Zasłużony sukces
Wisła Płock zapracowała żeby przez baraże dostać się do ekstraklasy.
Po awansie Mariusz Misiura był noszony na rękach. Fot. Arutr Kraszewski/PressFocus
Przerwa Wisły Płock od ekstraklasy trwała tylko dwa lata. W momencie, gdy Nafciarze spadli do 1. ligi w 2023 roku, wydawało się, że to inna Wisła, ta z Krakowa, szybciej wróci do elity. Tymczasem Biała Gwiazda kolejny sezon spędzi na zapleczu ekstraklasy, a płocczanie wracają na salony.
Trzecie miejsce
Do drużyny przed sezonem dołączył trener Mariusz Misiura, który wcześniej awansował z 2. ligi na zaplecze ekstraklasy ze Zniczem Pruszków. Zatrudniono specjalistę, który miał poprowadzić drużynę do sukcesu. I to mu się w pełni udało. Jasne, Wisła Płock nie awansowała bezpośrednio. Musiała walczyć w barażach. Fakty są jednak takie, że na finiszu sezonu spisała się świetnie. Wytrzymała presję w półfinale w meczu z Polonią Warszawa, gdy w ostatniej chwili gola na 2:1 zdobył Dani Pacheco. Następnie bezproblemowo pokonała w finale Miedź Legnica, która kilka dni wcześniej wyeliminowała z walki Wisłę Kraków. Poza tym, po zasadniczej części sezonu, płocczanie zajęli trzecie miejsce. W pełni więc zasłużyli na to, żeby dołączyć do Bruk-Betu i Arki Gdynia, które wcześniej zapewniły sobie grę na najwyższym szczeblu.
Odpowiedni trener
Przyjście Mariusza Misiury do Wisły było jednym z kroków wykonanych w stronę awansu. Zaufano szkoleniowcowi, który ma kompetencje do tego, żeby prowadzić najlepsze zespoły w Polsce. Gdy wejdzie się na jego profil na portalu Transfermarkt, nie widać jego doświadczenia. W praktyce Mariusz Misiura trenerskiego fachu uczył się w Niemczech. Stamtąd po czasie przeniósł się do Realu Madryt, gdzie pracował w akademii i odpowiadał za zawodników z Ameryki Łacińskiej. Pracował więc w największym klubie świata, obserwował pracę na najwyższym poziomie, po czym pełny wiedzy wrócił do Polski. Najpierw zatrudniono go w Warcie Gorzów Wlkp. na czwartym poziomie rozgrywkowym. Szybko jego umiejętności zostały zauważone przez drugoligowy Znicz. Przeniósł się do Pruszkowa i po dwóch latach świętował awans na zaplecze ekstraklasy. Następnie utrzymał się w 1. lidze i jego praca została doceniona przez Wisłę Płock. Dzięki temu transferowi zyskał narzędzia do tego, żeby mieć szansę na zaistnienie w ekstraklasie.
Mocne transfery
To jednak nie jest sukces jednoosobowy. Nafciarze przed sezonem zbroili się z myślą o awansie, nie tylko zatrudniając szkoleniowca. Wyruszyli na rynek transferowy w poszukiwaniu piłkarzy, którzy pomogą im w osiągnięciu celu. Potrzebni byli zawodnicy, którzy zaznali smaku ekstraklasy. Dlatego Wisłę Płock reprezentowali Dominik Kun (przeniósł się z ekstraklasowego Widzewa), Dani Pacheco (Górnik Zabrze), Bojan Nastić (Jagiellonia) czy mniej grający w trakcie rozgrywek Piotr Krawczyk (Górnik Zabrze). Ponadto rozglądano się za wzmocnieniami na niższych szczeblach. Ze Znicza Pruszków Mariusz Misiura przyprowadził ze sobą Krystiana Pomorskiego, który stał się jednym z ważniejszych piłkarzy Wisły. W drugoligowej Chojniczance wypatrzono Andriasa Edmundssona. Po sezonie w Miedzi Legnica Iban Salvador miał wrócić do Ceuty, z której był wypożyczony, ale ostatecznie podpisał kontrakt w Płocku. Wisła robiła po prostu mądre ruchy, które przyniosły pozytywny skutek. Co więcej, wzmocniła się także w przerwie zimowej. Z ligi szwedzkiej, w której skończył się sezon, sprowadzono nie najgorszych Kevina Custovicia oraz Amina Al-Hamawiego. Ponadto z Miedzi pozyskano Nemanję Mijuszkovicia, który przeżywał drugą młodość. Wykonano świetną pracę skautingową, która przyniosła fenomenalny, oczekiwany skutek. Wisła Płock sprowadzała do siebie zawodników znanych z polskich boisk lub takich, o których miała pewność, że wzmocnią skład drużyny.
Potrzebny spec
Ciekawe, jak płocczanie podejdą do transferów przed sezonem ekstraklasy. Przez pewien czas w obozie Wisły panował spokój i cisza, które były zapewne spowodowane… brakiem dyrektora sportowego. Po sezonie barwy klubowe zmienił Dariusz Sztylka, który został dyrektorem w Śląsku Wrocław, wracając do dolnośląskiego klubu po zaledwie dwóch latach przerwy. Nowym człowiekiem na tym stanowisku został wczoraj Radosław Kucharski, który w latach 2017-21 pełnił tę funkcję w Legii Warszawa. Następnie przeniósł się do Grecji i od 2022 roku był dyrektorem technicznym AEK-u Ateny. Niedawno ogłoszono, że jego kontrakt w stolicy Grecji nie zostanie przedłużony. Kucharski zaliczył więc spektakularny powrót do Polski i – co najważniejsze – Wisła Płock zyskała kolejnego specjalistę. Teraz 44-latek musi brać się do roboty.Kilka klubów już rozpoczęło ofensywę transferową, a Wisła na razie się wstrzymuje. Im szybciej nowy dyrektor sportowy zacznie działać, tym lepiej dla beniaminka.
Kacper Janoszka
3 ZESPOŁY w Polsce prowadził Mariusz Misiura. Zaczynał w 2020 roku na czwartym poziomie rozgrywkowym, a po pięciu latach zawita do ekstraklasy.
