Zawsze chcą wygrywać
Przed Biało-czerwonymi, szykującymi się do mistrzostw Europy, kolejny ważny sprawdzian.
Magda Balsam liczy, że katowicka publiczność doda jej skrzydeł. Fot. Łukasz Laskowski/PressFocus
REPREZENTACJA KOBIET
W najbliższą sobotę o 18.00 w Arenie Katowice na ich drodze staną Islandki, które również będą uczestniczyć w kontynentalnym czempionacie. Magda Balsam, jedna z liderek kadry, zapewnia, że Polki będą chciały zaprezentować się z jak najlepszej strony. – Wydaje mi się, że niezależnie od tego, czy to spotkanie treningowe, sparingowe czy mecz o punkty, prawdziwy sportowiec ma we krwi, że zawsze chce wygrywać. Wiemy, że po turnieju w Czechach mamy parę rzeczy do poprawy, więc to na pewno dobry moment na to, żeby trochę odbudować się mentalnie po tym, co wydarzyło się w Chebie – powiedziała doświadczona prawoskrzydłowa, jedna z gwiazd reprezentacji, mając na myśli porażki z Czeszkami, Słowenkami i zwycięstwo z drugim zespołem Norwegii.
Skupić się na sobie
Kibice, którzy zasiądą na trybunach, będą mogli się spodziewać bardzo zaciętej walki. – Czas testów niemal dobiegł końca i zawodniczki zaczynają proces zgrywania się przed mistrzostwami – zapowiada selekcjoner Arne Senstad. Reprezentacja Islandii ma być drużyną, która w pewien sposób będzie imitować zespół Wysp Owczych, z którym Polki zmierzą się w fazie grupowej turnieju, ale... – Nie chciałabym za bardzo skupiać się na naszych rywalkach, bo turniej w Czechach pokazał, że teraz musimy skoncentrować się na sobie. Na tym, jak chcemy grać i co chcemy zaprezentować. Najważniejsze jest żeby odnaleźć naszą dobrą grę w obronie i skuteczny atak. Rywalki to jedno, ale musimy skoncentrować się na tym, jak chcemy grać w piłkę ręczną – przekonuje Magda Balsam.
Praca nad obroną
– Na poprzednich mistrzostwach nasza obrona momentami wyglądała bardzo dobrze i była naszą mocną stroną, po której mogłyśmy wyprowadzać kontrataki i zdobywać łatwe bramki. Teraz musimy nad nią popracować, bo na turnieju w Chebie bardzo szwankowała. Ktoś mądry powiedział, że tytuły zdobywa się obroną i ja się z tym zgadzam. Jeśli będziemy w niej mocno stały, pomożemy naszym bramkarkom, które z kolei będą mogły pomóc nam – oceniła zawodniczka rumuńskiego CSM Corona Brașov.
Gramy u siebie
Mecz z Islandią będzie ostatnim domowym starciem przed grudniowymi mistrzostwami Europy, które zorganizują Czechy, Słowacja, Rumunia, Turcja i Polska. Nasze panie mecze będą rozgrywać w katowickim Spodku, gdzie odbędzie się także faza finałowa turnieju, w tym również mecze o medale. Impreza zbliża się wielkimi krokami, co odczuwają same zawodniczki. – Każda z nas pracuje na co dzień w klubie, żeby się na tych mistrzostwach znaleźć. Nikt przecież nie ma złotego biletu, który daje możliwość gry w tym turnieju. Zależy nam, żeby zaprezentować się z jak najlepszej strony i osiągnąć fajny wynik. W końcu gramy u siebie, warunki nam sprzyjają – zapewniła Magda Balsam. – To już ostatnia prosta i czas do mistrzostw zleci, jak z bicza strzelił. Zaledwie miesiąc temu byłyśmy na zgrupowaniu, ja w klubie rozegrałam pięć spotkań i znów wróciłam na kadrę. Już czujemy odrobinę pozytywnych emocji, bo wiemy, że wszystko lada moment się zacznie. Własna publiczność będzie ósmym, dziewiątym, a może nawet naszym dziesiątym zawodnikiem, ale wcześniej każda z nas, kadrowiczek, ma za zadanie przygotować się najlepiej, jak tylko to jest możliwe – podsumowała skrzydłowa.
Marek Hajkowski
„Rosi” jest dobra!
Świetnym pomysłem i urozmaiceniem codziennych zajęć w hali oraz w siłowni okazał się poniedziałkowy trening na bocznym boisku przy Bukowej w Katowicach. Bramkarki Adrianna Płaczek i Paulina Wdowiak, rozgrywające Aleksandra Rosiak, Monika Łęgowska, Zuzanna Zimnicka oraz skrzydłowa Joanna Gadzina założyły obuwie piłkarskie i zaprezentowały niemałe umiejętności w najpopularniejszej dyscyplinie sportu. Przy okazji ze szczypiorniaka przetestowały piłkarki GieKSy. – W naszym przypadku na pewno lepiej jest kopać piłkę, niż rzucać. To było fajne doświadczenie, spróbować innej odmiany gry, poznać osobiście dziewczyny z kadry. Nie grałam wcześniej w ręczną, ale staram się oglądać transmisje z większych imprez – powiedziała zawodniczka GKS-u, Nicola Brzęczek, chwaląc siłę fizyczną reprezentantek. – Było widać, że są bardzo sprawne i zgrane ze sobą. Piłka jest zupełnie inna, rzucanie nią nie jest wcale takie łatwe – przyznała Katowiczanka.
Wspomniana Aleksandra Rosiak przyznała, że zdarza się jej grać w piłkę nożną. W konkursie polegającym na trafieniu w poprzeczkę pokazała spore umiejętności... – To nie jest tak, że mi się udało – zastrzegła stanowczo „Rosi”. – Trafiłam, bo po prostu jestem dobra. Podczas wakacji czasem sobie pokopię i dziś pokazałam, że miewam styczność również z taką piłką. Nigdy wcześniej taki trening nam się nie zdarzył, dlatego ucieszyła nas taka odskocznia. Można było zresetować głowy – powiedziała zawodniczka MKS-u Lublin, dodając, że wytrzymałaby 90 minut na murawie.
(mha)
Gdyby była potrzeba, to Aleksandra Rosiak wybiegnie na boisko i kilka bramek zapakuje. Fot. Łukasz Laskowski/PressFocus
CZY WIESZ, ŻE...
◼ Z Islandią w Katowicach Polki zmierzą się w czwartek i sobotę, ale tylko ten drugi mecz będzie miał charakter oficjalny.
◼ Bilety na wydarzenie w Arenie Katowice, gdzie Białoczerwone jeszcze nie grały, wciąż są dostępne. Można je nabywać za pośrednictwem serwisu Eventim.pl.
