Zawiercie nie wybacza

Aby pokonać Jurajskich Rycerzy, trzeba przez całe spotkanie zagrać na najwyższym poziomie. Gdy choć jednego elementu zabraknie, zaczynają się kłopoty. Przekonał się o tym zespół z Olsztyna.

Zawiercianom szło jak po grudzie, ale na końcu mogli się cieszyć. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus

TAURON LIGA

Michał Winiarski, trener Aluronu CMC Warty, ma ogromne pole manewru. Choć jego drużyna dwa ostatnie mecze wygrała i to w efektownym stylu, na starcie z Energą Indykpol AZS Olsztyn przygotował jedną zmianę. Po dwóch spotkaniach przerwy do pierwszej szóstki wrócił Jakub Kochanowski. Czas na odpoczynek dostał za to Mateusz Bieniek. Kochanowski zaprezentował się dużo lepiej niż w poprzednich występach. Przede wszystkim był szybszy i dynamiczniejszy.

– Zaczyna być coraz lepiej. Nie bez znaczenia było to, że dostałem chwilę odpoczynku. Miałem okazję odpocząć i popracować. Nie bez znaczenia bowiem jest to, że nie jestem po pełnym okresie przygotowawczym. Zacząłem skakać tak naprawdę dopiero na dwa tygodnie przed startem ligi i to nie na maksa. Jeszcze jest zapas – mówił reprezentant Polski.

Olsztynianie nie przestraszyli się klasy rywali. Wyszli na parkiet pełni wiary i nadziei na dobry wynik. Grali bardzo dobrze. W ataku szalał Arthur Szwarc. Kanadyjczyk „czyścił” wszystkie problemy. W pierwszym secie zdobył aż 10 punktów, mając 83-procentową skuteczność w ataku. Jego efektywność wynosiła aż 75 procent. To wynik kosmiczny! Równy i wysoki poziom prezentowali też Moritz Karlitzek i Paweł Halaba. Gospodarze natomiast weszli w mecz niemrawo. Nie mogli złapać rytmu. Do walki poderwali się dopiero w końcówce, gdy przegrywali 19:23. Na odrobienie strat było już jednak za późno.

– Weszliśmy bardzo wolno w mecz. Było dużo niedokładności. Szło nam jak krew z nosa – obrazowo przedstawił boiskowe realia Jakub Popiwczak, libero mistrzów Polski.

Zawiercianie w końcu zaskoczyli. Przede wszystkim znaleźli sposób na zatrzymanie Szwarca. Dostał dwa bloki, jeden atak przestrzelił i stracił pewność siebie. Od tego momentu zniknął. To wystarczyło, by gospodarze przejęli inicjatywę. Coraz lepiej radzili sobie też Russell, Tomasz Fornal i Kamil Rychlicki. Gospodarze może nie zdominowali rywali, ale prowadzili grę i utrzymywali przewagę.

Olsztynianom nie sprzyjało też szczęście. Na początku czwartej odsłony ich trener Daniel Pliński za Szwarca wprowadził na parkiet Jana Hadravę. Czech powoli wraca po kontuzji, ale przy próbie serwisu upadł na parkiet, trzymając się za nogę. Uraz wyglądał fatalnie. Od razu został odwieziony do szpitala na badania.

– Mam nadzieję, że nie będzie to nic poważnego, ale źle to wyglądało. Janek od razu krzyknął, że to Achilles – smutno stwierdził Paweł Halaba, przyjmujący ekipy z Olsztyna.

Gdy goście stracili dwa kolejne punkty i wyglądali na zrezygnowanych, zareagował Pliński. Zwrócił się do nich w mocnych słowach.

– To, co się stało, to tragedia, zło, ale k… nie stoimy. Mamy k… pokazać charakter i zagrać dla Janka – krzyczał.

Przyniosło to skutek. Olsztynianie się podnieśli. Dwukrotnie odrabiali kilkupunktowe straty, ale na miejscowych było to zbyt mało.

– Mam wrażenie, że mieliśmy bardzo dużo szans, by coś ugrać. Jedna, druga, trzecia głupota spowodowała, że zostaliśmy z pustymi rękami. Zawiercie po prostu nie wybacza – podsumował Halaba.


◼   Aluron CMC Warta Zawiercie – Energa Indykpol AZS Olsztyn 3:1 (23:25, 25:20, 25:16, 25:20)

ZAWIERCIE: Tavares (2), Fornal (19), Zniszczoł (5), Rychlicki (6), Russell (20), Kochanowski (12), Popiwczak (libero) oraz Wright, Bołądź (8). Trener Michał WINIARSKI.

OLSZTYN: Kozub, Karlitzek (11), Majchrzak (4), Szwarc (18), Halaba (19), Cieślik (1), Hawryluk (libero) oraz Hadrava (2), Borkowski (1), Lipiński (2), Ciunajtis (libero), Sławiński. Trener Daniel PLIŃSKI.

Sędziowali: Sławomir Gołąbek (Kędzierzyn-Koźle) i Tomasz Flis (Kraków). Widzów 1500.

Przebieg meczu
I: 9:10, 14:15, 16:20, 23:25.
II:
10:7, 15:13, 20:17, 25:20.
III:  
10:7, 15:13, 20:14, 25:16.
IV: 9:10, 15:14, 20:17, 25:20.

Bohater – Jakub POPIWCZAK.


◼ Bogdanka LUK Lublin – PGE GiEK Skra Bełchatów 3:1 (25:27, 25:20, 26:24, 26:24)

LUBLIN: Komenda (1), Leon (22), Grozdanow (4), Sasak (3), Takahashi (8), Ogawa (libero) oraz Prokopczuk, Gyimah (6), Malinowski (13), Sawicki (22). Trener Stephane ANTIGA.

BEŁCHATÓW: Łomacz (5), Pothron (10), Szalacha (11), Souza ((20), Grobelny (10), Nowak (8), Kowalski (libero) oraz Bień. Trener Krzysztof STELMACH.

Sędziowali: Magdalena Niewiarowska (Ludwinowo Zegrzyńskie) i Maciej Twardowski (Radom). Widzów 4002.

Przebieg meczu
I: 7:10, 19:20, 24;25, 25:27.
II:
10:8, 15:14, 20:17, 25:20.
III:
10:9, 15:14, 20:19, 26:24.
IV: 9:10, 15:12, 20:18, 26:24.
Bohater – Mikołaj SAWICKI.


1. Lublin

4

12

4/0

12:1

2. Zawiercie

5

12

4/1

12:6

3. Bełchatów

5

8

3/2

10:9

4. Rzeszów

3

7

2/1

8:4

5. Warszawa

4

7

2/2

9:7

6. Jastrzębie

3

6

2/1

8:5

7. Katowice

4

5

2/2

6:8

8. Suwałki

3

5

1/2

7:7

9. Gorzów

4

4

2/2

6:10

10. Kędzierzyn

3

3

1/2

4:6

11. Chełm

3

3

1/2

5:8

12. Olsztyn

4

3

1/3

5:9

13. Częstochowa

3

2

1/2

4:8

14. Gdańsk

4

1

0/4

4:12

Następne mecze: 5.11.: Warszawa – Suwałki; 7.11.: Gorzów Wlkp. – Kędzierzyn-Koźle, Chełm – Częstochowa; 8.11.: Rzeszów – Zawiercie, Suwałki – Gdańsk, Jastrzębie – Warszawa; 9.11.: Olsztyn – Lublin; 10.11.: Katowice – Chełm.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się