Zaskoczyli wszystkich

Rezerwy Rakowa niespodziewanie zajmują pozycję lidera IV ligi śląskiej, czym zaskoczeni są… nawet w klubie przy Limanowskiego. W środę staną przed szansą powiększenia przewagi.

Druga drużyna Rakowa wiosną wygrała wszystko. Fot. Jakub Ziemianin / Raków

RAKÓW II CZĘSTOCHOWA

Większość meczów świątecznej kolejki rozegrana zostanie w Wielką Sobotę, ale Raków II z Polonią Łaziska Górne zmierzy się już dziś (godz. 17.30, boczne boisko przy Limanowskiego). - Trener rywali Piotr Mrozek wyszedł z propozycją, aby rozegrać to spotkanie wcześniej. Nikt w drużynie nie oponował, więc zagramy awansem – wyjaśnia nam trener Michał Mizgała.

Nikt się nie obrazi

Komplet czterech zwycięstw (jedno walkowerem z wycofanym z rozgrywek Orłem Łękawica) na wiosnę sprawił, że Częstochowianie awansowali na pozycję lidera. Po 21 seriach gier mają punkt przewagi nad ROW-em Rybnik oraz cztery nad Podlesianką Katowice. Jeśli wygrają w środę, to co najmniej na trzy dni ich przewaga jeszcze bardziej wzrośnie. Czy w związku z tym przy Limanowskiego szykują się na awans drugiego zespołu do III ligi? – Pewnie nikt w klubie by się na to nie obraził, ale też raczej nikt nie byłby na takie rozwiązanie przygotowany. Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, lecz cele rezerw na ten sezon były całkowicie inne. Jeżeli pod jego koniec nadal będziemy tak wysoko, to pewnie zrobimy wszystko, aby wskoczyć na wyższy level. Do końca rundy jeszcze daleka droga, wiele ciężkich meczów przed nami... – racjonalnie podchodzi do sprawy ewentualnego awansu szkoleniowiec Rakowa II.

Gracze Akademii Rakowa zanotowali świetny początek rundy rewanżowej, ale ich opiekun stara się studzić hurraoptymistyczne nastroje z jeszcze jednego powodu. – Cały czas musimy się liczyć z tym, że u nas jest bardzo dużo zmiennych. Z meczu na mecz wychodzimy w zupełnie innym składzie, mamy po 5-6 roszad w pierwszej jedenastce, nie mówiąc o całej kadrze meczowej. Związane jest to z rotacjami do drużyny U-19, która jest priorytetem, bo chcemy awansować do Centralnej Ligi Juniorów. Musimy jednak być przygotowani na pewien brak stabilizacji, choć na razie ewentualne braki udaje nam się dobrze maskować. Punktujemy nieźle, czasami mówiąc wprost przepychamy te zwycięstwa – wyjaśnia Mizgała.

Konflikt interesu?

Czy ewentualny awans rezerw Rakowa do III ligi mógłby zaburzyć współpracę ze Skrą Częstochowa? Przypomnijmy, że jej założeniem było, że najlepsi zawodnicy „dwójki” wicemistrza Polski trafiać będą do występującego w III lidze klubu z Loretańskiej. W tym sezonie ta symbioza bardzo dobrze zdaje egzamin, bo wzmocniona zdolną młodzieżą Rakowa Skra - mimo ogromnych problemów finansowych - również znakomicie spisuje się w tej rundzie; w pięciu ostatnich meczach zdobyła 13 punktów i do miejsca dającego walkę w barażach o II ligę traci już tylko 3 punkty. – Konfliktu interesu raczej tutaj nie ma, bo mamy tyle młodzieży w klubie, że spokojnie starczyłoby zawodników dla nas i dla Skry. Dwie drużyny częstochowskie na poziomie III ligi byłyby wręcz bardzo dobrym rozwiązaniem, bo zdecydowanie więcej chłopaków mogłoby dostać szansę gry na dość wysokim poziomie. Ci, którzy teraz grają w naszych rezerwach, gdyby nie przejście wielu zawodników do Skry, pewnie miałoby szansę na występy jedynie w juniorach. Ta swego rodzaju fuzja otwiera furtkę dla wielu zawodników. Możemy rzucać młodych na głęboką wodę i patrzeć, czy - mówiąc kolokwialnie - się utopią, czy zdołają utrzymać na powierzchni, a to mocno przyspiesza rozwój – mówi trener lidera IV ligi.

Ciągła rotacja

Wyróżniający się w rezerwach zawodnicy w nagrodę dostali okazję zaprezentowania się w niedzielnym sparingu pierwszego zespołu ze Stalą Rzeszów (5:1). – Trener Łukasz Tomczyk jest mocno otwarty na akademię, w końcu w niej pracował. Wie, że jest tam wykonywana dobra praca. Wcześniej młodzi zawodnicy tych szans nie dostawali. Było to dla nich niesamowite przeżycie, żeby zafunkcjonować z piłkarzami ekstraklasy, ale udźwignęli to – cieszy się trener Rakowa II. Podobnie działa to w drugą stronę. Na pierwszy mecz ligowy z Unią Turza Śląska (1:0) wsparcie z kadry pierwszego zespołu stanowili Abraham Ojo, Jerzy Napieraj oraz Wiktor Żołneczko. – Na IV ligę to były solidne wzmocnienia, wszyscy zagrali na bardzo wysokim poziomie, co przeżyło się na wynik. Jeśli kadra pierwszego zespołu będzie szersza, zawodnicy wrócą po kontuzjach, to raz na jakiś czas będziemy pewnie dostawać kilku zawodników. To zawsze jest wartość dodana – kończy Michał Mizgała.

Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się