał swój potencjał, by brać odpowiedzialność za grę ofensywną, „targać” obrońcami, wygrywać z nimi pojedynki. Było to widoczne przy niemal każdym dotknięciu piłki. Tymczasem oglądając spotkanie z Udinese – zakończone pierwszą porażką Atalanty w lidze – czasami oczy zamykałem...
Czemu?!
- Bo nie było tego Zalewskiego, którego chcielibyśmy widzieć. Owszem, przez niemal miesiąc leczył kontuzję. Mobilność u niego wciąż jest OK, wciąż ma niesamowite cechy motoryczne, ale dłuższy brak kontaktu z piłką i przeciwnikiem rodzi problemy. Mam nadzieję, że czas będzie sprzyjał Nicoli – mówię to również w kontekście potrzeb reprezentacji. A w samej Atalancie... ja bym jednak zmienił Toniego Juricia na trenerskiej ławce, bo on spełnia się wyłącznie w roli kontynuatora tożsamości drużyny po Gian Piero Gasperinim. Ale mam nadzieję, że póki będzie w Bergamo, będzie stawiał na Zalewskiego. Pod Juriciem zespół stracił tę swoją ofensywną jakość, dziś jej nie widzimy. Nicola jednak wciąż może iść w bardzo dobrym kierunku, a sam wybór Atalanty na rozwój kariery był świetną decyzją.
W Marsylii ekipa Zalewskiego ma jakieś szanse?
- Po cichu liczę na remis, ale Francuzi zawsze się motywują mocno na Włochów. Widziałem parę meczów Olympique – choćby zwycięskie starcie ligowe z PSG. Jak poczują krew, potrafią ucierać nosa najlepszym w Europie!
Rozmawiał Dariusz Leśnikowski
LICZBY ZIELIŃSKIEGO
170 MINUT (na 900 możliwych) spędził na boisku w tym sezonie Serie A.
167 MINUT (na 270 możliwych) zaliczył w tej edycji Ligi Mistrzów.
