Ze wsparciem siostry

Maksym Chłań był najlepszym piłkarzem górnośląskich derbów Górnika z Piastem. Mógł liczyć na szczególny doping!

5-letnia Polina w towarzystwie brata, który błyszczał w konfrontacji Górnika z Piastem. Fot. Michał Zichlarz

GÓRNIK ZABRZE 

Od pierwszej minuty sobotniego meczu, granego w przenikliwym zimnie – odczuwalna temperatura wynosiła minus 15 kresek poniżej zera – Maksym Chłań był tym, który napędzał ataki zespołu.

Polina u boku 

Przeprowadzał odważne rajdy ze środka boiska, robił przewagę na boku i albo dobrze wrzucał, albo sam strzelał (trzy strzały w całym meczu i wszystkie celne). Do tego na początku drugiej połowy wykorzystał świetne podanie z lewej strony Jarosława Kubickiego i trafił do siatki, zdobywając zwycięskiego gola na 2:1. W końcówce po kilkudziesięciometrowym rajdzie z piłką, choć sam mógł uderzać, to wyłożył futbolówkę debiutantowi Brandonowi Dominguesowi, który zamiast do siatki trafił jednak w dobrze broniącego Frantiska Placha. Za mecz Chłań dostał w „Sporcie” zasłużoną 8, trafił rzecz jasna do jedenastki 19 kolejki. W bieżącym sezonie ma trzy gole i asystę, do tego efektowną bramkę w Pucharze Polski z Legią II Warszawa. Trzeba też pamiętać, że trafił do Zabrza już w trakcie rozgrywek, w sierpniu, a do podstawowego składu wicelidera ekstraklasy wskoczył dopiero na początku października.

W sobotę z murawy stadionu wspierał go niecodzienny kibic, bo jego kilkuletnia siostrzyczka Polina. – Siostra ma pięć lat, cieszy się że jest ze mną i mówi, że na Ukrainę nie chce teraz wracać. Będzie teraz ze mną na każdym domowym meczu Górnika – tłumaczy nam z uśmiechem Maksym. 23-latek z Żytomierza, który urodziny miał w poprzedni wtorek (27.01), jak wielu mu podobnych z jego kraju, zmaga się z trudną sytuacją. Czynił wiele zabiegów, żeby rodzice i Polina byli przy nim, a nie w ogarniętym wojną państwie, gdzie nie jest bezpiecznie. W niedzielę rosyjski dron uderzył w autobus przewożący górników w obwodzie dniepropietrowskim, zginęło 15 osób... 

Po wielu perypetiach rodzina Chłaniów jest na Górnym Śląsku i podobnie jak Polina, wspierają błyskotliwego skrzydłowego, który w derbach był najlepszym zawodnikiem.

Można zmarznąć

- Czy najlepszym? Nie wiem, możliwe, ale trzeba powiedzieć i podkreślić, że przede wszystkim cała drużyna walczyła i pomagała mi w tych moich dryblingach, w tym że zdobyłem bramkę. Słowa uznania dla kolegów – zaznacza skromnie.

W rozmowie z piłkarzem zza wschodniej granicy mówimy, że wszedł w buty Ousmane Sowa, sprzedanego zimą za 3 mln euro do Broendby, który jesienią nakręcał ataki Górnika (9 bramek i 3 asysty). – Możliwe że tak jest (śmiech). Każdy z nas piłkarzy potrzebuje trochę czasu, żeby móc się zaadaptować, przyzwyczaić do wszystkiego. Ja tak samo. Trzeba jednak codziennie pracować, przykładać się i walczyć – mówi ambitny zawodnik.

Pytany o ocenę meczu z Piastem mówi. – Trudne spotkanie, bo rywal grał dobrze, my jednak byliśmy mentalnie dobrze nastawieni. Ważne, że wygrywamy u siebie, a na pewno pomaga też doping i ta atmosfera na trybunach, bo przed taką publicznością, to jest dodatkowa energia i niesie nas to do przodu - zaznacza.

Górnikom nie straszna pogoda za oknem i kilkunastostopniowe mrozy. – Chłopaki żartowali po spotkaniu, że nie potrzebowałem nawet na mecz z Piastem termo, bo tyle biegałem, ale oczywiście tak nie jest. Ta termiczna odzież przy tej temperaturze jest konieczna, bo czuć to zimno, zmarzniesz nawet wtedy, kiedy biegasz – mówi z uśmiechem.

Michał Zichlarz               

WĘDRUJĄCA OPRAWA

Podczas meczu Górnika z Piastem zabrzańska Torcida zaprezentowała szczególną oprawę. Zaraz na początku na miejscach, gdzie był komplet tych najbardziej zaangażowanych fanów górniczej jedenastki, pojawiła się wielka biało-czerwona flaga z orłem w koronie i z napisem „Do boju Polsko!”. Było też biało-czerwone racowisko, po którym Piotr Lasyk musiał na moment przerwać spotkanie, zabrzmiał Mazurek Dąbrowskiego. Skąd ta wzniosła oprawa i niecodzienna sektorówka? Akurat za dwa miesiące 31 marca finał barażu o awans do MŚ, ale nie z tym wszystko miało coś wspólnego. Słynna sektorówka i oprawa wędruje ze stadionu na stadion. Wcześniej nie pozwolono jej rozwinąć podczas meczu Polska – Holandia w listopadzie na Narodowym w Warszawie. Teraz kibice przypominają o niej na stadionach w trakcie ligowych meczów. Była już w Łodzi podczas starcia ŁKS – Wisła Kraków. Teraz zagościła w Zabrzu, a jeszcze wcześniej prezentowana była w formie wizualnego zdjęcia na Pałacu Prezydenckim przed meczem z Maltą.

(zich)       

Biało-czerwona oprawa podczas derbów w Zabrzu. Fot. Facebook 

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się