Zderzenie ze ścianą przy setce na liczniku
Występ numer 100 w koszulce klubu z Nowej Bukowej nie przyniósł Lukasowi Klemenzowi satysfakcji punktowej. To nie stoper gospodarzy, a jego vis-a-vis był jednym z bohaterów meczu z Pogonią.
W sobotnim meczu z Pogonią Lukas Klemenz zobaczył szóstą w tym sezonie ligowym żółtą kartkę. „Gramy intensywniej, na większym ryzyku” – tłumaczy. Fot. Sebastian Sienkiewicz / Press Focus
GKS KATOWICE
Dla GieKSy potyczka z Portowcami była trochę jak zderzenie ze ścianą. Przewaga w posiadaniu piłki, w strzałach, w dośrodkowaniach i w podaniach – i wszystko bez kropki nad „i”. Gościom zaś gola na wagę zwycięstwa przyniosła spektakularna 60-metrowa asysta w wykonaniu ich środkowego obrońcy, Attili Szalaia – pierwsza w polskiej ekstraklasie. – Podanie było bardzo dobre – zgodnie potwierdzali Bartosz Nowak i Alan Czerwiński, a więc ci z Katowiczan, którzy takie piłki też grać potrafią.
W ten sposób Lukasowi Klemenzowi nie udał się GieKSiarski jubileusz – w sobotę koszulkę klubu z Bukowej założył przecież po raz setny. Gromadził te mecze w dwóch odsłonach: w sezonie 2017/18 – w I lidze, i od 2024 – w ekstraklasie. Kiedy zaczynał, na ławce trenerskiej GKS-u siedział Jacek Paszulewicz, na szpicy katowickiego ataku bramki strzelać miał Dalibor Volas (ktoś jeszcze pamięta to nazwisko i postać?), a na prawej obronie grał dzisiejszy członek sztabu Wieczystej, Adrian Frańczak. No i przede wszystkim nikt jeszcze nie myślał o grze trójką stoperów, co dzisiaj w wielu zespołach – w tym i u Katowiczan – jest normą.
Nowe zadania z... folderów
W tym sezonie konkurencja do owych trzech miejsc w jedenastce jest wielka. Co prawda kolejna kontuzja wyeliminowała z rywalizacji Aleksandra Paluszka, wciąż jednak w odwodzie pozostaje pozyskany „na przednówku” Marius Olsen. Latem zaś do żelaznego tria Alan Czerwiński – Arkadiusz Jędrych – Klemenz doszedł Pau Resta. Ma więc trener Rafał Górak z jednej strony bogactwo wyboru, z drugiej – ból głowy z tym wyborem związany.
Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że niepodważalne miejsce w defensywie – nie tylko z racji noszenia kapitańskiej opaski – ma Jędrych. Po reprezentacyjnej przerwie okazało się jednak, że w jedenastce brakuje dlań... miejsca! Jego pozycję – na środku obrony, przechodząc z „półlewego” stopera – zajął właśnie Klemenz. – Jest w związku z tym trochę innych zadań: asekuracja bocznych sektorów, ale zaraz potem powrót w światło bramki... Kiedyś częściej wychodziłem do zamknięcia naszych akcji, teraz zazwyczaj zostaję z napastnikiem rywali jako ostatni obrońca. W sumie rola jest, można powiedzieć, nowa dla mnie, bo wcześniej zagrałem tak raptem sześć-siedem spotkań, i to głównie sparingowych. Bezcenne są indywidualne analizy, jakie dostaję od sztabu, rozmowy z trenerem Dawidem Szwargą. Wszystko to rozwija mnie jako piłkarza – mówi nam pochodzący z Opolszczyzny doświadczony defensor.
Nazwisko asystenta trenera Góraka przywołane zostało nieprzypadkowo. – To właśnie on – jak mówi nam Klemenz – ma w swych „sztabowych” zadaniach... I to on nam wysyła foldery pokazujące, że zawsze jest coś, nad czym trzeba popracować: skracanie gry, agresywność w bocznych sektorach i tym podobne – wylicza nasz rozmówca.
Więcej kartek...
Przywołane przez niego słowo „agresywność” to kolejny ważny temat. W ciągu dwóch wcześniejszych ekstraklasowych sezonów w GieKSie stoper nazbierał bowiem w sumie pięć żółtych kartek. Teraz, po 11 kolejkach (ale tylko 10 z jego udziałem), ma ich aż sześć – najwięcej w ligowej stawce! Musiał już ten nadmiar odpokutować, brakło go w przegranym (1:2) wyjazdowym meczu z Zagłębiem Lubin. No więc jak to jest z tą rzekomą „brutalnością”, tak często karaną przez arbitrów? – Eee tam... – macha ręką Klemenz. – Zazwyczaj to są upomnienia za jakiś faul taktyczny, czyli przerwanie dobrej akcji rywala, a nie za ostrość w grze; tak było z piątą kartką, w Częstochowie, po błędzie moim i Alana. Generalnie natomiast gramy intensywniej i często na dużym ryzyku, stąd zbiera się trochę tych upomnień – dodaje. Tak naprawdę absolutnie niepotrzebna była tylko jedna kartka: za „gorącą głowę” w przepychance z Markiem Bartosem z Motoru. – Nie mam z tymi kartkami problemu – zapewnia obrońca GieKSy. – W razie pauzy jest przecież godne zastępstwo.
…mniej goli
O ile obecny sezon obfituje u Klemenza w owe kartki, o tyle próżno szukać go na listach strzelców bramek ligowych; trafił jedynie w pucharowym spotkaniu w MSK Żylina. A przecież w poprzednich rozgrywkach w pewnej chwili nawet liderował katowickim snajperom, kończąc je z dorobkiem sześciu ekstraklasowych goli. Czyżby przeciwnicy „rozpracowali” już GieKSiarskie stałe fragmenty, po których najczęściej trafiali wtedy Klemenz i Jędrych?
– Coś w tym jest – odpowiada obrońca GKS-u. – Teraz przy rożnym czy wolnym zawsze czuję, że jest przy mnie jeden rywal, a drugi jeszcze go asekuruje. Tego w zeszłym sezonie nie było; no, może pojawiło się po piątej, szóstej bramce (śmiech). Jest na pewno trudniej. Zresztą rozmawiałem z trenerem od stałych fragmentów gry w Rakowie. Usłyszałem, że byli wyznaczeni zawodnicy do „wyblokowania” mnie w polu karnym. Ale... nie żal mi tego, że mniej strzelam. Mam swoją robotę do wykonania i jeśli czegoś żałuję, to tego, że nie gramy „na zero z tyłu”. A z przodu? Jakoś czuję, że jeszcze te bramki przyjdą! – uśmiecha się szeroko GieKSiarski jubilat.
Dariusz Leśnikowski
100 OFICJALNYCH MECZÓW zagrał dla GKS-u Lukas Klemenz
11 GOLI w nich zdobył
9 LAT upłynęło w lipcu od jego pierwszego spotkania w koszulce GieKSy.
