Zezowate szczęście. I nieszczęście

Głogowem po przegranym barażu o ekstraklasę miotają sprzeczne uczucia.

Kibice Chrobrego mogą czuć dumę, choć przykurcz serca jest przecież nieodległy... Fot. Michal Kedzierski/PressFocus

CHROBRY GŁOGÓW

Chrobry przeszedł w minionym sezonie długą drogę, z której może być dumny. Dla jednych to jest najważniejsze. Upadł jednak na samym końcu, choć już nawet ostatniego rywala wyprzedzał o bramkę. Dla innych z kolei najważniejsze jest to, czy Chrobry Głogów da się za ten sezon zapamiętać? Tak. Czy Chrobry Głogów na samym końcu pozostał z niczym? Również tak. Dla futbolowych romantyków szklanka więc jest do połowy pełna, a dla pragmatyków - całkowicie pusta. 

Cały czas się rozwijają

A jak widzi to trener rewelacji minionego sezonu pierwszoligowego? - To wielka rzecz, że doszliśmy do finału baraży. Wszystko robiliśmy, żeby w tym finale dobrze się zaprezentować i... tak też było. Było też tak, że prowadziliśmy 1:0 i mieliśmy dwie-trzy kontry, po których mogliśmy podwyższyć. Myślę, że przeciwnik miałby już wtedy bardzo trudno - opowiadał Łukasz Becella, dla wielu alfa i omega głogowskiej drużyny. - Pokazaliśmy zespół, który cały czas się rozwija. Jest nam smutno i przykro po tej porażce, bo mieliśmy marzenia i byliśmy odważni w tych marzeniach; robiliśmy wszystko, żeby je spełnić. Zaprezentowaliśmy niesamowitych zawodników, z charakterem. To piłkarze, którzy w każdym meczu nie tylko dają z siebie wszystko, ale pokazują umiejętności; pokazują, że potrafią realizować założenia, grać w różnych fazach gry i dobrze się prezentować z takim przeciwnikiem jak Wieczysta. Potrafiliśmy narzucać swój sposób grania, co nas bardzo cieszy. Zrobiła się moda na Chrobrego, ci chłopcy mają umiejętności - podkreślał szkoleniowiec. 

Niesmaczne historie!

- Nie było wątpliwości, że Wieczysta przed tym finałem była faworytem - kontynuował Becella. - Z kilku względów. Po pierwsze, miała wielu najlepszych piłkarzy tej ligi. Po drugie, musieliśmy dojechać i grać na wyjeździe, a wtedy gra się zupełnie inaczej. Zabrakło nam trochę szczęścia; te poprzeczki, te sytuacje... - żałował szkoleniowiec. -  Przeciwnik pod koniec meczu grał na czas. Nie podobało mi się to. Mam nadzieję, że wyciągniemy wnioski, tak jest w Bundeslidze: powinniśmy upominać trenerów i zespoły, które grają na czas, a więc nieczysto. Mam nadzieję, że odpowiedni ludzie narzucą zmiany, bo to kradzież czasu. Wiadomo, że różne zagrywki się stosuje, ale to musi być stosowane ze smakiem, a nie pięć-sześć razy w trakcie meczu... Bramkarz Wieczystej grał na czas i już wcześniej powinien obejrzeć żółtą kartkę za symulowanie i potem już by nie symulował. W efekcie byłoby 8-10 minut więcej gry! Szukał na przykład piłki, podczas gdy miał ją koło siebie... To są historie niesmaczne. To nas na pewno wytrącało z równowagi, bo jesteśmy zespołem bardzo ambitnym - denerwował się Becella, który pojawił się w Głogowie w połowie u biegłego sezonu. Uratował wtedy zespół przed degradacją, więc nic dziwnego, że klub mu zaufał. 

Co dalej?

Szkoleniowiec Chrobrego chciałby, żeby ten mecz był dobrym prognostykiem na następny sezon. - Bardzo ważne jest, żebyśmy zostawili przynajmniej 70 procent składu i dołożyli do niego nie gorszych chłopaków, którzy czują głód. Głód niezbędny do tego, żeby z niczego coś zrobić. Wierzę, że wspólnie z działaczami będziemy dalej rozwijać ten zespół, ale musimy zachować jego trzon i uzupełnić go w niezbędny sposób. Jestem dumny, że podczas meczów Chrobrego w Głogowie stadion pęka w szwach, naprawdę zrobiła się moda na te pomarańczowo-czarne barwy. Jestem dumny z faktu, że fani jeżdżą za nami, że nam kibicują, że dużo ludzi ogląda nasze mecze i powoli rozumie tę piłkę - cieszył się Becella.

Jeśli ktoś myśli, że to nagły, jednorazowy wyskok drużyny z małego w sumie, 60-tysięcznego miasta - może się zdziwić. To przecież pierwszoligowiec z długim, 12-letnim stażem na tym poziomie. Zaczyna mieć siłą rzeczy większe ambicje - nawet jeśli stadion za nimi nie nadąża.

Paweł Czado

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się