Zdrowi i zwycięscy
Gdy wrócili do gry kontuzjowani zawodnicy, JSW Jastrzębski Węgiel odzyskał blask. W starciu z Barkomem Każany Lwów po raz drugi z rzędu nie stracił nawet seta.
Groźne miny Moussy Gueye nie robiły na jastrzębianach żadnego wrażenia. Fot. Michał Libuda/plusliga.pl
PLUSLIGA
Andrzej Kowal, trener ekipy z Jastrzębia-Zdroju, od początku rozgrywek, a w zasadzie już od przygotowań do sezonu, zmaga się z ogromnymi problemami kadrowymi. Co rusz z powodu problemów zdrowotnych wypadają mu ze składu zawodnicy; i to kluczowi. Ostatnio z kontuzjami zmagali się choćby Anton Brehme i Nicolas Szerszeń. Wcześniej z kolei urazy wyeliminowały z gry Maksymiliana Graniecznego, Michała Gierżota i Łukasza Usowicza.
Sytuacja w końcu została opanowana. – Po raz pierwszy mam całą czternastkę do dyspozycji – cieszył się przed meczem z Asseco Resovią szkoleniowiec JSW Jastrzębskiego Węgla.
Gdy drużyna w końcu może trenować w komplecie i grać w najsilniejszym składzie, przyszły wyniki. Z faworyzowaną Asseco Resovią jastrzębianie rozprawili się bez straty seta, teraz powtórzyli wynik z Barkomem Każany Lwów. Jako pierwsi w sezonie ograli lwowian do 0 w ich hali w Elblągu, prezentując przy tym solidną i skuteczną siatkówkę.
Szybko pokazali gospodarzom miejsce w szeregu. W pierwszym secie Barkom Każany wygrywał 6:4, ale po chwili było już 10:6 dla gości. I już nie odpuścili. Byli skuteczniejsi w ataku, dokładniejsi w przyjęciu zagrywki i popełniali mniej błędów. Świetnie prezentował się Brehme. Dla Niemca był to pierwszy mecz w wyjściowym składzie po kontuzji. W jego grze nie było widać przymusowej przerwy. Był szybki i dynamiczny. Jego koledzy byli równie skuteczni. Imponowali Gierżot i Szerszeń. Nie mieli słabych punktów. Trzymali przyjęcie, skutecznie serwowali i mocno atakowali. Po nie najlepszym początku dołączył do nich Łukasz Kaczmarek. Przy takiej sile gospodarze byli bezradni. Pojedynczymi akcjami niewiele mogli zdziałać. Nie ustrzegli się też błędów - tylko w pierwszym secie przestrzelili aż 11 zagrywek!
Kibice trochę walki zobaczyli dopiero w trzeciej odsłonie. Zasługa w tym lwowian, którzy weszli na wyższy poziom. Sporo ożywienia w ich grę wniósł rezerwowy rozgrywający Yamato Nakano. Rozgrywał szybko, czasami wybierał wręcz szaleńcze rozwiązania, ale to się sprawdzało. Gubił jastrzębian. Po stronie Barkom Każany akcje skutecznie kończył Wasyl Tupczij. Swój potencjał pokazali w końcu Lorenzo Pope i Mousse Gueye. Na przyjezdnych okazało się to jednak zbyt mało. Górę wzięła spokojna i zrównoważona siatkówka. Po 20. punkcie podopieczni trenera Kowala przycisnęli w polu serwisowym, ważne akcje skończył Gierżot i zrobiło się 23:20. Asem odpowiedział jeszcze Gueye, lecz dwa popsute serwisy lwowian zakończyły mecz.
Jastrzębianie dzięki trzem punktom wciąż pozostają w grze o awans do Pucharu Polski - wystąpi w nim sześć najlepszych drużyn po pierwszej rundzie - i play off.
(mic)
◼ Barkom Każany Lwów – JSW Jastrzębski Węgiel 0:3 (19:25, 17:25, 23:25)LWÓW: Kampa, Pope (19), Szczurow (2), Tupczij (7), Kowalow (6), Gueye (11), Pampuszko (libero) oraz Nakano, Rogożyn (1), Wiietskij (1), Kuts, Szewczenko. Trener Ugis KRASTINS.
JASTRZĘBIE: Toniutti, Szerszeń (8), Zaleszczyk (5), Kaczmarek (13), Gierżot (17), Brehme (9), Granieczny (libero) oraz Usowicz. Trener Andrzej KOWAL.
Sędziowali: Mateusz Broński (Murowana Goślina) i Paweł Morawski (Poznań). Widzów 1187.
Przebieg meczu
I: 6:10, 10:15, 15:20, 19:25.
II: 9:10, 12:15, 15:20, 17:25.
III: 8:10, 12:15, 20:19, 23:25.
Bohater – Anton BREHME.
