Zgolona broda za mistrzostwo
Od wielkiego finału do bankructwa. Euroliga rusza bez Monaco, ale z gwiazdami z NBA.
Aleksander Balcerowski to jeden z dwóch reprezentantów Polski, których zobaczymy w tym sezonie Euroligi. Fot. Facebook FC Barcelona Basket
Sezon zasadniczy Euroligi wystartuje w czwartek. Chociaż format rozgrywek z udziałem 20 drużyn rozgrywających 38 kolejek pozostaje w tym roku bez zmian, to wokół ligi oraz w samych przepisach doszło do kilku istotnych roszad.
Upadek giganta
W tym sezonie oglądać będziemy niemal identyczny skład jak w poprzednim, z jedną kluczową zmianą. Z rozgrywek odpadł zespół AS Monaco (spadek do EuroCup). Jego miejsce zajął Besiktas Stambuł, który otrzymał „dziką kartę” na powrót do europejskiej elity.
Absencja AS Monaco to efekt gigantycznej katastrofy finansowo-organizacyjnej, która doprowadziła klub z Księstwa na skraj upadku. Choć jeszcze w maju 2025 roku zespół grał w wielkim finale Euroligi, to w tym roku nie tylko nie wystąpi w europejskiej elicie, ale został całkowicie usunięty z profesjonalnej koszykówki. Z powodu braku stabilności i podejrzeń o nierzetelność sprawozdań finansowych, w sierpniu 2026 roku AS Monaco zostało oficjalnie wykluczone z rozgrywek krajowych (Betclic Elite). Francuski Komitet Olimpijski (CNOSF) odrzucił we wrześniu kolejne odwołania klubu.
Koniec cwaniactwa i nowe kary
Władze ligi wprowadziły zestaw aktualizacji przepisów, które mają upłynnić grę i wyeliminować kontrowersyjne zachowania na boisku.
Koniec z wymuszaniem fauli przy rzutach za 3 punkty. Sędziowie mają dokładniej analizować tzw. shooting motion. Jeśli zawodnik intencjonalnie nienaturalnie wyskakuje w bok lub do przodu w obrońcę, aby wymusić przewinienie, faul nie zostanie odgwizdany.
Zlikwidowano dotychczasowy klasyczny faul niesportowy, zastępując go dwoma nowymi kategoriami, co ma m.in. ułatwić sędziom ocenę fauli taktycznych, zatrzymujących szybki atak, bez automatycznego wyrzucania graczy z boiska.
Za kulisami trwają przygotowania do rewolucji biznesowej. Euroliga oficjalnie uruchomiła proces budowy systemu franczyzowego wzorowanego na ligach amerykańskich. Zgłoszono 20 kandydatur na nowe licencje, z czego wyselekcjonowano 11 propozycji. Celem strategicznym jest rozszerzenie ligi do 24 zespołów od sezonu 2027/28 i prawdopodobny podział rozgrywek na dwie konferencje.
Polskie akcenty
W Eurolidze zobaczymy dwóch reprezentantów Polski. Jordan Loyd kolejny sezon wystąpi w barwach Anadolu Efes Stambuł. Naturalizowany amerykański obrońca, który od zeszłego roku posiada polskie obywatelstwo i z powodzeniem stanowi o sile naszej reprezentacji (poprowadził ją m.in. do ważnych zwycięstw w eliminacjach MŚ 2027) jest zawodnikiem pierwszej piątki tureckiego klubu.
W barwach Barcelony z kolei zobaczymy Aleksandra Balcerowskiego. Nasz środkowy latem rozstał się z Unicają Malaga i zdecydował na kontrakt w ekipie giganta z Katalonii. - Taka szansa zdarza się raz na milion i po prostu trzeba ją wykorzystać. Kiedy dzwoni taki klub jak Barcelona, nie zastanawiasz się dwa razy - mówił nasz reprezentant. Balcerowski ma już za sobą oficjalny debiut. W miniony weekend wystąpił podczas turnieju o Superpuchar Hiszpanii (Supercopa Endesa). W półfinale przeciw Valencii był na boisku 12 minut, zdobył 4 punkty i miał 3 zbiórki. W finale Barca uległa Joventutowi, a Balcerowski w 5 minut zdobył 3 punkty.
Kto sięgnie po koronę?
Głównym faworytem Euroligi jest Panathinaikos Ateny. Według analiz (w tym oficjalnego zestawienia Eurohoops Power Rankings z września), to właśnie grecki klub dysponuje najwyższym budżetem i najdroższym składem w całym zestawieniu. Mocno stoją też akcje Olympiakosu Pireus. Aktualny obrońca tytułu mistrzowskiego utrzymał trzon drużyny. Jego kłopotem jest brak własnej hali na początku sezonu. Obiekt jest remontowany. Tradycyjnie mocny będzie Real Madryt. Królewscy kilka dni temu wygrali Superpuchar Euroligi, a doświadczenie takich graczy jak Facundo Campazzo czy Walter Tavares będzie miało ogromne znaczenie.
Warto też wspomnieć o Fenerbahce Stambuł. Klub prowadzony przez Sarunasa Jasikeviciusa co roku buduje zespół gotowy na awans do Final Four.
Tuż za plecami wielkiej czwórki wymienia się BC Dubai. Posiadający potężny kapitał klub ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich zbudował mocny skład celujący od razu w Final Four. Jego największym problemem mogą okazać się jednak mordercze podróże lotnicze, co tydzień przez całą Europę. Sporo namieszać może również Żalgiris Kowno, który po zakontraktowaniu Jonasa Valancziunasa zyskał przewagę pod koszem. Dwa ostatnie zespoły to „czarne konie” rozgrywek.
Duże aspiracje mają też oba zespoły z Izraela, jednak wszystko wskazuje, że wskutek polityki Benjamina Netanjahu Hapoel i Maccabi znów będą musiały przez cały sezon tułać się po obcych halach.
Valancziunas zagra na łyso za mistrzostwo?
Dużo działo się na rynkach transferowych. Hitem okienka jest powrót Jonasa Valancziunasa na Litwę. Słynny środkowy zagra w Żalgirisie Kowno. Oficjalny serwis Euroligi sklasyfikował ten powrót na pierwszym miejscu letnich wzmocnień całych rozgrywek. Dla Kowna i całej litewskiej koszykówki to wydarzenie historyczne – Valancziunas wraca grać do ojczyzny po 14 latach spędzonych na parkietach NBA, gdzie notował średnie na poziomie 12,8 punktu oraz 9,0 zbiórek. Zawodnik zdążył już zadebiutować w barwach nowej drużyny w meczach ligi litewskiej (LKL), rzucając m.in. 14 punktów przeciwko Gargżdai oraz 20 punktów w jednym z przedsezonowych sparingów. - Zakładanie tej zielonej koszulki i ponowne występy na Litwie to niesamowite uczucie. Gra się po to, by czerpać z koszykówki emocje, dlatego ten sport wciąż mnie tak kręci. Przez całe życie grałem z pasją, z ogniem w sercu. Czasami celowo prowokuję małe zamieszanie na boisku, tylko po to, żeby wykrzesać z siebie i zespołu dodatkową energię - powiedział po podpisaniu kontraktu. Uczynił też pewną obietnicę. - Jeśli wygramy Euroligę z Żalgirisem, zgolę na łyso głowę i brodę - zapowiedział, a trzeba przyznać, że ta druga jest okazała.
Drugim najgłośniejszym ruchem lata było przejście Mike’a Jamesa do Anadolu Efes – najskuteczniejszy gracz w historii Euroligi ma wyrwać turecki klub z kryzysu i przywrócić do europejskiej czołówki. Znacząco wzmocniły się też greckie potęgi. Olympiacos pozyskał z Walencji 23-letnią rewelację fazy pucharowej, Jeana Montero (wybranego na MVP play offu), który wnieść ma do linii obwodowej mistrzów nieprzewidywalność i dynamikę. Z kolei Panathinaikos sprowadził Sylvaina Francisco. Francuski rozgrywający ma za sobą życiowy sezon w Żalgirisie, w którym zajął 2. miejsce w głosowaniu na MVP rozgrywek i ma stworzyć zabójczy duet na obwodzie z Kendrickiem Nunnem.
(pp)
TOP 10 najlepiej opłacanych graczy Euroligi sezonu 2026/27
|
◾ Vasilije Micić (Hapoel Tel Awiw) |
ok. 5,6 mln € |
|
◾ Nigel Hayes-Davis (Panathinaikos) |
ok. 5,0 mln € |
|
◾ Kendrick Nunn (Panathinaikos) |
ok. 4,5 mln € |
|
◾ Guerschon Yabusele (Panathinaikos) |
ok. 4,0 mln € |
|
◾ Sasha Vezenkov (Olympiacos) |
ok. 3,7 mln € |
|
◾ Elijah Bryant (Hapoel Tel Awiw) |
ok. 3,65 mln € |
|
◾ Sylvain Francisco (Panathinaikos) |
ok. 3,0 mln € |
|
◾ Mfiondu Kabengele (BC Dubai) |
ok. 3,0 mln € |
|
◾ Edy Tavares (Real Madryt) |
ok. 3,0 mln € |
|
◾ Mike James (Anadolu Efes) |
ok. 2,9 mln € |
